2014-10-19

#109 Ewa Seno - "Cena odwagi"




Ewa Seno, Cena odwagi, Wydawnictwo Feeria, 3/6, 336 s., źródło okładki

Może zawierać spoliery z pierwszego tomu. Czytasz na własną odpowiedzialność.
 
Nie przepadam za seriami książkowymi dłuższymi niż 3 tomy, według mnie, gdy coś w założeniu jest trylogią czy jednym tomem takie ma pozostać. Natomiast, gdy zaczyna się wydłużać mam wrażenie, że autor i wydawca żeruje na milionach czytelników po to by zyskać jak największą korzyść majątkową. To nieuczciwe wobec nas, tych którzy uwielbiają czytać. Chociaż może są tacy, którzy cieszą się, gdy wychodzi ileśtamdziesiąta część ich ulubionego cyklu, ale proszę… raczej nigdy taki tasiemiec nie będzie tak ciekawy jak na początku, przynajmniej w przypadku większości autorów, których ja miałam okazję poznać.

Czekałam na drugą część serii Antilia głównie ze względu na moją bratanicę, której Tatuaż z lilią przypadł bardzo do gustu. W sumie ja też w jakimś stopniu byłam ciekawa jak potoczą się dalsze losy Niny, głównej bohaterki powieści. Niestety, gdy rozpoczęłam lekturę Ceny odwagi nie pamiętałam jakie zdarzenia miały miejsce w pierwszej części, to znaczy musiałam poprosić młodszą bratanicę by pomogła mi w głowie poukładać wszystkie wydarzenia.

Bohaterkę spotykamy w takim momencie życia, w którym musi walczyć ze swoim wrogiem i zarazem byłą miłością. Drzemie w niej potężna, nieokiełznana moc, której nie potrafi używać, dlatego potrzebuje dobrego nauczyciela. Wokół siebie ma wspaniałych przyjaciół, którzy jednocześnie są jej strażnikami i może liczyć na ich pomoc w każdej chwili. W końcu jest przedstawicielką jednego z najpotężniejszego rodu we wszechświecie, władczynią na barkach której leży pokonanie armii Alexusa. Muszę przyznać, że jak na osiemnastoletnią dziewczynę Nina obowiązków ma wiele a i życie niełatwe. Jednak im dalej w las tym mniej jej współczułam, bo sama kładła sobie kłody pod nogi.

Nie mam pojęcia jak ocenić tę książkę. Jest to dla mnie trudne, gdyż pokładałam w niej wielkie nadzieje na dobrą i lekką lekturę, poza tym nie chciałabym w jakikolwiek sposób urazić autorki, bo widzę potencjał w historii wymyślonej przez nią, ale niestety przeczytałam już wiele opowieści podobnych do Ceny odwagi i mogę śmiało powiedzieć, że natknęłam się na o wiele lepsze.

Najpierw zacznę od plusów. Pierwszym z nich jest to, że autorka o polskich korzeniach – Ewa Seno – zabrała się za napisanie książki dla nastolatek, w której występuje magia, stwory, elfy i przede wszystkim miłość. Ci, którzy czytają mojego bloga wiedzą, że uwielbiam takie mieszkanki, ale staram się je ograniczać. Uwielbiam, gdy rodzimi pisarze zabierają się za opowieści, które spływają do nas z zagranicznych rynków wielkimi falami a u nas niewiele osób podejmuje się tego zadania. Drugim plusem, chyba ważniejszym niż cokolwiek innego było dla mnie to, że lektura po prostu mnie wciągnęła. Jej lekkość oraz występujące wydarzenia były na tyle ciekawe, że miałam ochotę czytać Cenę odwagi w pociągu, gdy jechałam na lub z praktyk. Czułam dziwne przyciąganie do tej opowieści jednak nie wiem dlaczego, bo główna bohaterka wiecznie irytowała mnie swoim zachowaniem.

Na tym chyba kończą się pozytywy tej historii. Podstawową porażką Ceny odwagi jest wykreowanie Niny na odważną osobę, chociaż taka w ogóle nie była. Wszyscy jej to powtarzali a ona płakała przy większym problemie. W prawdziwym życiu pewnie by sobie nie poradziła. Jej myśli w stylu, że Alex ją wykorzystał były dla mnie co najmniej śmieszne i nie na miejscu, bo gdy pojawia się chociaż namiastka namiętności bohaterka od razu się jej oddaje tłumacząc sobie potem, że ją wykorzystano albo, że robi to dla dobra przyjaciół. Tak trochę wyszła na pannę lekkich obyczajów, co według mnie raczej nie skłania młodszych czytelników do zachowania poprawnych i moralnych zachowań. Może to było zamierzone działanie autorki, bo nie lubi swojej bohaterki. Nie mam pojęcia, ale mi taka Antilia/Nina nie spodobała się. Zawiódł mnie również Nick, dziewczyna wyrządziła mu tak wiele krzywdy a on jej po prostu za każdym razem pobłażał. Czy to miał być przykład na to, że miłość zwycięży wszystko? Błagam, nawet ja nie potrafiłabym przebaczyć mojemu chłopakowi takich czynów, jakich dopuściła się królewna z rodu Mendelaview, a jestem osobą, która łatwo wybacza. Mam nadzieję, że w następnym tomie Nina powróci do bycia taką jaką była w Tatuażu z lilią, bo taka była chyba najlepsza, oprócz oczywiście jej miłosnych wyskoków. Chciałabym, żeby powstrzymała jakoś swoje hormony i wyrosła na mądrą i odpowiedzialną władczynię. Chcę, żeby odnalazła swoją jedyną, prawdziwą miłość. Żeby po prostu była szczęśliwa i stabilna. Chciałabym ją ujrzeć jako inteligentną, wrażliwą osobę. Taką, z którą mogłabym porozmawiać. Jej zachowanie w tym tomie z lekka mnie przerażało.
                                 
Podsumowując mój wywód, nie uważam Ceny odwagi za okropnie okropną powieść. Do najlepszych też jej nie zaliczę. W sumie to nie wiem do tej pory, gdzie w mojej hierarchii ją umieścić. Umiliła jakoś mi czas, ale niestety zachowania głównej bohaterki zniesmaczyły mi lekturę, gdy liczyłam na soczyste zwroty akcji i racjonalne wybory.

Za książkę dziękuję Wydawcy oraz zapraszam do śledzenia akcji Polacy nie gęsi i swoich autorów mają, gdzie Cena odwagi będzie promowana. :-)

Opinia dostępna także na:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz