2016-06-09

(174) Agnieszka Lingas-Łoniewska, "Piętno Midasa"


Agnieszka Lingas-Łoniewska, Piętno Midasa, Wydawnictwo Novae Res, 360 s. 

Praca blogera książkowego jest naprawdę satysfakcjonująca. Piszę o książkach już od pięciu lat i śmiało mogę przyznać, że to najlepsza decyzja, jaką w życiu podjęłam. Na pewno największym atutem tego zajęcia są współprace z wydawnictwami, a w konsekwencji dostawanie nowości literackich. Jednak dostawanie nowości to pikuś z otrzymaniem przedpremierowego egzemplarza powieści swojej ulubionej polskiej autorki. Piętno Midasa Agnieszki Lingas-Łoniewskiej premierę będzie miało już niedługo, a ja jestem już po lekturze i szczerze mówiąc za bardzo nie wiem co myśleć.

Tak jak zwykle bywa to w książkach pani Agnieszki, czytelnik spotyka się w swojej podróży z zagubionymi bohaterami, którzy nie do końca wiedzą, czego od życia pragną. W Piętnie Midasa mamy do czynienia z trzema głównymi postaciami – Jakubem, Karoliną oraz Anką. Pierwszy jest wielkim pasjonatem fotografii i podobno wykonuje nieziemsko piękne zdjęcia, następnie poznajemy panią inspektor, która prowadzi sprawę Midasa, a wisienką na torcie jest Anka i jej związek małżeński. Tych bohaterów łączy pewna postać, a mianowicie tytułowy Midas. Kim on jest? Czego chce od kobiet albo czego one chcą od niego?

Na początku muszę wspomnieć, że jestem wielką fanką powieści, które wyszły spod pióra pani Łoniewskiej, ale czasami ogarnia mnie rozczarowanie. Nie wiem czym ono do końca jest spowodowane, bo na przykład Brudny świat oraz Bez przebaczenia to chyba dwie najlepsze książki, które w życiu przeczytałam i czekam na kolejną, która skradnie moje serce. Niestety, Piętno Midasa nie znalazło specjalnego miejsca w mojej duszy i głowie, a naprawdę liczyłam na coś niesamowitego.

Czasami miałam wrażenie, że ta cała aura tajemniczości wokół Midasa i pewnego bohatera są strasznie sztuczne i dusiłam się czytając kolejne strony. Poza tym, nudziłam się, co jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się podczas czytania książki mojej ulubionej polskiej kreatorki niesamowitych opowieści. Czuję się naprawdę rozczarowana historią Midasa, chociaż może on mieć rzeszę zwolenników. Niestety, tym razem to nie historia dla mnie.

To, co na pewno mi się spodobało i jeszcze nigdy się z tym nie spotkałam to dwa zakończenia. Często, gdy czytam książki wolałabym, żeby kończyły się one w inny sposób, niż ten jeden, który autor stworzył. W tej powieści czytelnik może wybrać sobie jedno spośród dwóch dostępnych! Jestem zachwycona takim pomysłem oraz jego realizacją. Powiew czegoś nowego i niesamowitego jest wielkim atutem tej powieści. Nareszcie to ja mogłam wybrać coś, co spodobało mi się bardziej. Mimo, że wybór nie był zbyt wielki.

Podsumowując, Piętno Midasa to nie powieść, którą będę uwielbiać. To nie jest to, co uwielbiam w książkach pani Łoniewskiej, mam swoich stałych faworytów i czekam aż inny tytuł ich pokona. Po Piętnie Midasa będę bardziej racjonalnie podchodzić do twórczości mojej ulubionej polskiej autorki, bo im bardziej nakręcam się, tym rozczarowanie jest większe. Mam nadzieję, że innym spodoba się historia Midasa i pomoże mi odnaleźć jej niezwykłość.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz