2016-09-04

(178) Estelle Maskame, "Did I Mention I Miss You?" / "Czy wspominałam, że za Tobą tęsknię?"


Estelle Maskame, Did I Mention I Miss You?/ Czy wspominałam, że za Tobą tęsknię?, Black & White Publishing, 408 s.

Najgorzej jest zacząć. Najgorzej jest zrobić pierwszy krok, ale potem jest już lepiej. Straszne jest rozczarowanie, gdy spróbujesz, ale nie podołasz. Podobno warto się starać i dać z siebie więcej. Jednak z czasem najlepiej jest zapomnieć i nie wracać do tego, co było. Najgorzej, gdy przypomną ci się najlepsze chwile z tą osobą. Starasz się jej nienawidzić, bo tak jest łatwiej. Najłatwiej jest zaprzeczać, że nic już do niej nie czujesz, bo jesteś zdolna wszystko jej wybaczyć. Najgorzej jest przyznać się przed samą sobą, że to co czułaś nadal w tobie jest, a pojawienie się tej najwspanialszej osoby na świecie budzi w tobie wszystkie te uczucia, o których chciałaś zapomnieć. Wtedy dochodzisz do wniosku, że wszystko poszło na marne. A twoja nienawiść była chwilową emocją.

Minął rok odkąd Tyler zostawił Eden i wyjechał. Wakacje w Nowym Jorku były najlepszymi w ich życiu, ale chłopak ostatecznie postanowił wycofać się z miłości, jaka ich połączyła. Dziewczyna nie zniosła tego najlepiej, ale w pozbieraniu się, pomógł jej wyjazd na studia do innego miasta. Wraca na kolejne wakacje do miejsca, w którym poznała jego, przyjaciół i tego samego, w którym każdy wytyka ją palcem, gdyż zakochała się w swoim przyrodnim bracie. Większość osób, a w szczególności jej ojca napawa to obrzydzeniem. Odkąd para przyznała się, ojciec Eden traktuje ją jeszcze gorzej niż wcześniej. Bohaterka stara się zapomnieć o tym, jak bardzo skrzywdził ją ten, którego pokochała, ale nie jest to zbyt łatwe. Szczególnie, gdy on pojawia się ponownie w jej życiu.

Tylera prawdopodobnie męczą wyrzuty sumienia i pragnie naprawić więź pomiędzy nim, a Eden. Dziewczyna nie może znieść jego widoku, słuchać jego głosu, a najbardziej nie może zrozumieć tego, jak on śmie po tak długim czasie pojawić się znowu i próbować naprawić to, co zepsuł. Eden jest pewna, że już do niego nic nie czuje i zaczyna traktować go tylko jak brata. Jednak czy da radę? Co Tyler wymyśli, by Eden mu przebaczyła?

DIMILY to trylogia, która skradła moje czytelnicze serduszko. Na tyle, bym kupiła ostatni tom po angielsku na kilka miesięcy przed polską premierą i przeczytała go. Nie żałuję ani jednej złotówki, którą przeznaczyłam na kupno tej książki, bo totalnie się to opłaciło. Estelle Maskame wraca w świetnej formie i w zaskakujące sposoby kończy swoją i naszą przygodę z bohaterami tych powieści. W tej części każdy czytelnik ma szansę dowiedzieć się, jaki naprawdę jest Tyler albo jaki się stał. Nie tylko dla Eden było to szokujące, ale dla mnie również! 

Doskonale rozumiem, co bohaterka czuła. Zbyt bardzo się z nią utożsamiłam, co kilkukrotnie spowodowało uronienie kilku łez. Czytałam kilka opinii, że wątek romantyczny pomiędzy bratem a siostrą jest dosyć niesmaczny. Cóż, ja na to tak nie patrzę. Gdyby bohaterowie byliby rodzeństwem powiązanym więzami krwi raczej nie tknęłabym tej trylogii, ale oni nawet razem się nie wychowywali. Prawie niczym ze sobą nie są powiązani, więc całkowicie nie rozumiem oburzenia wynikającego z tej sytuacji. Moim zdaniem, dodaje to nieco czegoś innego, zarazem ciekawego. 
Gdyby nie to powiązanie pomiędzy nimi, byłaby to po prostu zwykła histroia o miłości dwojga osób.

Podsumowując, DIMILY nie da się porzucić po przeczytaniu pierwszej i drugiej części, bo trzecia zaskoczy was jeszcze bardziej. Did I Mention I Miss You stanowi perfekcyjne zakończenie tej jakże dobrej trylogii. Zdecydowanie polecam ją fanom i fankom literatury mocno młodzieżowej, w której główny wątek opiera się na miłości oraz problemach z nią związanych. Innym raczej nie przypadnie do gustu... chociaż może. Jednak za to odpowiedzialności nie wezmę. Jednak żal mi, że ta historia się już kończy, ale autorka maksymalnie wykorzystała każdy dostępny wątek oraz postać, więc więcej nie ma co do niej dodawać. Serdecznie polecam Wam poczekać na polską premierę, albo kupno w oryginale.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz