2015-07-17

Lekki sposób na czytanie lektur.

Hejka!
Tak, wiem, wiem. Rok szkolny zaczyna się dopiero za ponad miesiąc (a dla niektórych jeszcze później), ale mam ambitny plan, z którym muszę Was zapoznać. 
Może oberwujecie mnie na jednym z moich kont społecznościowych i wiecie, że nienawidzę czytać lektur szkolnych. Musiałam użyć tak mocnego słowa, bo "nie lubię" nie oddaje moich uczuć względem tej czynności. Jedni nie lubią pomywać albo odkurzać, a ja nie lubię czytać lektur. Kojarzy mi się to z rygorem, tak jakby ktoś nade mną stał i pilnował, abym zapamiętała każdą jedną czynność, którą wykonywali bohaterowie. A przecież, gdy czytam to skąd mam wiedzieć, że akurat ta, dla mnie, błahostka jest niebywale symboliczną czynnością, o której trzeba koniecznie wspomnieć, pisząc rozprawkę? 
Czytam, bo lubię, bo to mnie relaksuje i sprawia przyjemność, nie chcę by to się zmieniło. 
Często problemem jest to, że słowa użyte w lekturach są archaiczne, a ciągłe czytanie przypisów po jakimś czasie robi się też męczące. Jednak postanowiłam zmienić swoje nastawienie i trochę zmusić do sięgnięcia po książki, które są w kanonie lektur szkolnych. Moją główną motywacją jest matura w przyszłym roku, a poza tym jestem trochę upośledzona na punkcie bycia świetnie przygotowaną.

Ale zaraz, zaraz.

Jak ja te wszystkie tomiszcza mam wziąć ze sobą na wyjazdy? Nie oszukujmy się, taka na przykład Lalka Prusa ważyła naprawdę dużo. Nigdy nie zapomnę, jak przed szóstą rano wsiadałam w pociąg do Sopotu i czytałam Lalkę, bo omawialiśmy ją po praktykach... Teraz zmądrzałam i pobrałam większość tego, co chcę przeczytać na tablet.

Tak, pobrałam. Z jednej internetowej księgarni, bo były za darmo. Może znacie, a może i nie, ale istnieje coś takiego jak Wolne Lektury.
Dzięki tej inicjatywie, całkowicie za darmo, możecie pobrać naprawdę wiele książek, które nazywamy lekturami, ale nie tylko! Kiedyś była dostępna jeszcze aplikacja na Androida, ale nie mogłam znaleźć jej w Sklepie Play, a na tablecie wyskakiwał mi jakiś błąd. Ponadto brakowało w tej aplikacji zakładek, a także nie pokazywano ilości przeczytanych stron. Nie podobało mi się to, ale gdy potrzebowałam to jej używałam. Teraz postanowiłam pobrać interesujące mnie tytuły z internetowej księgarni (można to też zrobić na stronie Wolne Lektury) i będę czytać je przez Aldiko, czyli aplikację, która pozwala na odtwarzanie ebooków w różnych formatach. Naprawdę świetna.

Mam nadzieję, że uda mi się zrobić to, co zaplanowałam. Mam też nadzieję, że do czegoś Was zainspirowałam i może wpadniecie kiedyś na Wolne Lektury. 

Lubicie czytać lektury czy macie taki sam problem jak ja? :)

Ściskam
Czarny Kapturek

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz