2014-05-05

#81 Agnieszka Lingas-Łoniewska - "Łatwopalni"


źródło
Autorka: Agnieszka Lingas-Łoniewska
Tytuł: Łatwopalni
Ilość stron: 276
Ocena: 5/6
Forma: książka

Są takie książki, o których wiem, że wciągną mnie od pierwszej strony. Mój entuzjazm sięga zenitu, kiedy okazuje się, że miałam rację. Potem najgorszym uczuciem jest zetknięcie się z rzeczywistością, bo „dzieło”, które jeszcze przed chwilą trzymałam w dłoni skończyło się. Wtedy mam ochotę płakać ze złości i bezsilności, bo nie wiem co będzie dalej! Do cierpliwych nie należę, więc moja irytacja sięga krytycznych punktów. Na szczęście istnieją tacy autorzy, którzy swoje „dzieci” oddają w dłonie wydawców z zaskakującą szybkością godną kierowców formuły 1. Taką osobą jest na pewno jedna z moich ulubionych pisarek – Agnieszka Lingas-Łoniewska.

Muszę koniecznie wspomnieć o tym jak w ogóle poznałam twórczość tej pani. Wszystko oczywiście stało się przez moją „siostrę” – Natalie Rosa. To ona zachwyciła się ObrońcąNocy i postanowiła mi podarować swój egzemplarz. Byłam w siódmym niebie po przeczytaniu! Tak mnie oczarowała historia stworzona przez panią Agnieszkę i zapragnęłam więcej. Następną pozycją po jaką sięgnęłam (oczywiście po namowach N.) był Brudny świat, do tej pory czuję emocje, które towarzyszyły mi podczas lektury. To była najbardziej emocjonująca i niszcząca psychikę (w takim bardziej pozytywnym sensie) historia, którą kiedykolwiek przeczytałam. I choć przeczytałam tylko te dwa tytuły to poczułam, że między mną a innymi powieściami pani Łoniewskiej narodzi się bardzo mocna i niegasnąca miłość. Łatwopalni to kolejna historia spod pióra polskiej autorki, którą miałam okazję przeczytać dzięki uprzejmości N. Moje uczucia łatwo się zapaliły, ale do tej pory nie mogę ich zgasić, a całkiem spory czas minął od zamknięcia książki.

W pierwszym momencie spotykamy Jarka – obudził go koszmar. Bohater ten jak prawie każdy, którego wymyśliła pani Agnieszka ma swoją historię, o której niechętnie mówi. Najlepiej wcale. Ciągle przed czymś ucieka na swoim motorze, szuka ukojenia, którego nie może zaznać po tym co zdarzyło się w przeszłości.

Monika to nauczycielka z małego miasta znajdującego się na Dolnym Śląsku, w swoim życiu przeszła tylko wielką, niespełnioną miłość. Jej jedynym teraz celem jest praca, jest nauczycielką w tutejszej szkole. Nie dogaduje się z rodzicielką, ogólnie mówiąc jej życie nie jest za ciekawe. Na każdym kroku ktoś chce jej udowodnić, że jest mało warta. Każdy mężczyzna, którego poznała w dziwny sposób oddala się od niej. Oczywiście sprawcą tego jest nadal zazdrosny o nią były chłopak.
Do czasu aż losy Mirka i Moniki nie połączą się. Ten tajemniczy mężczyzna od razu zauważa smutną kobietę i czując się jak jakiś bandzior jedzie za nią do domu. W sumie i tak nie miałby co lepszego do zrobienia. Na jego szczęście miejsce, w którym mieszka Monika ma pokój do wynajęcia. Bohater postanawia go wynająć i to będzie coś dzięki czemu jego życie ulegnie zmianie.

Ciągle narzekam, że nienawidzę, gdy bohaterka snuje rozważania na temat tego, którego faceta wybrać. Walczą oboje zaciekle, a ona taka biedula nie ma pojęcia kogo kocha bardziej. Postanowiłam z tym skończyć i wczuć się w pozycję danej postaci. Wielkim spolierem chyba nie będzie to, że Łatwopalni to historia, w której główną rolę gra miłość. Wielka, buchająca z każdej strony i piękna. Nie taka oczywista i denerwująca jak w książkach typowo dla nastolatek. To coś większego, głębszego oraz lepszego. Miłość o jakiej każdy marzy, pełna namiętności, uczuć i chęci oddania siebie. Najgorsze jest jednak to, kiedy ta druga osoba ma swoje demony, z którymi nie potrafi walczyć, bo czuje wyrzuty sumienia.

Oprócz miłości możemy ujrzeć to jak dorośli potrafią dojrzeć. Grzegorz, wielka i niespełniona miłość Moniki – to właśnie on jest taką postacią. Jego życie też nie było usłane różami, chociaż moim zdaniem miał takie na własne życzenie. To, że był uległy wobec decyzji innych osób jest tylko jego winą. Pozytywnie zaskoczyła mnie postać matki Moniki. Stosunki pomiędzy bohaterkami zmieniły się, co szczerze mnie ucieszyło.

Nie jest to kolejna banalna historia o miłości, jeśli chcieliście o to zapytać. Chociaż z drugiej strony chyba każdy o tym pisał! Moje początkowe uczucia i rosnącą ekscytację rozbiła tylko końcówka. Rozbiła moje serce na miliony kawałeczków, nie tak bardzo jak w przypadku Brudnego świata, ale zdziwiła i zaskoczyła mnie decyzja Moniki. Zagubiła się we własnych myślach i uczuciach, dlatego wybaczam jej wszystko to, co nie spodobało mi się w niej i mam nadzieję, że nasze kolejne spotkanie okaże się jeszcze lepsze niż poprzednie. Wprost nie mogę się doczekać!


Podsumowując: lektura Łatwopalnych należy do udanych, jest to dobra historia na kolejne spotkanie z książką, o ile lubicie takie „miłosne” klimaty. Uważam, że autorka dobrze wykreowała swoje postacie, czasami wydawało mi się jakbym oglądała jakiś amerykański serial, bo nigdy na takich ludzi nie trafiłam, ale kto wie co tam po Ziemi chodzi. Kolejne spotkanie z twórczością Agnieszki Lingas-Łoniewskiej zaliczam oczywiście do udanych, nie mogę doczekać się kolejnych powieści autorki i mam nadzieję, że będą tak dobre i pełne przeróżnych uczuć jak te, które miałam już okazję czytać a co za tym idzie po części doznać.

Polecam!

8 komentarzy:

  1. Sam tytuł jest intrygujący, jedno słowo, ale jakoś zapada w pamięć. Nigdy nic nie czytałam pani Agnieszki :) postaram się mieć oczy otwarte - może gdzieś wypatrzę jej książki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twórczość Agnieszki Lingas-Łoniewskiej bardzo lubię. "Łatwopalnych" też mam w planach.

      Usuń
    2. Beti - koniecznie! :) Powodzenia życzę :)

      Usuń
  2. Czytałam "W szpilkach od Manolo", a aktualnie jestem w trakcie lektury "Zakrętów losu", które bardzo wciągają. Na pewno sięgnę również po "Łatwopalnych", bo kuszą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zakręty losu wspaniałe, ale oprócz tego koniecznie spróbuj Bez przebaczenia oraz Brudnego świata <3

      Usuń
  3. Do tej pory przeczytałam 2 tytuły autorki, jednak już po lekturze Bez przebaczenia wiedziałam, że po autorkę będę sięgać w ciemno i tak też zrobiłam przy Brudnym świecie. Łatwopalni czekają na półce :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja to muszę przeczytać!!! W planach na razie mam tylko "Zakręty losu", ale dla "Łatwopalnych" też znajdę miejsce <3 A oprócz Ciebie w twórczość ALŁ wciągnęłam też Mirror, więc we trzy możemy wzdychać z zachwytu :D

    OdpowiedzUsuń