2015-07-15

Co zabieram ze sobą na wyjazd - biblioteczka w walizce.

Hejka!
Na początku chciałam zostawić tylko pierwszą część tytułu posta, ale stwierdziłam, że pewnie niewielka ilość osób kliknie w niego. Nie musicie się martwić, nie zamieniam się w kolejną blogerkę urodową, dzięki której radom spakujecie całą szafę ciuchów w małą walizkę. Nie jestem taką osobą, bo zawsze zabieram najpotrzebniejsze rzeczy, dzięki czemu w walizce zawsze znajdę miejsce na przewiezienie książek. 
Tak, książki, bo o tym mowa.
Skoro wyjeżdżam to nie będę miała dostępu ani do biblioteki ani do swoich regałów wypełnionych przygodami, ale z drugiej strony nie mogę też za dużo wziąć, bo jak potem tą walizkę wrzucę na półkę w TLK? Tym razem zdecydowałam, że wrzucę do walizki tylko dwie książki. Na dodatek są niewielkich rozmiarów. A poza tym mam jeszcze tablet, na który pobrałam kilka lektur, które chciałabym/muszę przeczytać (ale o tym już w innym poście). Tak więc, niżej przedstawię Wam dwie szczęśliwe powieści, które umilą mi pobyt w rodzinnym gronie, a także czas spędzony w pociągu. Mam nadzieję, że się nie rozczaruję ani nie zanudzę. I przede wszystkim, że przeczytam te nieszczęsne lektury do szkoły, bo to teraz jest moim piorytetem. W końcu matura już niedługo, a ja nie pałam wielką miłością do czytania lektur, a przecież niektóre są naprawdę ciekawe...

Między książkami wybrałam ze względu na to, że chciałabym tą książką umilić sobie czas, a Lolitę, bo jestem ciekawa tego tytułu i powieść Nabokova znajduje się na liście lektur. Mam nadzieję, że to dobry wybór.

A tak poza tym, wzięłam tylko dwie książki, bo muszę jeszcze do tej walizki zmieścić zabawki dla mojej kochanej małej bratanicy. :)

Ściskam
Czarny Kapturek

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz