2016-01-17

(167) Katie Alender, "Złe dziewczyny nie umierają"




 Katie Alender, Złe dziewczyny nie umierają, Wydawnictwo Feeria Young, 360 s.
Książka dostępna jest w Empiku

Pisanie o tym, co mi się spodobało jest trudniejsze niż o tym, co było złe. Wielka szkoda, bo przede mną leży powieść, która spodobała mi się tak bardzo, że aż zabrakło mi odpowiednich słów. Niby ten, kto niewiele książek przeczytał to nie posiada zbyt rozbudowanego zasobu słownictwa, ale myślę, że w moim przypadku to zdanie nie ma swojego potwierdzenia.

Złe dziewczyny nie umierają to pierwszy tom serii napisanej przez Katie Alender. Po pierwsze jest to chyba najbardziej intrygujący tytuł, z jakim się spotkałam. Dodatkowo, opis tylko zachęca by sięgnąć po opowieść spisaną na kartkach tej książki, a piękna okładka prawdopodobnie będzie cieszyć oko każdego bibliofila.

Narratorką jest siedemnastoletnia Alexis. Zbuntowana dziewczyna, która nie ma przyjaciół, a nauczyciele jej nie lubią. Jej różowe włosy każdemu rzucają się w oczy, a styl bycia nie każdemu odpowiada. Niestety rodzinne życie dziewczyny do najwspanialszych nie należy. Ciągle pracująca mama, ojciec, którego interesuje głównie sport oraz siostra, która nie wyrosła z dziecięcych fanaberii. Bohaterka ma jedną pasję, a mianowicie fotografowanie. Uwielbia to robić i robi to świetnie. Pewnego razu, gdy robiła zdjęcia swojego domu zauważyła dziwną poświatę i od tamtego momentu już nic nie jest takie, jak było kiedyś.

Brawa należą się dla autorki za to, że wymyśliła tak wciągającą i dobrą fabułę. Na początku nie mogłam wkręcić się w akcję, na szczęście później nie mogłam się oderwać od czytania. Zdawałam sobie sprawę, że będzie to opowieść straszna, a mnie łatwo przestraszyć. Dlatego jestem trochę zawiedziona, że fabuła nie była tak przerażająca, jak miałam nadzieję, że będzie. Uczucie dreszczyku czasami jest mi potrzebne. Książka ta pewnie jest kierowana do innej grupy wiekowej niż ja, ale skoro mnie się spodobało to czuję, że młodszym też.

Uwielbiam bohaterów, których zmianę zachowania mogę zauważyć. Większość z postaci, które wykreowała autorka przechodzą metamorfozę. Szczególnie widać to na przykładzie Alexis, która zrzuca skorupę zbuntowanej i gburowatej, bo pod tą zasłoną kryje się osoba o wspaniałej osobowości. Dziewczyna robi wszystko, co tylko może by uratować jedną z najważniejszych osób w jej życiu, co mnie bardzo rozczuliło.

Podsumowując, w 2016 roku, jak dotąd, nie przeczytałam zbyt wielu książek, ale Złe dziewczyny nie umierają ma szansę zostać jedną z najlepszych książek w tym roku. Uwielbiam fabułę, bohaterów oraz nieziemsko piękną okładkę. Nie mogę doczekać się kolejnych części i mam nadzieję, że będą tak samo dobre jak pierwszy tom.

Polecam!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz