2015-01-19

#121 Veronica Roth - "Niezgodna"

Veronica Roth, Niezgodna, Wydawnictwo Amber, 352 s., 5/6, źródło okładki

W miarę upływu lat wybory, których musimy dokonać zmieniają się i czasami okazują się trudniejsze od poprzednich. Dla mnie problemy z podejmowaniem tych poważniejszych decyzji nadeszły, gdy kończył się mój czas w gimnazjum. Myślenie nad tym, kim chcę zostać w przyszłości i w jakim kierunku ciągnąć dalej moją edukację było chyba jednym z gorszych okresów, jakie przeżyłam. Na szczęście teraz wszystko jest ok i nie mam pojęcia, dlaczego się tego bałam. Z pewnością dokonałabym takiego samego wyboru jeszcze raz, bo spodobało mi się to, co robię. Może nie zostanę nikim sławnym, ale przynajmniej będę robić to, co lubię, a to chyba najważniejsze.

Szesnastoletnia Beatrice również staje przed życiowym wyborem. Najpierw przechodzi przez test przynależności, gdzie uzyskuje dosyć niespotykany wynik, który zaskoczył nie tylko ją. Niestety musi go ukrywać, bo oznajmienie światu takiej nowiny może źle się dla niej skończyć. Należąc do Altruizmu całą siebie zawsze musiała oddawać innym – takie jest założenie frakcji, w której się urodziła i wychowała, jednak czuje, że nie pasuje do tego świata. Pociąga ją niebezpieczeństwo, adrenalina i prawdziwa wolność, której nie zaznała będąc Altruistką. Czuje się związana ze swoją rodziną – mamą, ojcem i bratem, ale ma potrzebę bycia po prostu sobą, chce oddychać pełną piersią. Dlatego w dniu wyboru, kiedy to nastolatkowie mogą samodzielnie wybrać frakcję albo pozostać w tej, w której się urodzili Beatrice dokonuje wyboru, którego nikt się po niej nie spodziewał. Staje się Nieustraszoną a to dopiero początek jej nowego, pełnego zawiłych zdarzeń życia.

O Niezgodnej słyszał już chyba każdy, nie sposób uchronić się przed zalewającą facebooka ilością fanpage na temat tej książki czy filmu. To trochę denerwujące, bo prawdziwą sławę historia Veronicy Roth zyskała dopiero po wejściu na ekrany kin. Owszem, ekranizacja była ciekawa, obejrzałam ją przed przeczytaniem książki i nie mam z tym większego problemu, bowiem priorytet, jakim stało się przeczytanie papierowej wersji stał się naprawdę ważny w moim życiu. Chciałam (a wręcz musiałam) się dowiedzieć jak dalej potoczy się życie Tris po dosyć zaskakującym zakończeniu części pierwszej. Czytanie zaczęłam od pierwszego tomu, co zresztą widać. Czasami miałam wrażenie jakbym w mojej głowie oglądała film, jednak po ponownym jego obejrzeniu zauważyłam zmiany, jakie zostały wprowadzone. Jednak nie zmniejszyło to mojego entuzjazmu, ponieważ Niezgodna stała się czymś niezwykłym dla mnie.

Nie wiem jak opisać niezwykłość tejże lektury, być może akcja, która toczyła się bardzo szybo skutecznie mnie zauroczyła i omamiła Byłam pod wrażeniem wydarzeń, jakie wykreowała autorka, co więcej, podczas czytania nie miałam ani chwili na zastanowienie się tylko biegałam wzrokiem po wyrazach niczym maratończyk. Wówczas nie liczyło się nic innego jak tylko dotrwać do końca i zacząć następną część, bo nawet, jeśli nie macie jej w swoim zasięgu to najważniejszą potrzebą staje się jej zdobycie i przeczytanie.

Moim zdaniem, Niezgodna to dobre a nawet bardzo wprowadzenie do trylogii o tym samym tytule. Poznałam bohaterów, których po prostu uwielbiam. Szczególnie za charakter, który nadała im Veronica Roth oraz za to, że potrafili podejmować odpowiednie decyzje żyjąc ze samym sobą w zgodzie. Z całej trylogii to chyba najlżejsza i najdelikatniejsza część, oczywiście występują tutaj liczne walki i tragedie, ale w następnych tomach są one według mnie bardziej uwypuklone i rozrastają się na większą skalę. Trudno mi pisać o Niezgodnej nie odwołując się do kolejnych części, które już prawie mam za sobą (podczas tego, gdy piszę kończę Wierną).

Myślę, że Niezgodna to kawał dobrej powieści dla… raczej każdego. Może nie należy do najbardziej ambitnej literatury, ale nie po taką sięgam, kiedy chcę się zrelaksować. Nie jest też przerażająco głupia, bo i bohaterowie tacy nie są. Znajdziecie tutaj brutalność, nienawiści, chęć zmiany a nawet miłość. Połączenie niemal przypominające sałatkę. Wrzucasz kilka składników, dodajesz majonez czy dobry sos i gotowe! Nie mogę sklasyfikować tej powieści inaczej jak: świetna dla każdego.

A co do podobieństw z Igrzyskami Śmierci: obie trylogie łączy to, że akcja rozgrywa się w odmiennej rzeczywistości niż ta, do której jesteśmy przyzwyczajeni oraz bohaterowie, których cechuje odwaga, ale również młody wiek.


Polecam! 
Opinia dostępna także na:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz