2015-10-04

Krótki, jesienny przewodnik po tym, czego potrzebujesz, żeby przetrwać najbardziej depresyjną porę roku.



Zdecydowanie jestem ciepłolubna, nie przepadam za mocnym wiatrem, zimnym deszczem i chmurami na niebie. Nie lubię spadających z drzew liści oraz tego, że o 18 robi się szaro, a o 6 rano nadal jest ciemno i nie mogę czytać bez zapalonego światła. Wolę nosić lekkie sukienki, kombinezony, nawet jeśli nie lubię za bardzo się odkrywać. Nie chcę nosić zimowej kurtki, ani butów, bo mi w nich nie wygodnie. Jednak, gdy nadchodzi jesień cieszę się, bo wtedy mogę bez wyrzutów sumienia robić pewne rzeczy i mam wymówkę, by czegoś innego nie robić. Tak, wszystko ma swoje plusy i minusy.

Krótki, jesienny przewodnik po tym, czego potrzebujesz, żeby przetrwać najbardziej depresyjną porę roku.


ULUBIONA KSIĄŻKA
Jestem molem książkowym i trudno byłoby mi zapomnieć o tak ważnej sprawie. Gdy zaczyna się szkoła mam czas (teraz niezbyt wiele), żeby czytać tylko podczas wolnych dni. W tygodniu przeważnie uczę się do granic możliwości i nie żyję własnym życiem. Wieczorem tylko obejrzę z mamą Na Wspólnej, a potem wracam do nauki albo wyczerpana kładę się spać. Właśnie w takich trudnych dla mnie momentach przydatna jest ulubiona książka. Nawet jeśli czytałam ją już kilka razy. To moja oaza, do której zawsze mogę wrócić w dowolnym momencie.


DOBRA KSIĄŻKA
Lato kojarzy mi się raczej z niezobowiązującymi, miłosnymi historiami, dlatego jesienią stawiam na ogół na poważniejszą literaturę. Teraz próbuję czytać lektury, żeby wyrobić się z nimi do maja, ale nie chcę tylko na tym poprzestać. Mam zamiar przeczytać kilka dobrych, innych książek, które mam nadzieje spodobają mi się bardzo mocno. Grunt to dobre nastawienie, a że przez niektóre sytuacje, które miały miejsce na początku wakacji jakoś nie chce mi się czytać tych wszystkich wesołych opowiastek miłosnych. Dajcie mi coś, gdzie krew leje się ze stron powieści albo coś, gdzie akcja rozgrywa się tak dawno, że moja antyhistoryczna natura zostanie poruszona.


ULUBIONA GAZETA
Muszę szczerze wam się do czegoś przyznać – nie przepadam za gazetami o tematyce książkowej ani modowej, bo o ile to pierwsze jest mi bardzo bliskie to to drugie już nie za bardzo. Uwielbiam natomiast magazyny kulinarne, mogłabym godzinami je czytać, a nawet kilka świetnych egzemplarzy mam w swojej kolekcji. Wszystko byłoby wspaniałe, gdyby nie to, że są coraz droższe. Ostatnio upolowałam polską edycję Jamie Magazine i jestem tak podekscytowana tym faktem, że nawet nie zdajecie sobie sprawy. Wiadomość, że ukaże się polska wersja tej gazety ucieszyła mnie bardziej niż kupienie sobie nowego kosmetyku. Już nie mogę doczekać się kolejnego numeru, bo mam bzika na punkcie wszystkiego, co w swojej nazwie ma Jamie Oliver.


ULUBIONA MUZYKA
Jesień to czas, kiedy katuję siebie smutnymi piosenkami. Taka dusza masochistki. Ostatnio nawet zaczęłam słuchać utworów, które zostawiłam, gdy opuściłam gimnazjum. To cofnięcie było dosyć dziwne, ale jednocześnie fascynujące, bo mogłam pomruczeć sobie pod nosem teksty tych piosenek, bo je znam i nadal pamiętam. Jednak częściej stawiam na muzykę wesołą, czyli taką, która jest teraz słuchana przez ludzi prawdopodobnie w moim wieku, albo młodszych (moi bratankowie na bieżąco mnie informują, bo odkąd przestałam czytać Bravo czuję się trochę zacofana) albo coś sprawdzonego, co mnie nigdy nie zawiodło, czyli ukochany rock. Ostatnio zakochałam się w utworach Lany Del Rey, ale raczej zaliczam je do tych smutnych, które słucham tylko w czasie dołu emocjonalnego i gdy nie rozumiem tematów na kartkówkę z matmy.


HERBATKA/KAWKA
Wiecie co? U mnie to zależy, jednego roku piję oba te napoje hektolitrami, a jednego nie. Raz wolę kawę, a raz herbatę. Jestem kobietą, mogę miewać takie wahania lubienia. Jednak wiadomo, że oprócz alkoholu, którego nie powinno pić się w nadmiarze, te dwa eliksiry rozgrzewają bardzo dobrze. A na dodatek są naprawdę dobre. Polecam szczególnie mleko z cukrem i kawą, pomaga mi odkąd zaczęłam ostatnią klasę technikum. 

Na pewno macie jakieś swoje sposoby, podzielcie się nimi ze mną. ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz