2015-10-27

(160) Dawid Waszak, "Czerwień obłędu"




Dawid Waszak, Czerwień obłędu, Wydawnictwo Novae Res, 175 s.

Dużym wyróżnieniem dla kogoś, kto lubi pisać o książkach jest ten moment, gdy sam autor zgłasza się do ciebie by zaproponować współpracę. To już moje drugie podejście do twórczości Dawida Waszaka, ale na pewno lepsze niż poprzednie. Czerwień obłędu doprowadził mój czytelniczy zmysł do granic, do których nieczęsto zbliżam się. Jestem osobą, którą łatwo przestraszyć, więc przeczytanie thrillera było dla mnie czymś nieznanym, bo wcześniej przeczytałam może jedną albo dwie książki w takim klimacie. Jakim zaskoczeniem była dla mnie lektura Czerwieni obłędu!

Dorian to mężczyzna, który mógłby być moim sąsiadem. Mężczyzna, który mogłoby się wydawać posiada wszystko – szczęśliwe życie u boku pięknej żony, utalentowanego, synka i dobrze płatną pracę. Ma swój dom, samochód, obiad zawsze na stole. Taka monotonia mogłaby każdego doprowadzić do prawdziwego obłędu.

Pewnego dnia Dorian budzi się i wszystko jest jakby inne. Zaczyna miewać dziwne wizje, które rozregulują jego życie w niezabawny sposób. Jak wszystko w życiu, zaczynają się dosyć niewinnie, bo od otwartego okna oraz zacięcia się przy goleniu. Brzmi zabawnie? Uwierzcie, że dla bohaterów wcale tak nie będzie. Bohater zaczyna zatrać się w wizjach, widzi kobietę w czerwonej sukni, która ma jakiś zawiązek z jego życiem.

Czytelnik zostaje wciągnięty do umysłu Doriana, razem z nim jest doprowadzany przez autora do obłędu, bo sam w pewnym momencie przestaje wiedzieć, co się dzieje. W niektórych momentach musiałam odłożyć książkę, bo odpocząć i przekonać samą siebie, że to tylko fikcja.

Największą wadą tej powieści jest to, że została spisana zaledwie na 175 stronach. Gdy nastąpił koniec byłam zrozpaczona, bo czułam wielki niedosyt. Chciałabym się dowiedzieć, jak potoczyło się dalej życie bohatera, kto wszedł do domu po ostatnim zdaniu. Te pytania nie pozwoliły zaznać mi spokoju przez cały dzień po przeczytaniu, a i nadal mnie gnębią. Pan Dawid pisze w świetnym stylu, szczególnie dominują opisy, które o dziwo mnie nie zanudziły. Czasami stosuje dosadny język, ale również interesujące zabiegi, jak na przykład kilka stron z powtarzającym się zdaniem, które wprowadziły zamieszanie i niepokój. Książkę pochłonęłam w jeden dzień, nie patrząc na obowiązki.

Zwykle nie czytam thrillerów, ale ten zachwycił mnie! Mam teraz ochotę na więcej książek o podobnej tematyce. To było dokładnie to, czego potrzebowałam. Dorian wciągnął mnie do swojego umysłu i nie chciał wypuścić. Czasami to była jazda bez pasów czy kasku, po prostu zatraciłam się, a kolejne strony chłonęłam jak ziemia wodę podczas deszczu. Uwielbiam, uwielbiam, jeszcze raz uwielbiam. Nie mogę doczekać się kolejnych dokonań literackich spod pióra pana Dawida.

To już druga powieść tego autora, którą miałam okazję przeczytać i ta jest absolutnie odkryciem tego miesiąca. Oprócz fabuły, oprawa również przykuwa uwagę. Nie dość, że opowieść rozpieszcza nasze czytelnicze zmysły to jeszcze cieszy oko stojąc na półce. Jestem zafascynowana i czekam na więcej!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz