2015-02-07

#124 Veronica Roth - "Zbuntowana"

Veronica Roth, Zbuntowana, Wydawnictwo Amber, 384 s., 5/6, źródło okładki

Przy okazji skończenia niesamowitej lektury, jaką była Niezgodna zaczęły towarzyszyć mi pewne bardzo poważne obawy. Pewnie nieważne dla kogoś postronnego, ale dla prawdziwego mola książkowego – jedne z ważniejszych! Strach, który mnie męczył można opisać jako paniczny lęk przed tym, że kontynuacja okaże się totalną klapą. Pierwszy tom trylogii wypadł w moich oczach i wyobraźni świetnie. Uwielbiam bohaterów i świat, jaki wykreowała autorka, wydarzenia, które opracowała tak mnie wciągnęły, że nie wyobraziłam odrzucenia w kąt tej jakże świetnie zapowiadającej się trylogii. Dobrze, że miałam następne tomy pod ręką, bo nie wiem jak długo bym wytrzymała bez poznania dalszych losów bohaterów.

Zbuntowana zaczyna się w tym miejscu, w którym skończyła się Niezgodna. Dokładnie w tym samym, bohaterowie jadą pociągiem do farm Serdeczności by tam na chwile osiedlić się, zebrać siły i pomyśleć nad swoim dalszym losem. Niestety, a może stety nie potrafią zbyt długo tam wytrzymać, pod wpływem pewnych wydarzeń są zmuszeni uciekać by ratować swoje, i tak zagrożone, życie.

Pierwszą rzeczą, która naprawdę mi się spodobała i nie miałam z czymś takim do czynienia wcześniej to to, że akcja drugiego tomu zaczyna się dokładnie tam, gdzie skończył się pierwszy. Żadnej przerwy czasowej, żadnego przypominania, po prostu lecimy dalej z historią, którą zaczęliśmy. To świetna opcja, dla kogoś, kto ma zamiar przeczytać całą trylogię w zbliżonym czasie i pamięta jak skończył się poprzedni tom. Dla takich zapominalskich osób jak ja może to być problemem, ale wówczas warto czekać na wydanie całości i zorganizować sobie maraton.

Druga część przygód Tris jest zdecydowanie bardziej brutalna od poprzedniej. Autorka zorganizowała swoim bohaterom tak wiele walk, że dziwiłam się momentami tego, że mieszkańcy miasta nadal żyją. Świetne również było to, że to na pozór zwykłe miasto ma swoje tajemnice, które dla dobra mieszkańców nie powinny być odkryte. To dzięki temu akcja nabrała takiego szybkiego tempa, że nie miałam ochoty już nigdy kończyć tej powieści. Najchętniej jakby ciągnęła się w nieskończoność, bo moment, w którym prawda wyszła na jaw okazał się dla mnie zbyt szybki, ale jednocześnie była ona nieprzewidywalna. Nie spodziewałam się, że Veronica Roth zgotuje takie życie swoim bohaterom.

Dla Tris to trudna wędrówka, po śmierci rodziców zostaje jej tylko brat, na którego za bardzo nie może liczyć. Na szczęście u swojego boku ma jeszcze cudownego Cztery, który pokazał już w pierwszej części, że nie chce być tylko instruktorem Tris, ale znacznie kimś bliższym. Spodobało mi się, że autorka postanowiła rozwinąć ten wątek, byłam ciekawa, jak altruistyczne nawyki dziewczyny wpłyną na jej życie uczuciowe. Niestety, najgorsze było to, że ona sama bardzo się zmieniła. Tragedie, których doświadczyła odmieniły ją nie do poznania. Szokowało mnie to, że dzielna, odważna Tris stała się po prostu głupia, nieodpowiedzialna i pakująca się w ciągłe kłopoty. Nie mogłam tego zrozumieć, a każdy przejaw jej „nowej odwagi” doprowadzał krew płynącą w moich żyłach niemal do wrzenia. Denerwowała (delikatnie pisząc) mnie ta jej zmiana i pozorna odwaga, odrzucanie uczuć i ciągłe użalanie nad sobą. Jednak z drugiej strony nie powinnam oceniać jej zbyt surowo, w końcu jest siedemnastoletnią dziewczyną, która pierwszy raz przeżywa tak krytyczne chwile, ale wolałam ją jako dzielną bohaterkę, jako Sztywniaczkę, która pierwsza skoczyła. To jest prawdziwa Tris!

Związek pomiędzy Tris i Cztery był trochę dziwny. Niby nie chcieli się okłamywać, ale często to robili. Niby dziewczynie zależało na Tobiasie, ale nie okazywała tego. Jakby bała się miłości. Cieszę się, że autorka nie zrobiła z ich uczuć aż tak znaczącego wątku, o wiele bardziej, na szczęście, rozbudowała rebelię, która nastała w mieście.

Gdyby nie psychiczne i emocjonalne problemy Tris to Zbuntowaną mogłabym sklasyfikować jako najlepszą z całej trylogii, gdyż tajemnica, jaką owiane jest powstanie miasta niewątpliwie jest największym atutem lektury. I w tym momencie jestem w kropce, bo nie potrafię się zdecydować. Zbuntowana to naprawdę mocna dawka emocji, dzięki tej części dowiedziałam się tak wiele, że przeczytanie Wiernej okazało się obowiązkiem, a nie tylko przyjemnością. Drugi tom Niezgodnej polecam tym, którym pierwszy się spodobał oraz posiadają dosyć duże nakłady cierpliwości, inaczej możecie nie dać rady.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz