2015-04-12

#136 Rebecca Donovan - "Biorąc oddech"

Rebecca Donovan, Biorąc oddech, Wydawnictwo Feeria, 464 s. 

Oddechy to dla mnie wspaniała i poruszająca trylogia, którą uwielbiam całym sercem. Każdy kolejny tom był bardziej zaskakujący od poprzedniego, a nawet mogłabym posunąć się do wniosku, że tragiczniejszy. Czytelnik razem z główną bohaterką stara się zmierzyć z demonami przeszłości, zepsutą psychiką, złamanym sercem i wieloma, wieloma sprawami, które mogą dotknąć każdego z nas. Do tej pory nie mogę uwierzyć, że to już mój koniec spotkań z Emmą, bo dzięki niej spojrzałam na pewne sprawy z innej perspektywy. A podczas lektury nie mogłam uwierzyć w to, jakie jesteśmy do siebie podobne. Myślę, że to głównie zaowocowało moją bezwzględną miłość do tej serii oraz bohaterów, których możemy spotkać.

Zakończenie drugiej części kompletnie mnie zaskoczyło i złamało moje czytelnicze serduszko, dlatego z niecierpliwością oczekiwałam na trzeci, a zarazem ostatni tom przeżyć Emmy. Jednak, kiedy go otrzymałam nie potrafiłam od razu wziąć się do czytania, czułam jakąś blokadę, jednak szybko minęła i kilka dni później zaczęłam najbardziej emocjonalną przygodę z książką, jaką doświadczyłam w swoim życiu.

Bohaterkę spotykamy wówczas, gdy minął już pewien czas na studiach, które przygotowują ją do studiów medycznych. Emma jest bardzo zamknięta w sobie, nie dopuszcza nikogo do siebie i można powiedzieć, że wegetuje, a nie żyje. Ciągle ścigają ją demony przeszłości, odpycha emocje, bo tak jest jej łatwiej. Na szczęście mieszka w jednym domu z koleżankami, które o nią dbają tak samo jak Sara. W sylwestra postanawia wyjść z domu z Peyton i trafia na imprezę, która staje się tak jakby przełomowym momentem w jej życiu. Emma zmienia się nie do poznania, a przy okazji robi rzeczy, o których wcześniej nie miałaby odwagi pomyśleć.
Czy dobrze się to dla niej skończyło? Czy sobie poradziła?

Zaczynając Biorąc oddech, ba, zanim zaczęłam czytać pierwszy tom nie zdawałam sobie sprawy z tego, że ta trylogia okaże się dla mnie taka przełomowa. Każdy tom, a chyba w szczególności ostatni jest naładowany emocjami od pierwszej strony aż do podziękowań i notce o autorce. Nigdy nie spotkałam się z taką historią, która wyciągnęłaby ze mnie wszystkie emocje, do tej pory nie czułam aż tak mocnego kaca książkowego jak w przypadku Oddechów. Co mogę powiedzieć o Biorąc oddech – na pewno, że to bardzo przełomowa część ze wszystkich. Emma bardzo się zmieniła, często się załamywała, ale dała sobie radę. Jestem z niej ogromnie dumna i gdyby tylko żyła w realnym świecie, wyściskałabym ją i życzyła powodzenia w dalszym życiu, bo należy się jej wszystko, co najlepsze.

Podziwiam Rebecce Donovan za to, że poruszyła wiele trudnych tematów w tak poruszający sposób. Postanowiła napisać o sprawach, które często się zdarzają, na przykład jak alkoholizm rodzica może zniszczyć psychikę dziecka. Moim zdaniem, chciała w ten sposób pokazać rzeszom czytelników, że nie warto się poddawać, bo prawdopodobnie na każdego z nas czeka ktoś, kto pokocha nas bezwarunkową miłością i zaakceptuje takimi, jakimi jesteśmy. Pokazała, że nie warto mieć tajemnic, bo mogą one wiele zepsuć, a także to, że nie można zamykać się na innych, bo dojdzie do tego, że zostaniemy sami.


Dla mnie ta powieść, jak i dwie poprzednie są najlepszymi na świecie. Nic im bym nie dodała, ani odjęła. Są cudowne w taki sposób, jaki stworzyła je autorka. Nawet główna bohaterka zbyt często nie irytowała mnie swoimi wahaniami nastrojów, ale zrozumiałam ją i żałowałam, że taki straszny los ją spotkał. Biorąc oddech to nie jest łatwa i lekka powieść, ale wciągająca i poruszająca do głębi.


Za książkę dziękuję Wydawcy!
Opinia dostępna także na:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz