2015-08-26

(153) Tadeusz Dołęga-Mostowicz, "Znachor"



Tadeusz Dołęga-Mostowicz, Znachor, Wydawnictwo MG, 336 s.

Ano człowiek dla człowieka jednego dnia może być wszystkim, a drugiego… niczym.
strona 328

Mówiąc klasyka polskiej literatury większości z nas przychodzą na myśl tytuły oraz autorzy, których mieliśmy okazję poznać podczas nauki w szkole. Najczęściej utwory te napisane są niezrozumiałym dla ogółu językiem, co skutecznie odstrasza od czytania. Jednak chcę dzisiaj napisać o powieści, która do najmłodszych nie należy, ale została napisana w tak genialny sposób, że trudno było się od niej oderwać.

Rafał Wilczur jest znakomitym lekarzem chirurgiem, który posiada własną klinikę w Warszawie, sławę oraz szczęśliwe życie – tak przynajmniej mu się zdaje. Pewnego szczególnego dnia, po trudnej operacji, wraca do domu z prezentem dla swojej ukochanej żony. Niestety, oprócz służby nie zastaje tam nikogo. Okazało się, że żona wraz z córką odeszła do innego mężczyzny jednocześnie nie biorąc nic ze sobą. Wilczur jest załamany, a swoje zmartwienie postanawia zatopić w alkoholu. W końcu doszło do tego, że stracił pamięć, a jego życie zaczyna się na nowo.

Zwróciłam uwagę na tą powieść, bo pamiętam, że kiedyś obejrzałam film o tym samym tytule, który bardzo mi się spodobał. Stwierdziłam, że czas poznać pióro Tadeusza Dołęgi-Mostowicza i wzięłam się za Znachora. Nie wiem dlaczego, ale lekturę tej książki zostawiłam sobie na sam koniec co było dobrym krokiem, bo wywarła na mnie wielkie wrażenie.

Po pierwsze i najważniejsze – autor nie zanudza. Cała fabuła została tak niebywale dobrze opracowana, że gdy czytelnik zaczyna czytać nie ma ochoty przestać. Historia doktora Wilczura jest bardzo tajemnicza, wzruszająca, zaskakująca, ale także bardzo chaotyczna. Podczas lektury skaczemy od jednego bohatera do innego, od wydarzenia do wydarzenia. Jazda bez trzymanki, która pozwala poznać obyczaje i życie zwyczajnych ludzi z minionych lat.

Po drugie – miałam wrażenie jakbym oglądała film w głowie. Książka na pewno jest bardziej szczegółowa, ale film dobrym odzwierciedleniem fabuły. Następną sprawą, której pominąć nie można, a na pewno zadowoli dużą liczbę osób to to, że Znachor jest napisany słowami zrozumiałymi, czasami przestarzałymi, ale raczej każdy powinien zrozumieć. Myślę, że każdy znajdzie wewnątrz bohatera, z którym zechce się utożsamić.

Znachor to powieść, która powinna być omawiana w szkołach. Wiem, że to pewnie zepsułoby zapał do jej czytania, ale tak wspaniała fabuła, język oraz bohaterowie powinni się ujawnić większej widowni. Myślę, że spodobałaby się niejednemu uczniowi, a kto wie – może dzięki tej powieści udałoby się przekonać ich do czytania książek. Sądzę nawet to, że gdyby poloniści polecali swoim uczniom książki, które prawdopodobnie przypadłyby im do gustu coraz większa ilość dzieci oraz młodzieży próbowałaby zainteresować się czytaniem. Bo to jest klucz do wszystkiego – trafić na książkę, która wstrząśnie naszym światem. Znachor wstrząsnął moim i dlatego mam zamiar dać szansę innym klasykom, do których nie zawsze jestem przekonana.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz