2015-08-29

Wyższość kina nad książkami.




Tytuł oraz temat, który chcę dzisiaj poruszyć dla każdego miłośnika literatury może wydać się nieco kontrowersyjny. Przecież jak kino może być lepsze od siedzenia w ulubionym miejscu i czytania książki? Po pierwsze, nie twierdzę, że oglądanie filmów jest zawsze lepsze od oddawania się lekturze, bo bywają takie momenty, że tylko powieść przynosi mi ukojenie nerwów, a także zawsze plusuje, gdy po prostu chcę pobyć sama. Chyba każdy ma z was ma takie chwile, gdy chce zostać sam, a wówczas dobre czytadło jest przydatne jak nigdy dotąd.
Jednak, czy nie byłoby dziwne oraz niewygodne czytanie tego samego egzemplarza w tym samym czasie przez kilka osób? Moim zdaniem nawet bardzo i dlatego powstało kino, by nasze wyobrażenia zobaczył każdy.

Przyznam szczerze, że wyjście do kina to zawsze wyjście ze znajomymi. Nie lubię oglądać filmu sama, bo potem nie mam z kim o nim porozmawiać, a przecież jakieś kontakty towarzyskie trzeba utrzymywać. Książki nie będą wiecznym pocieszeniem, a na terapeutę jeszcze mnie nie stać. Poza tym takie spotkania zawsze owocują – na przykład dzięki nim pogłębiamy nasze relacje z innymi, a także poszerzają wiedzę o współczesnej kinematografii. Co rodzi kolejny plus, czyli przy poznawaniu nowych osób mamy o czym z nimi rozmawiać, bo może też już widzieli ten film, więc wymienienie opinii może być początkiem (albo końcem) nowej znajomości. A prawda jest taka, że więcej osób ogląda niż czyta, niestety.

Jeśli gustujecie w obfitych tomiszczach to wówczas głównym problemem jest znalezienie czasu na przeczytanie takowego. Nie oszukujmy się – im więcej stron, tym więcej czasu poświęconego na czytanie. Całkowite przeciwieństwo filmu, bo wchodząc do sali kinowej, na ogół wychodzę z niej po dwóch godzinach, a że najczęściej chodzę wieczorami to ucieka mi ostatni autobus i muszę iść pieszo przez całe miasto. Takiej szybkości, z którą wówczas idę nie powstydziłby się żaden sportowiec. Chodzi mi o to, że gdy zasiadam na tym niewygodnym fotelu o 20:30 to mam prawie stu procentową pewność, że o 22:30 seans będzie zmierzał ku końcowi.

Podoba mi się też to, że bilet na seans jest tańszy niż książka. Niestety. Podczas tanich wtorków, które są co wtorek kupię bilet za 15 zł, a dobrą powieść trudno dostać za taką samą cenę poza promocją czy wyprzedażą. A! Zapomniałam jeszcze o tym, że przecież mogę pochwalić się swoim bogatym życiem kulturalnym oświadczając to całemu światu na fejsie. Bez tego chodzenie do kina byłoby kompletnie bez sensu.

Ale nie wiem choćbym jak bardzo zachwalała kino, oglądanie filmów i spędzanie czasu ze znajomymi to czytanie i tak zawsze będzie dla mnie bardziej atrakcyjne. Dlaczego? Między innymi, dlatego że w domu jest wygodniej, bo czytam, kiedy chcę, mogę przerwać w dowolnym momencie, a w książkach, na ogół, nie ma reklam. Uwielbiam wdychać zapach papieru, a nie odświeżacza powietrza rozpylonego w sali kinowej, czy perfum osoby obok mnie. Nie lubię syfu, który zostawiają po sobie ludzie w kinie i tego, jak w pewnym momencie na sali robi się przerażająco zimno. Nienawidzę, gdy wokół mnie jest pełno ludzi, którzy wybuchają śmiechem w nieodpowiednim momencie albo przegadają cały seans. Dzięki książkom tworzę film we własnej głowie, z moją własną obsadą oraz scenariuszem napisanym przez autora. Czytanie pobudza wyobraźnię do pracy, a gdy tylko oglądamy film – wszystko mamy podane jak na tacy. A poza tym nie lubię filmów na podstawie książek, bo rzadko spełniają moje oczekiwania.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz