2015-12-06

(164) "Dzieje Tristana i Izoldy"




Dzieje Tristana i Izoldy, Wydawnictwo MG, 288 s.

Że więc przybyłeś na ziemię przez smutek, imię twoje będzie Tristan.
strona 23

Jak pogodzić przyjemne z pożytecznym przed maturą? Proste! Czytaj lektury po raz drugi, już nie pod przymusem i czerp z tego wielką radość oraz zapamiętuj jak najwięcej, bo być może wątki zawarte w tych utworach przydadzą ci się podczas pisania rozprawki na egzaminie z języka polskiego. Jednak, ten tekst nie ma na celu radzenia wam, jak zebrać się do tego, ale ma uświadomić, że niektóre lektury są naprawdę ciekawe oraz wciągające, nawet jeśli wcześniej znacie już zakończenie.

Dzieje Tristana i Izoldy to legenda, która zrodziła się bardzo dawno temu, prawdopodobnie wśród plemion celtyckich, natomiast na podstawie zachowanych fragmentów ostatecznie opracował ją Józef Bedier, a na język polski przetłumaczył Tadeusz Boy-Żeleński. Tyle tytułem wstępu.

Tristan po wielu przeżyciach w swoich dotychczasowym życiu znajduje ukojenie u boku swojego wuja – króla Marka, władcy Kornwalii. Od samego początku ma wielu sprzymierzeńców, ale wśród baronów znajdują się osoby, które za nim nie przepadają oraz życzą mu jak najgorzej. Pewnego dnia Marek został w pewien sposób przymuszony do tego, by znaleźć kobietę swojego życia. Nie chciał zrobić tego wcześniej, bo dzięki wielkiej sympatii do Tristana, po swojej śmierci chciał mu oddać królestwo. W nadzwyczajnych okolicznościach otrzymał złoty włos, a jego siostrzeniec rozpoznał ten kolor i przysiągł, że sprowadzi niewiastę, do której on należał.

Pewnie większość z was zna historię, o której dzisiaj piszę. Jednak, chcę być nadal sobą i nie zdradzać zbyt dużo z fabuły, bo być może kogoś ta historia o pięknej, aczkolwiek fatalnej miłości do siebie przekona i sięgnie po książkę. Kiedy za pierwszym razem czytałam Dzieje Tristana i Izoldy byłam tak sceptycznie nastawiona, że nic mi się w tej opowieści nie podobało, a teraz postanowiłam podejść do czytania z innej, bardziej pozytywnej strony, co dało świetny efekt.

Nie będę oceniać tego, czy Józef Bedier ma miłe dla zmysłów pióro, bo niezręcznie byłoby mi komentować pod tym względem taki klasyk. Jedno jest pewne i mogę śmiało to przyznać – współczesnym językiem ta legenda napisana nie jest. Tak, jak z każdą książką miałam chwile, podczas których nie potrafiłam się oderwać, ale też takie, gdy trochę się nudziłam. Przecież nie ciągle może być wspaniale, jednak jestem szczęśliwa, że ponownie zaczytałam się w Dziejach Tristana i Izoldy. Przypomniałam sobie, co nieco, czasami uśmiechnęłam się, ale jeszcze częściej wzruszałam. Tristan to mężczyzna pod wieloma względami idealny, to, jak kochał kobietę swojego życia powinno być przykładem dla innych. Jednak, jak każdy człowiek ma swoje wady, bo kto ich nie ma?

Moim zdaniem, Dzieje Tristana i Izoldy to książka, którą warto przeczytać. Nie z obowiązku, ale dla przyjemności. Warto, bo jest piękna oraz urzekająca i poniekąd daje nadzieję, chociaż opowiada o miłości tragicznej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz