2015-03-18

#131 Cristina Moracho - "Althea & Oliver"

Cristina Moracho, Althea & Oliver, Wydawnictwo Feeria, 400 s.

Lubię opowieści, których treść porusza trudne, życiowe tematy. W ten sposób odprężam się i mogę zapomnieć o moich własnych, chociaż na krótką chwilę. Jeszcze bardziej na wygodę w odbiorze wpływa to, że bohaterowie są w podobnym wieku do mojego. Dobrze wiedzieć, że nie tylko ty jedyny masz problemy, ale również cała masa ludzi żyjących wokół ciebie i tych, których żywot opisany jest na kartach powieści.

Althea & Oliver to kolejna powieść z cyklu Real Life, podobnie jak w Zac & Mia czytelnik ma do czynienia z dwójką nastoletnich bohaterów, którego jednego z nich męczy okropna i w zasadzie nieuleczalna choroba. Tytułowych bohaterów łączy przyjaźń już od wielu lat, są nierozłączni, jednak, gdy dochodzi do pierwszego zaśnięcia Olivera w ich relacji zaczyna się coś zmieniać. Dziewczyna zdaje sobie sprawę z tego, że czuje coś więcej niż przyjaźń, a Oliver pragnie za wszelką cenę by wszystko było jak zawsze.

Poza tym, że autorka przybliża czytelnikowi realia choroby jaką jest zespół Kleinego-Levina, opisuje jak straszne są jego skutki i życie osoby cierpiącej na tą przypadłość, to poruszyła wiele tematów, które są nieodłącznymi problemami każdego nastolatka. Poszukiwanie własnej ścieżki, trudy dorastania, a także wychowywania przez jednego rodzica. Przypadek Althei bardzo mnie poruszył, w sumie miała oboje rodziców, jednak to ojciec ją wychowywał, a nie matka, która pewnego dnia postanowiła ich opuścić. Nie mieści mi się w głowie, jak kobieta, która urodziła swoje dziecko może je tak po prostu zostawić i nie interesować się nim. Niestety dziewczyna nie doświadczyła też dogłębnej rodzicielskiej miłości od ojca, ale rozumieli się i szanowali, a to według mnie bardzo ważne.

Związek pomiędzy Altheą a Oliverem w pewnym momencie robi się dziwny, zaczyna psuć się ich wspaniała przyjaźń, o której można by czytać i czytać z uśmiechem na twarzy. Jednak dobrze, że autorka postanowiła na taki zwrot akcji, bo bez tego lektura byłaby nudna i oklepana. W tej powieści czytelnik znajdzie kilka naprawdę ciekawych oraz zaskakujących zwrotów akcji, co różnie wpływa na dalsze wydarzenia. Jedno jest pewne, historia Althei oraz Olivera do nudnych nie należy. Myślę, że dotyka bardziej trudnych tematów niż Zac & Mia, porusza temat choroby, która w latach 90. była czymś niezwykłym, a także pokazuje, że podejmowanie jakichkolwiek decyzji niezależnie od wieku może okazać się czymś trudnym. Jedynym minusem jest okropna okładka, która moim zdaniem, jest okropna, jednak lepsza od Zac & Mia, która jest wybitnie tandetna i nie mogę na nią patrzeć.



Cristina Moracho posyła swoich bohaterów w podróż bez trzymanki, a dzięki temu czytelnik nie nudzi się i może rozkoszować cudowną lekturą. Jednak nie jest tak kolorowo, jak mogłoby się wydawać – jak zwykle, muszę przyznać, że zachowania bohaterów w niektórych momentach bardzo mnie irytowały. Jeszcze chyba nigdy nie „spotkałam” postaci, której postępowanie oraz charakter zachwyciłoby mnie w pełni. Zawsze znajdzie się jakiś minus, dlatego mam nadzieję, że kiedyś znajdę powieść idealną, ale w imię tej sprawy muszę jeszcze dużo przeczytać.

Podsumowując, Althea & Oliver to wspaniała opowieść, poruszająca wiele trudnych dla nastolatków tematów. Być może, podczas czytania niektórzy z was będą mogli utożsamić się z bohaterami i znajdą odpowiedzi na męczące pytania. Mam taką szczerą nadzieję. Chociaż ostatnimi czasy temat chorób w literaturze jest powszechny to nie spotkałam się wcześniej z zespołem Kleinego-Levina, co stanowiło w tym przypadku miłą odmianę.


Polecam!

Za książkę dziękuję Wydawcy.
Opinia dostępna także na:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz