2016-01-31

Szkoła średnia to nie High School Musical.




Opowiem wam historię mojego życia. Może niektórym doda otuchy, że czują się podobnie, a mi przede wszystkim da to wolność od dręczących myśli. W końcu to moja przestrzeń w sieci i mogę robić tutaj, co mi się podoba. Nawet jeśli komuś się to nie spodoba. Tak, mam słabość do długich wstępów, ale co mogę zrobić, gdy lubię rozmawiać za pomocą liter i słów pisanych, a nie wypowiadanych. Taka ze mnie literacka gaduła. Dzisiaj chcę podzielić się z wami czymś, o czym nie miałam pojęcia, dopóki nie poszłam do technikum.

Od podstawówki orłem w nauce nie byłam. Pewnie przez lenistwo, ale słowa pani od przyrody na mój temat pamiętam do teraz. Uwaga, cytuję: „Ola, ty to tak siedzisz na tych lekcjach, ale jak coś powiesz to coś konkretnego i na temat.” Tak, od zawsze byłam nieśmiałą, małą dziewczynką, która bała się wszystkiego i często płakała. Dopiero po skończeniu trzeciej klasy podstawówki zaczęło się coś we mnie zmieniać, bo nawet wychowawczyni powiedziała, że Ola nie jest już taka jak kiedyś. Ha! A gdy, warknęłam, że nie mam cyrkla na matematyce, to pani kazała mojej mamie przyjść do szkoły i powiedziała, że jestem agresywna. Widzicie? Wiek i doświadczenia zmieniają. Jednak nigdy nie byłam typem dziewczyny, która pyskuje dorosłym. W gimnazjum podobnie, nigdy orłem nie byłam, ale przy minimum wysiłku starałam się mieć dobre oceny, aż w końcu trafiłam do technikum, które za niedługo skończę.

Szkoła średnia to ten czas, gdy człowiek sobie naprawdę wiele uświadamia. Dowiedziałam się, jaka jestem naprawdę i w sumie na każdym kroku ktoś mi to zawsze uświadamia, bo pod tym całym miłym wyglądem oraz pancerzem tak naprawdę czai się w głębi wredota, jakich mało. Nie wiedziałam o tym, dopóki wszyscy nie zaczęli mi o tym mówić. Czasami nie wiem, komu jest bardziej przykro. Temu komuś, któremu powiedziałam coś niemiłego, czy mi, bo powiedziałam to. Pewnie te osoby nawet nie zdają sobie sprawy z tego, że ja to wewnętrznie przeżywam, bo prawie nigdy nie okazuję uczuć. Mam bardzo dziwne poczucie humoru i to, co mnie śmieszy niekoniecznie rozbawia innych.

Pełnoletniość to świetna sprawa, ale dorosłość już nie. Tak, czuję się dorosła, chociaż nadal mieszkam z rodzicami i jestem na ich utrzymaniu, ale zdaję sobie sprawę z wielu rzeczy, które męczą mnie dzień w dzień, bo prawdziwa dorosłość zbliża się wielkimi krokami. Koniec szkoły, matura, egzamin potwierdzający kwalifikacje w zawodzie, praca, studia. Wszystko to na mnie czeka i bardzo się tego boję. Boję, że przez to, jaka się stałam, jaka jestem, nie osiągnę tego, czego pragnę. I mimo tego, że nie lubię mówić o swoich uczuciach, to je mam.

Podsumowując, szkoła średnia to czas dla mnie przełomowy. Jestem w ostatniej klasie i nie wyobrażam sobie życia potem. Boję się, często nie mam siły, ale nie mogę się poddać, bo kto jak nie ja osiągnie to, o czym marzę? Denerwuje mnie to, że im bardziej się staram tym mniej mi wychodzi, więc może czas odpuścić sobie pewne sprawy i skupić się na czymś innym? Nie wiem, mam nadzieję, że kiedyś się tego dowiem, a teraz po prostu będę żyć z myślą, że nie chcę, aby kwiecień zbyt szybko nadszedł.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz