2015-09-13

(156) Kiera Cass, "Następczyni"



Kiera Cass, Następczyni, Wydawnictwo Jaguar, 360 s.

Jestem Eadlyn Schreave i nikt na świecie nie jest potężniejszy ode mnie. 
strona 284

Trzymałam ją w dłoniach i nie mogłam uwierzyć, że należy od tamtej chwili do mnie. Szczęściara ze mnie, bo mam książkę, na którą tak długo czekałam i była mi przeznaczona. Chociaż na początku bardzo sceptycznie do niej podchodziłam. Jednak, kiedy otworzyłam kopertę i wzięłam ją do rąk, wiedziałam, że czeka mnie dobra historia, której na długo nie zapomnę. Patrzę na okładkę i mam ochotę wstawić nią w ramkę, bo jest taka piękna i nie potrafię oderwać od niej oczu, po prostu magiczna.

Magiczna jest również historia, którą wymyśliła Kiera Cass. Znamy ją dobrze, bo to właśnie ona napisała Rywalki. Pierwszy tom Selekcji był naprawdę dobry i darzę go wielkim sentymentem, ale reszta była taka nijaka oraz przewidywalna. Obawiałam się tego, do czego autorka może posunąć się pisząc dalsze części losów Americy i Maxona, bo przecież tam już nie da się nic nowego wymyślić. Kiera Cass zaskoczyła mnie, bo czwarty tom serii wcale nie jest o bohaterach poprzednich książek, a pierwsze skrzypce gra Eadlyn Schreave, czyli córka naszej ulubionej pary.

Eadlyn jest pierwszą córką królewskiej pary i zgodnie z nowymi przepisami to ona obejmie tron po swoim ojcu, a nie jej brat bliźniak. Dziewczyna cały swój wolny czas poświęca na czytanie raportów i uczenie się, jak być sprawiedliwą oraz dobrą królową, bo w końcu to na jej barkach będzie leżeć odpowiedzialność za cały kraj. Ma dopiero 18 lat, ale zachowuje się o wiele bardziej dojrzale niż wskazuje na to jej wiek. Coraz częściej, w kraju, dochodzi do nieciekawych wydarzeń, które martwią całą rodzinę królewską, a jedynym z rozwiązań tego problemu jest zorganizowanie Eliminacji, w których to po raz pierwszy kobieta będzie wybierać swojego przyszłego małżonka.

Podczas czytania nie mogłam uwierzyć w to, jak Eadlyn jest podobna do mnie, albo ja do niej. Z kartki na kartkę, ze zdania na zdanie poznawałam ją coraz lepiej i znajdowałam podobieństwa, które nas łączą. Czytając miałam wrażenie, jakbym znalazła się z bohaterami w środku wydarzeń. Śmiałam się z nimi, smuciłam, płakałam, przeżywałam wzloty oraz upadki.

Sama Eadlyn jest zimna, zdystansowana do wszystkich oraz wszystkiego. Czuje się najlepiej w towarzystwie rodziny. Wie, jaką władzę posiada i emanuje pewnością siebie, nawet jeśli wewnątrz jest bardzo zagubiona. Zagubiona pomiędzy tym, co należy robić, a co chciałaby robić. Tym, co ją uszczęśliwi, a tym, co uszczęśliwi jej poddanych oraz rodzinę. Na szczęście książka jest wypełniona wieloma zaskakującymi wydarzeniami, a fabuła nie wydaje się aż tak przewidywalna jak w przypadku Rywalek. Mam swoje domysły, ale nie czuję, żeby były one prawdopodobne.

Byłam przekonana, że historia Eadlyn zamknie się w jednym tomie i w sumie z zakończenia tak nie wynika. Jednak, jeśli autorka postanowiła zostawić taki koniec to ja jestem głęboko oburzona, bo chcę wiedzieć, co będzie dalej! Mam nadzieję, że dalsze części Następczyni będą jeszcze lepsze oraz jeszcze bardziej zaskakujące. Nie chcę, by to była kolejna przewidywalna historyjka, która znowu zamknie się w trzech tomach. Chcę, by to było coś naprawdę wyjątkowego, jak najprawdziwsza baśń, bo właśnie Kiera Cass ma zdolność do tworzenia bajkowego świata z realnymi bohaterami.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz