2015-07-11

#146 Anna Daszuta - "Anioł na ramieniu"

Anna Daszuta, Anioł na ramieniu, Wydawnictwo Novae Res, 267 s.

Mam wrażenie, że na fali popularności trylogii o niesamowitym panie Greyu w księgarniach można coraz częściej natknąć się na powieści z wątkami erotycznymi. Wcześniej jakoś nie było ich widać, chyba, że ja źle patrzałam. (I tak jakoś specjalnie tego nie szukałam) Może to też, dlatego, że ludzie wstydzili się przyznać do tego, że fascynuje ich taka literatura, a teraz można zaliczyć to do czegoś niemal normalnego. Ile ludzi tyle gustów, a jak wiadomo – o gustach się nie dyskutuje.

Nie wiem, jaka moc nieczysta wstąpiła we mnie i wybrała tę powieść do recenzji. To było chyba wtedy, gdy nie cieszyłam się zbyt dobrym zdrowiem, a wówczas mój umysł nie myśli zbyt trzeźwo, jednak podjęłam postanowione sobie wyzwanie i przeczytałam debiutancką powieść polskiej autorki – Anny Daszuty.

Główną bohaterką książki pod tytułem Anioł na ramieniu jest Adelina. Młoda kobieta, która doświadczyła cierpienia w przyszłości, ale na szczęście zawsze może liczyć na swoją rodzinę, córkę, którą sama wychowuje oraz pewną istotę, która doradza jej w ważnych kwestiach. Pewnego dnia postanowiła założyć konto na jednym z portali randkowych, dzięki czemu poznała mężczyznę, który oczarował ją już w pierwszej sekundzie ich spotkania. Adelina przeżywa wiele upojnych, intymnych chwil z Janem przeplatanych dziwnym zachowaniem mężczyzny oraz różnymi wydarzeniami, które wpływają na dynamikę powieści.

W sumie do tej pory nie wiem, czy Anioł na ramieniu bardziej mi się podobał czy jednak nie. To dosyć dziwna opowieść o kobiecie, która w sumie ma wszystko, o czym marzy, oczywiście oprócz miłości, którą próbuje znaleźć. Podczas lektury dosyć często doświadczałam tego, że nie potrafiłam rozeznać się w czasie. Niektóre wydarzenia działy się tak jakby w czasie teraźniejszym, a inne były retrospekcjami, więc nie do końca wiedziałam, co dzieje się kiedy.

Moim zdaniem, bohaterowie są trochę spłyceni. Spodziewałam się po takiej opowieści nieco bardziej rozwiniętych historii postaci, które można spotkać oraz więcej dramatyzmu, by wydarzenia nabrały większej pikanterii. Autorka starała się wykreować tajemniczy wątek, niestety mam wrażenie, że nie do końca się jej to udało. O wiele bardziej cieszyłabym się, gdyby był on nieco bardziej rozbudowany, abym ja mogła czerpać przyjemność z tego, że Adelina nie może odkryć prawdy. Postać Jana jest niewątpliwie plusem w całej tej opowieści – jego zachowania są niezwykle irytujące, ale również intrygujące.

Szczerze mówiąc podczas czytania trochę się nudziłam, oczekiwałam czegoś z większą pikanterią i nieco bardziej romantycznym wątkiem, jednak moje oczekiwania nie pokryły się za bardzo z wizją autorki i nie mogę jej o to winić.

Przykro mi to pisać, bo uwielbiam dawać autorom dalszą szansę, ale Anioł na ramieniu nie należy i nie będzie należeć do moich ulubionych powieści. Oczekiwałam nieco czegoś innego, historie bohaterów nie fascynowały mnie, a pogubienie się w czasie fabuły doprowadzało mnie do małego obłędu. Nie jest to powieść ani wybitna, ani dobra, ani zabawna, w sumie nie wiem jak inaczej ją sklasyfikować, gdy na myśl przychodzi mi tylko jedno określenie – przeciętna.


Nie mniej jednak spodobało mi się to, że bohaterowie spotkali się najpierw w Internecie, w dzisiejszych czasach to dosyć popularny sposób poznawania nowych osób. Moim zdaniem, autorka w ten sposób pokazała, że przez ten środek przekazu informacji można spotkać ludzi o wielu charakterach i to, jak zachowują się w kontakcie mailowym nie zawsze odzwierciedla to, jacy są w rzeczywistości.

Za książkę dziękuję Wydawcy.
Opinia dostępna także na:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz