2014-10-11

#107 Beth Revis - "W otchłani"



Beth Revis, W otchłani, Wydawnictwo Dolnośląskie, 4/6, 392 s., źródło okładki  


Od stuleci ciekawi nas, a mam tu na myśli ludzi, jak będzie wyglądać przyszłość. W dobie tak szybkiego zużywania surowców naturalnych martwi mnie to czy nasza planeta przetrwa następne miliony lat by służyć naszym potomkom. A może to oni podporządkują się Ziemi i będą działać według jej zasad? Może jednak naukowcy znajdą miejsce w przestrzeni kosmicznej o podobnej atmosferze jak ziemska? Gdybać mogłabym jeszcze chwilę, pomysłów na przyszłość jest chyba tak wiele jak ludzi żyjących. Beth Revis postanowiła wykorzystać ten ciekawy pomysł i stworzyła powieść, co prawda dla nastolatek, ale idea tak bardzo mi się spodobała, że postanowiłam literaturze młodzieżowej dać jeszcze jedną szansę. Czy rozczarowałam się?

Amy stoi przed dylematem – poddać się zamrożeniu czy nie? Widziała jak jej rodzice są topieni w specjalnym płynie, który pozwoli przetrwać im w stanie hibernacji kilkusetletnią podróż na nową Ziemię i do ostatniej chwili nie była pewna czy ona też tego chce. Z jednej strony na starej Ziemi czeka na nią ukochany, z którym nie chciałaby się rozstawać, ale z drugiej będzie mogła rozpocząć nowe życie na innej planecie. W sumie nie dziwię się jej. Też miałabym podobne problemy, dodam, że Amy nie jest kolejną pustą i głupią bohaterką. Czasami mnie zadziwiała a w niektórych momentach męczyła. Tak czy siak, nie była zanadto irytującą postacią. Zdecydowała, że wsiada do tej zimnej trumny, jednak pojawiają się pewne komplikacje, które uniemożliwiają jej dalszy, spokojny lot.

Starszy przejmie już niedługo obowiązki Najstarszego, czyli będzie rządził Błogosławionym. Do tej pory jego nauczyciel męczył go historią, którą mógł bez problemu znaleźć. Chłopaka taka wiedza nie interesuje, pragnie odkryć każdą, nawet najmniejszą tajemnicę statku, na którym mieszka. Przez Oriona odkrywa pewne plany i nie do końca pokrywają się one z tymi, które powstały po Pladze. Starszego zastanawia to i postanawia odkryć jedną z wielu tajemnic, które są przed nim oraz resztą załogi Błogosławionego skrywane. I tak oto po jakimś czasie Amy zostaje uwolniona ze swojej „trumny” i rozpoczyna życie na statku kierowanym przez ludzi, których w ogóle nie zna.

Odkąd przeczytałam W otchłani minęło sporo czasu. Lektura poszła mi niezwykle szybko, ale do tej pory nie wiem co o niej myśleć. Moje wrażenia są raczej pozytywne, ale znalazłam jeden podstawowy minus, który mnie odtrącał. Może jednak zacznę od pozytywnych cech tej książki. Po pierwsze są to liczne tajemnice, które w miarę czytania zostają odkryte przed bohaterami oraz czytelnikami. Spodobało mi się to, że autorka zaserwowała tak wiele tajemniczych wydarzeń i  postaci, dzięki czemu powieść nabierała charakteru i ze zniecierpliwieniem czekałam na to aż odkryję coś nowego.
To co mi się nie spodobało to to, że wiele wątków obracało się wokół seksu. Nie odraża mnie ten temat, ale niektóre myśli jednego z bohaterów były zbyt prostackie jak na moje standardy, poza tym zachowanie ludzi zamieszkujących Błogosławionego była również odrażająca. Nie mogę zrozumieć tego, jak w taką dobrą powieść autorka mogła wpleść tak okropny wątek. Skoro to ma być literatura dla nastolatków niech to będzie opisane w jakiś ładny, nieco poetycki sposób, a nieodrażający.
Następną sprawą, która okazała się niezwykle interesująca i czyniła atrakcyjną lekturę to narracja z dwóch różnych punktów widzenia. Na przemian występowały rozdziały, w których wydarzenia były opisywane przez Amy lub Starszego. Ich losy się przeplatały, ale odkrywanie tajemnic z następcą Najstarszego według mnie było ciekawsze niż marudzenie dziewczyny, która czasami mnie irytowała.

Podsumowując, lekturę W otchłani zaliczam raczej do udanych. Nie poleciłabym jej każdemu, ale coś sprawia, że mam ochotę sięgnąć po następne tomy. Według mnie książka ta nadaje się dla osób, które potrzebują odprężenia. Nie jest wymagająca, ale ciekawa i intrygująca. Bohaterowie czasami irytują, ale to raczej normalność w literaturze młodzieżowej. Przynajmniej ja często się z takimi spotykałam.
Muszę jeszcze napomknąć o przepięknej okładce. W sumie to ona przykuła w pierwszym momencie mój wzrok i niestety zakochałam się w niej. Jest jedną z piękniejszych jaką widziałam a książek w swoim życiu sporo przeczytałam. Według mnie jest delikatna i ma coś w sobie, dzięki czemu tak skutecznie przyciąga do siebie. Czego chcieć więcej? Powieść prawie idealna! 

5 komentarzy:

  1. Przypomniałaś mi, że muszę sięgnąć po kolejne tomy! :) Zgadzam się co do okładki, świetna.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie czytałam tej książki, ale jako że od literatury młodzieżowej nie stronię, to nie wykluczam, że kiedyś po nią sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja jeszcze nie miałam okazji zapoznać się z tą książką

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo mnie ta książka interesuje, na pewno przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Umiejscowienie akcji przez autorkę wydaje mi się bardzo zachęcające, ale literatura młodzieżowa to niekoniecznie moja bajka. Uważam, że jeżeli w książce ma być wątek romantyczny, to albo naprawdę dobrze skonstruowany albo wcale ;).

    OdpowiedzUsuń