2014-12-02

#114 Łukasz Orbitowski - "Zapiski nosorożca. Moja podróż po drogach, bezdrożach i legendach Afryki"

Łukasz Orbitowski, Zapiski nosorożca. Moja podróż po drogach, bezdrożach i legendach Afryki, Wydawnictwo SQN, 280 s., 6/6, źródło okładki

Lubię podróżować, nawet jeśli moje wyprawy najczęściej ograniczają się do wyjazdów do brata. I tak zawsze ogarnia mnie mała ekscytacja, bo nie wiem, kto będzie ze mną w przedziale, czy może spotkam takiego samego książkowego mola jak ja i będę mogła porozmawiać albo nastanie cisza, dzięki czemu będę mogła skupić się na lekturze książki, którą wzięłam ze sobą. Czasami mój chłopak zabiera mnie na piesze wędrówki, a dzięki niemu odkryłam kilka ciekawych oraz uroczych miejsc w mojej miejscowości, jak i poza nią. Podróżowanie, obojętnie jakim sposobem jest ekscytujące, to przygoda, której nie warto żałować. Jednak istnieją takie miejsca, których odwiedzić nie mogę, na szczęście mam książki i autorów, którzy zabierają mnie dzięki słowom do odległych Polsce krajów czy kontynentów.

Łukasz Orbitowski zabiera swoich czytelników w podróż po Afryce, kontynencie, który nie do końca jest okiełznany. Charakteryzuje się inną kulturą, architekturą, sposobem życia. Jest tak bardzo inny, ale jednak wiele ludzi chce zwiedzić ten obszar. Razem z autorem spotykamy interesujące osoby, jemy genialne potrawy czy robimy zwierzętom zdjęcia. Obserwujemy domy z blach oraz przeżywamy piękno Afryki. A całość okraszona jest legendami, które czasami przerażają, ale również ciekawią. Wcześniej nie miałam okazji do zapoznania się z takimi opowieściami, więc stało się to dla mnie nowym odkryciem i przeżyciem.

Sięgnęłam po Zapiski nosorożca, bo byłam ciekawa osoby, która to napisała. Niestety, nie miałam wcześniej do czynienia z twórczością pana Orbitowskiego, a ten dziennik podróży okazał się ciekawym rozpoczęciem i wprowadzeniem w styl pisania autora. Zapiski są napisane bardzo luźnym, dosadnym słownictwem, którego na co dzień używa się. Nie ma tutaj lekkich, lirycznych słów, które doprowadzają mnie do omdleń przy kolejnych zdaniach. Muszę przyznać, że spodobał mi się sposób, w jaki autor pisze, a to chyba wróży naszą dalszą i udaną przygodę. Posługuje się w lekki, prosty sposób słowami, że czasami nie sposób nie wybuchnąć śmiechem. Uwielbiam taki styl! To czyni literaturę piękniejszą, zabawniejszą i co najważniejsze niewymuszoną. Widać, że nasz przewodnik pisze, bo chce, a nie musi.

Kolejnym atutem jest to, że książka ta nie składa się tylko z wrażeń z podróży, ale również znajdziecie w niej legendy związane z miejscami na tym malowniczym kontynencie. Niektóre są zabawne, inne okropne czy też smutne. Jednak to nie za bardzo to, czego szukam w literaturze. Wolałam czytać to, co napisał sam autor niż to co zostało już przez kogoś powiedziane. Z jednej strony to wspaniałe, bo przybliża kulturę, jaką cechuję się Afryka, jednak to nie do końca styl, który lubię. Nie mniej jednak – lektura okazała się inspirująca oraz ciekawa.

Co jeszcze takiego ciekawego znalazłam… zdjęcia na pewno. Chociaż zbyt wiele ich nie ma to i tak urozmaicają czytanie, świetne jest to, że oprócz słów autor postanowił pokazać czytelnikom miejsca za pomocą fotografii.

Szczerze? Nie mam się do czego przyczepić, moje oczekiwania zostały spełnione. Uwielbiam książki podróżnicze, a te napisane w takim normalnym stylu jeszcze bardziej. Dla mnie lektura okazała się inspirująca i być może nigdy nie odwiedzę miejsc, o których wspominał pan Orbitowski, ale zawsze będę mogła sięgnąć po jego książkę i przeczytać po raz kolejny. Zapiski nosorożca przekonały mnie do sięgnięcia po inne teksty spod pióra pana Łukasza i nie mogę doczekać się tej chwili, gdy wreszcie to nastąpi.


Książkę bardzo polecam!

Za egzemplarz dziękuję Wydawcy!
Opinia dostępna także:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz