2014-06-24

#88 Jennifer Nielsen - "Fałszywy książę"

źródło

Autor: Jennifer Nielsen
Tytuł: Fałszywy książę
Wydawca: Wydawnictwo Egmont
Liczba stron: 392
Ocena: 6/6

Kiedy jest się kimś zwyczajnym, nie wyróżniającym, szarym to człowiek marzy o takich rzeczach jak sława, pieniądze, splendor czy czymś co pozwoli wyróżnić się od innych. Wyobraź sobie, że żyjesz w odległym czasie, gdzie krajami rządzą jeszcze monarchowie i okazuje się, że możesz stanąć na szczycie jednego z tych państw jako fałszywy władca. Podejmiesz wyzwanie?


Cregan to arystokrata, który podróżuje i szuka chłopców, który będą chcieli spełnić jego wolę. Poprzednie zdanie brzmi tak bardzo dwuznacznie w dzisiejszych czasach, ale nie obawiajcie się! W tej historii nie ma żadnych pedofilskich zapędów. Bohater zna tajemnicę, o której pojęcie mają tylko regenci królestwa, dlatego w przypływie rządzy władzy i pod pozorem ratowania kraju obmyśla chytry plan. Ku szczęściu Cregana udaje mu się znaleźć trzech chłopców: Tobiasa, Rodena i Sage. Każdy z nich musi przejść specjalnie opracowane szkolenie, by… no właśnie! ;)

Książkę kupiłam pod wpływem impulsu, a raczej tego, że Natalie ją chciała, co mnie zachęciło, bo zgadzamy się w wielu sprawach. 18 złotych to nie wielki majątek, więc skusiłam się, nawet jeśli miałaby mi się nie spodobać. Kiedy siedziałam w pociągu relacji Warszawa Wschodnia -> miejsce mojego zamieszania, zaczęłam Fałszywego księcia czytać, bo co innego można robić przez ponad cztery godziny? Szczerze pisząc początek w ogóle mnie nie porwał, ale że nie miałam (prawie) nic innego przy sobie trochę zmuszając się kontynuowałam. W domu nastąpiła zmiana o 360 stopni, nie mogłam oderwać się od lektury. O ile pierwsze rozdziały trochę wlekły się oraz przynudzały tak im dalej w las (szczerze! bo z czego są kartki?!) tym więcej intryg, tajemnic, brutalności i każdego określenia jakiego można użyć do opisania dobrej książki.

Genialnie przemyślana akcja, fabuła oraz doskonale zarysowane postacie dają czytelnikowi niezapomniane wrażenia. Tajemnica, która towarzyszyła całej oprawie była ta mistrzowsko opracowana, że do samego końca (a raczej chwili, w której autorka odkrywa przed nami prawdę) nie miałam pojęcia kto kim dokładnie jest, a na ogół szybko odgaduję takie sprawy (ten zmysł detektywa, ale to pozostałości z gimnazjum…nie Sherlock).

Gdy zaczęłam lekturę nie miałam pojęcia w jakim gatunku literackim będę się obracać, ani do zaoferowania pod względem warsztatu pisarskiego ma autorka. Jednak skutecznie i miło mnie zaskoczyła. Chociaż akcja rozgrywa się w dosyć odległych nam czasach to postacie są bardzo uwspółcześnione. Nie znajdziecie dialogów rodem z dzieł Szekspira czy jego przodków. Fabuła ani do najłatwiejszych ani najtrudniejszych nie należy, dlatego jej poziom umieściłabym gdzieś po środku, ale w sumie całość jest opisana w dość lekki oraz przystępny dla każdego sposób.


Żałuję, że nie kupiłam od razu drugiego tomu, bo jestem ciekawa, czym dalej może zaskoczyć autorka. Ze swojej strony ogromnie polecam!

Opinia dostępna także na:

9 komentarzy:

  1. Nie powiem, ciekawa pozycja, może kiedyś się skuszę, w tej chwili mam co czytać.

    OdpowiedzUsuń
  2. Gdzieś kiedyś natknęłam się na tę książkę, ale potem o niej zapomniałam:) 18zł to dobra cena:) a gdzie kupiłaś? pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dlaczego nic nie mówiłaś? Może zamiast "The One" na komputerze wezmę się za "Fałszywego księcia"? Tak, to jest opcja :) Z The One poczekam na wakacje, kiedy będę miała trochę więcej swobody. Zachęciłaś mnie, zastanawiam się, czy już teraz nie pisać do egmontu po kontynuację, zupełnie w ciemno :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Genialna trylogia. Kupuj szybko drugą część, bo jeszcze lepsza jest!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ze mną musi być coś nie tak. Bo nie ukrywam, że jestem zaskoczona, że tak wiele osób, łącznie z tobą, nie mogło do końca odgadnąć największej tajemnicy, podczas gdy ja wiedziałam, że to się tak skończy, odkąd przeczytałam OPIS "Fałszywego Księcia". Za dużo fantastyki... Stanowczo. A przykro mi jest tym bardziej, że lubię być zaskakiwana. Jak tak dalej pójdzie, żadna książka już mi nie będzie w stanie sprawić takiej frajdy jak to było kiedyś, gdy jeszcze nie miałam zmysłu "Sherlocka". No, ale. Książkę, mimo że przewidziałam w większym stopniu, to czytało mi się zaskakująco przyjemnie. Była bardzo sympatyczna, a Sage... ACH SAGE! Mój bohater! :D Uwielbiam go :D Na drugi tom poluję, ale jak na razie niestety z marnym efektem. :(
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciekawie ją przedstawiłaś. Zaintrygowałaś mnie swoją recenzją.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie słyszałam wcześniej o tej książce, ale recenzję napisałaś bardzo zachęcającą :) Szkoda tylko, że na razie nie znajdę dla niej kompletnie czasu, bo mam milion innych tytułów do przeczytania :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Słyszałam kiedyś o tej książce i bardzo mnie już wtedy zaciekawiła. Strasznie chciałabym ją przeczytac i jak tylko będę miała taką możliwość, nie zawaham się ani chwili :)
    Pozdrawiam,
    http://www.blaskksiazek.pl

    OdpowiedzUsuń