2015-09-26

(158) Julie Kagawa, "Buntownik"




Julie Kagawa, Buntownik, Wydawnictwo Harper Collins, 416 s.

Smoki to stworzenia, które fascynują nas już od dawna. Mityczne stwory, które za pomocą ognia oraz skrzydeł prezentowały swoją potęgę. Niebezpieczne, nie do okiełznania. Prawdziwa magia. Właśnie magię tych stworzeń liczni artyści pragną uwiecznić w swoich dziełach, najpopularniejsze teraz są smoki Khaleesi z Gry o tron, ale znam kogoś, kogo wizja tych wielkich jaszczurów jest inna, nowa oraz niestandardowa.

Buntownik to druga część Talonu Julii Kagawy, jednej z autorek, których pióro uwielbiam. Zakochałam się w jej powieściach przy okazji czytania Żelaznego króla, bo magia wypływająca z każdej strony tej powieści była zniewalająca. Musiałam się przekonać, czy inne powieści tej autorki są takie wspaniałe, więc sięgnęłam po Talon, a teraz po Buntownika, bo pierwszy tom zostawił wielki niedosyt.

W Buntowniku czytelnik poznaje dalsze losy Ember, Rileya oraz Garreta. Każdy, kto przeczytał pierwszy tom wie, że tych troje to mieszanka niemal wybuchowa. Dwoje zbiegów z Talonu oraz żołnierz Zakonu świętego Jerzego. Ta pierwsza organizacja skupia wszystkie smoki świata, trenuje je i wykorzystuje do własnych celów. Zakon świętego Jerzego to ludzie, którzy od zarania dziejów nienawidzą smoków, więc tropią je oraz zabijają. Jednak, jak zawsze znajdują się jakieś wyjątki, a właśnie nimi są główni bohaterowie Buntownika.
Akcja zaczyna się od naprawdę ryzykownej akcji, jaką jest wydostanie z więzienia Garreta. Ember czuje, że jest mu dłużna życie oraz czuje wobec niego uczucia, których jako człowiek nie doświadczyła nigdy wcześniej. Gdy Riley oraz smoczyca odbili żołnierza z rąk Zakonu ściągają na siebie obie organizacje, co prowadzi do tego, że muszą kilka razy bardziej na siebie uważać.

To, co mi się spodobało to to, że wydarzenia są opowiedziane z różnych perspektyw. W jednym momencie czytelnik przeżywa to, co Garret, a w drugim planuje wydostanie go razem z Ember oraz Rileyem. Fabuła została naprawdę świetnie obmyślona przez autorkę, ona po prostu wie, co ma robić. Do ostatniej kartki nie spodziewałam się takiego obrotu spraw, bo w pewnym momencie do uciekinierów dołącza ktoś jeszcze. Czasami zachowania głównej bohaterki doprowadzały mnie do szału. Dziwiłam się, jak bezmyślną oraz niezdecydowaną dziewczyną można być. Jej niektóre wybory były bardzo ryzykowne, a ona mimo tego dobrze się bawiła.

Jeśli lubicie wątki miłosne w powieściach to i w Buntowniku go znajdziecie. Nie gra on głównej roli, jest raczej uroczym dopełnieniem brutalnej rzeczywistości bohaterów. Nie należy on do przesądzony, bo końcówka wstrząsnęła mną bardzo.

Autorka ma talent do kreowania różnych charakterów, jedni są wyrachowani, inni chcą zmienić świat na lepsze. Zadziwiające, jak zręcznie Julie Kagawa manipuluje swoimi postaciami, chociaż zdarzają się mankamenty. Niestety, jest jedna rzecz, która strasznie mi się nie podobała, a mianowicie zbyt rozległe opisy. Zarówno myśli bohaterów, ich rozterek oraz zdarzeń. Czasami robiły się one nudne i hamowały tempo akcji. Jednakże, fani pisarskich dokonań pani Kagawy będą jak najbardziej zadowoleni oraz powinni być przyzwyczajeni do takiego stylu.

Podsumowując, Talon podobał mi się bardziej, ale Buntownik ma również w sobie coś niezwykłego. Wielka magia, którą wlewa autorka w swoje powieści jest fascynująca i warto po nią sięgnąć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz