2015-03-02

#128 Matthew Quick - "Niezbędnik obserwatorów gwiazd"

Matthew Quick, Niezbędnik obserwatorów gwiazd, Wydawnictwo Otwarte, 320 s.

Niezbędnik obserwatorów gwiazd szczerze mówiąc w pierwszym momencie ktoś może pomyśleć, że to nie powieść skierowana do młodzieży, a jakiś poradnik astronomiczny. Uwielbiam, gdy tytuł stwarza takie niejednomyślne wrażenie, ale jednocześnie nawiązuje w jakimś stopniu do treści książki.
Drugiej nieco mniej sławnej powieści Quicka byłam bardzo ciekawa, dlatego nie zawahałam się, gdy pewna użytkowniczka LC chciała mi ją oddać w ramach wymiany. Niezbędnik… nawet długo na półce nie leżał, pewnego weekendu postanowiłam go po prostu przeczytać, ale niestety moje dobre nastawienie nie zostało w pełni wykorzystane.

Razem z bohaterami znajdujemy się w Bellmont, niezbyt ciekawym miejscu na Ziemi, gdyż, jak tylko źle się na kogoś spojrzysz może to niedobrze skończyć się dla ciebie i twojej rodziny. Narratorem a zarazem główną postacią jest Finley, małomówny chłopak, który mieszka z dziadkiem i ojcem. Jedyną osobą, która ze spokojem znosi milczenie chłopaka jest Erin, którą można nazwać dziewczyną Finleya, chociaż łączy ich dziwny związek. Ich życie nie jest usłane różami, dlatego pragną jak najszybciej wydostać się z tego okropnego miasta. Jednak pewnego dnia, do domu głównego bohatera przyjeżdża jego trener koszykówki i ma do niego bardzo nietypową prośbę.

Spodobało mi się to, że Niezbędnik obserwatorów gwiazd nie jest kolejną opowieścią o nastolatce z problemami spowodowanymi burzą hormonów. Autor całkiem ciekawie wykreował postać, jaką jest Finley, ponieważ od samego początku do chyba końca stanowił dla mnie nie lada zagadkę. Jego przeszłość, która do pewnego momentu w ogóle nie była poruszana nagle została odkryta przed czytelnikiem, dzięki czemu po długiej drodze domysłów mogłam nasycić się ciekawymi i zaskakującymi informacjami. Trochę zasmuciła mnie zmiana w jego zachowaniu i charakterze, bo miałam wrażenie, że zamiast iść do przodu cofnął się. Może w ten sposób Quick chciał przekazać coś ważnego swoim czytelnikom?

Natomiast nie spodobała mi się koncepcja związku, w jakim byli Finley i Erin, bo bardzo kogoś mi przypominają, a nie są to pozytywne skojarzenia. Kiedy sięgam po taką książkę oczekuję trochę słodkiego i uroczego uczucia, a te przedstawione w tej książce było według mnie bardzo dziwne – zrywać ze sobą podczas sezonu, serio? Gdy przedzierałam się przez kolejne strony miałam coraz bardziej dosyć lektury, jednak intrygował mnie wątek Numeru 21 i tego, jakie zmiany nastąpią w jego życiu.

Nie mniej jednak końcówka spodobała mi się, była dokładnie taka, jakiej oczekiwałam, czyli urocza i radosna. Oryginalny tytuł bardziej mi się podoba oraz myślę, że bardziej nawiązuje do głównej myśli powieści Quicka niż polska wersja, która trochę przeraża ilością użytych znaków. Może dodatkowym atutem dla niektórych będzie to, że opowieść ta została wydana na ładnie pachnącym papierze i użyto dosyć dużej czcionki, za czym akurat nie przepadam.


Mam nadzieję, że już nigdy nie będę musiała wracać do lektury Niezbędnika obserwatorów gwiazd, bo wywołuje we mnie bardzo negatywne emocje i przypomina o tym, o czym chcę zapomnieć. Powieść jako tako spodobała mi się, ale bez rewelacji, doczytałam ją do końca tylko, dlatego, że ciekawiła mnie przeszłość i przyszłość Finleya oraz tajemniczego Numeru 21. Podczas gdy w większości książek bohaterowie zmieniają się na lepsze, tutaj w każdym przypadku odbywało się to inaczej. Nie mniej jednak, życzę Finleyowi szczęścia i pomyślności, bo my już nigdy więcej się nie spotkamy.

Opinia dostępna także na:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz