2014-06-21

#87 Małgorzata Kalicińska - "Zwyczajny facet"

źródło

Autor: Małgorzata Kalicińska
Tytuł: Zwyczajny facet
Ilość stron: 352
Ocena: 5/6

Ciągle wspomina się, mówi, trąbi, wrzeszczy o tym, jakimi zwierzętami, bestiami, tyranami, agresorami bez serca potrafią być mężczyźni. Wychodzi na to, że tylko oni są sprawcami zbrodni, nienawiści, przelewu krwi, strachu i innych negatywnych emocji, które mają miejsce na Ziemi. Jako kobieta powinnam przyznać rację. Jednak już w czasach pozytywizmu Eliza Orzeszkowa zauważyła to, iż kobieta nie powinna pełnić tylko funkcji, nazwijmy to, reprezentacyjnej oraz być posłuszna swojemu małżonkowi, bo przecież ona też ma prawo do własnego życia, pasji i przede wszystkim jest człowiekiem… więc równie dobrze może być taka sama jak mężczyzna.


Kobietę, od tej gorszej strony, przedstawiła Małgorzata Kalicińska w powieści pod tytułem Zwyczajny facet. Jak dotąd jest to najlepsza książka tejże autorki, którą miałam przyjemność przeczytać a dodatkowo wyciągnąć wiele przydatnych wniosków, które być może przydadzą mi się w odległej przyszłości.

Joanna była (celowo użyłam słowa była, a nie „jest”) pierwszą i jednocześnie największą miłością w życiu Wiesława. Z tego burzliwego związku narodziła się dwójka wspaniałych dzieci. Mają i mieszkają w pięknym domu oraz mogą polegać na sobie nawzajem. Jedyną rzeczą, która stoi na przeszkodzie ku pięknemu, sielankowemu i spokojnemu życiu jest porywczy i wybuchowy charakter Joasi. Przez wiele lat bohater nie zwracał na to uwagi, godził się z losem oraz tym, jaka jest jego ukochana i piękna żona. Wiesiek zaczyna otwierać dopiero oczy, gdy stracił pracę i „w pogoni za chlebem” postanowił wyjechać za granicę.
Czytelnik poznaje go w całkiem innym miejscu niż dom, w którym mieszka. Historia rozpoczyna się na mazurach, gdzie Wiesiek przyjeżdża pomyśleć o życiu i chwilę odpocząć. Wydarzenia opowiada z pewnej odległości w czasie.
W urokliwym pensjonacie poznaje ciągle smutną kobietę, którą kilka razy uratował z opresji. Po spędzeniu czasu w tym cudownym miejscu postanawia udać się w dalszą wędrówkę, podczas której odkrywa przed czytelnikiem szokujące i straszne wydarzenia ze swojego życia.

Muszę szczerze przyznać, że podchodziłam do tego tytułu dosyć sceptycznie. Nie miałam ochoty na kolejną historię z trudną tematyką, jaką niewątpliwie w swoich książkach porusza autorka. Jednak, gdy uzbroiłam się w zapas czasu i cierpliwości, mając nadzieję na trochę nudnawą opowieść to bardzo, ale to bardzo wciągnęłam się i zaangażowałam w czytaną powieść. Nie potrafiłam się od niej oderwać ani na sekundę.

Nie mam pojęcia czy to wina stylu, jakim posługuje się pani Kalicińska czy też genialny pomysł na książkę podziałał na mnie tak entuzjastycznie. Zdarzenia, które wymyśliła miejscami były wręcz absurdalne, ale jednocześnie genialnie oddawały naturę Joanny oraz pewnie wielkiej grupy kobiet. Jak już wcześniej wspomniałam, ale z chęcią zaznaczę to raz jeszcze, my jako powszechnie delikatne osoby też potrafimy zniszczyć komuś życzę czy skutecznie uprzykrzyć.

Cała opowieść oczywiście traktuje o tym jak poradził sobie z zaistniałą sytuacją główny bohater. Można go nazwać słabym czy nawet ciapowatym, ale on przez cały czas wierzył, że jego ukochana zrozumie, co robi i się zmieni. Śmieszyło mnie, ale również przerażało, że potrafiła ona zrobić mu awanturę o coś, co miało miejsce kilka czy kilkanaście lat wstecz (swoją drogą, musiała mieć świetną pamięć…), ale poza tym przeszukiwała jego rzeczy osobiste (czego nienawidził) i była chorobliwie zazdrosna, chociaż nie miała ku temu jakichkolwiek podstaw. Wiesław, na szczęście, podczas swojej wędrówki (jako „oświecony” człowiek) trafił na ludzi, dzięki którym uwolnił się od terroru i zaczął żyć na nowo.

Historia opracowana przez panią Kalicińską pokazuje, że przemoc nie ma płci. Ze swojej strony polecam lekturę tejże książki każdemu, kto ma podobny problem, zna kogoś takiego lub jest ciekawy do czego może być zdolna kobieta. Jak dotąd przeczytałam trzy powieści tej autorki i żadna z nich nie była lekką obyczajówką.
Moim zdaniem tytuł, który wam prezentuję pozwala spojrzeć z dystansu na siebie i przede wszystkim wyciągnąć jakieś wnioski.

Ciekawie, przemyślanie i genialnie opracowana historia, którą warto przeczytać.


Polecam!

Za egzemplarz dziękuję Autorce!
Opinia dostępna także na:

4 komentarze:

  1. Bardzo mnie zaciekawiła okładka, bo jest taka... tajemnicza i wakacyjna można by rzec. Jak widać środek również jest ciekawy, więc myślę, że warto poświęcić tej pozycji kilka chwila, a zwłaszcza tych co nadchodzą, czyli letnich. Na długie, wakacyjne wieczory w sam raz! ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hm... Wydaje mi się, że to nie tytuł dla mnie. Po pierwsze - trudna tematyka na wakacje? Raczej wolałabym skupiać się na lekkiej i przyjemnej. Po drugie - jakoś sam gatunek też nie jest przeze mnie... uwielbiany i choć przykro mi, że muszę powiedzieć "nie" kolejnej polskiej autorce, to jestem do tego zmuszona. :)
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
  3. Przyznaję, że Kalicińskiej proza pozostaje przeze mnie nie naruszona, chociaż posiadam dwie jej książki w domu. Ale kiedyś przeczytam, skoro już mam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Główny bohater trochę przypomina mi mnie. Widać w nim duszę romantyka, trochę niepoprawnego, wierzącego w idylliczną, bezwarunkową, prawdziwą miłość. Jest trochę zagubiony, ale pewny swoich celów końcowych. Pierwszy raz spotkałem się z historią po drugiej strony barykady. Rzadko można zobaczyć taką historię ze strony mężczyzny.

    OdpowiedzUsuń