2015-03-29

#134 C.C. Hunter - "Szepty o wschodzie księżyca"

Grafika pożyczona ze strony Wydawcy

C.C. Hunter, Szepty o wschodzie księżyca, Wydawnictwo Feeria, 400 s.

Recenzowanie kolejnych części jakiejś serii zawsze jest dla mnie kłopotliwe. Mam wrażenie, że raczej nic nowego do danej powieści dopowiedzieć się nie da, więc i pisanie na ten temat jest kompletnie bez sensu. Nie mniej jednak lubię to robić, a ocenianie tego, czy autor utrzymał poziom zawsze sprawia mi ogromną frajdę. Mogę poczuć się jak członek elitarnego jury, który nie ma żadnych zahamowań, dzięki czemu ma możliwość poznęcać się nad książką. Jednak w przypadku Szeptów o wschodzie księżyca nie muszę uciekać się do drastycznych słów, by odradzić wam serię Wodospady Cienia, wręcz przeciwnie, ale to już w dalszej części tekstu!

Główną bohaterką, tak jak w przypadku poprzednich tomów, jest Kylie. Nastolatka, która trafiła na obóz dla trudnej młodzieży w uroczym miejscu, które nazywa się Wodospady Cienia. W tym miejscu poznała prawdę o tym, kim jest, a także poznała najlepszych przyjaciół oraz dwóch czarujących chłopaków, którzy walczą o miejsce w jej sercu. Obóz przeistoczył się w szkołę, dlatego bohaterka i jej znajomi mogli zostać tutaj na dłużej. Dzięki temu dziewczyna może w dalszym ciągu zgłębiać prawdę na swój temat i żyć wśród osób, które ją rozumieją. Kylie nie jest typową nadnaturalną istotą, co często bardzo komplikuje jej życie.

W tym tomie akcja skupia się głównie na tym, żeby odkryć, kim dokładnie są istoty zwane kameleonami. Według mnie to niebywałe, że autorce udało się wykreować jeszcze jedną radę nadnaturalnych i nie zamknąć tego w krótkim okresie czasu. Czytelnik od początku serii dowiaduje się małych szczegółów na temat bohaterki, ale i tak nie może posklejać ich w całość, bo zdarzy się coś nieprzewidywalnego. Oczywiście nie obyłoby się bez wątku romantycznego, z którym mamy przyjemność obcować już od pierwszej części. Według mnie jest on miejscami mdły i strasznie monotonny. Cały czas ten sam schemat – jedna dziewczyna i dwóch zabójczo przystojnych młodzieńców, a ona biedna nie wie, którego wybrać, bo któryś zawsze coś popsuje. Niestety mnie już nie bawią takie historie, naczytałam się ich zbyt dużo, ale to, co mnie trzyma przy tej serii to zagadka tożsamości Kylie.

Jednym z większych problemów, które nie pozwalają mi się delektować lekturą są to długie tytuły. Niebywałe, jak tak lekką i przyjemną serię można skrzywdzić tymi okropnymi tytułami. Może są one jakoś odpowiednie z oryginalnymi, ale wielką trudność przynosi mi ich zapamiętanie. Jednak atutem są dosyć klimatyczne okładki – nie przekombinowane, ale mroczne i zachęcające do sięgnięcia.

Szepty o wschodzie księżyca to dobra powieść, poprzedni tom podobał mi się bardziej, ale ten nie jest aż taki zły. Seria Wodospady cienia jest naprawdę warta uwagi, szczególnie jeśli lubicie historie, w których istnieje zagadka, wątek romantyczny oraz nadnaturalni bohaterowie. Bohaterka zmaga się z różnymi problemami, które mogą dotyczyć każdej nastolatki – rozwodzący się rodzice, problem z odnalezieniem siebie i przystosowaniem do nowego otoczenia. To mi niesamowicie podoba się w tej serii i mam szczerą nadzieję, że autorka nie rozwlecze swojej historii, bo może zrobić się z tego niezła Moda na sukces, a tego nie dam rady znieść.


Polecam!

Za książkę dziękuję Wydawcy!
Opinia dostępna także na:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz