2014-03-05

Everyday music #3: Męskie głosy, które Kapturek uwielbia

W zeszłym poście z serii o muzyce pisałam wam o kobiecych głosach, które mogę sluchać bez końca. Postanowiłam, że teraz napiszę o tych męskich. A niech będzie jakaś tam równowaga. Jeszcze panowie mogliby poczuć się w jakiś sposób pominięci.

źródło

Cóż... ten ranking musiał rozpocząć Caleb Followill z Kings of Leon. Uwielbiam ich muzykę, jego głos, teksty - wszystko! Z początku, jak tylko ich "poznałam" nie przypadli mi specjalnie do gustu. Jednak w ostatnim czasie ... można powiedzieć, że dojrzałam do tego, żeby na serio lubić KOL. Takiego głosu jak ma Caleb nie słyszałam jeszcze nigdzie. I mam nadzieję, że ten czar będzie trwał wiecznie. Chociaż Use somebody i Sex on fire jest grane wszędzie i czasami dziwię się, że jeszcze tego słucham, to i tak sentyment jest wielki, biografia przeczytana... tylko miejsca kultu brak :)

Natomiast osobiście, z najnowszego krążka polecam:
Temple
Family tree, (nawet mojej mamie się spodobało, a to już COŚ znaczy!)


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

źródło
Oczywiście nie mogłam zapomnieć o mojej gimnazjalnej miłości. Mowa oczywiście o Jaredzie Leto z 30STM. Nawet moja mama akceptowała go, a to już coś znaczy! :P Niektórzy z Was mogą go znać z roli ćpuna w świetnym filmie pt.: Requiem dla snu czy też Aleksandrze. Ahh te gimnazjane czasy były tak bardzo związane ze zmianami upodobań, więc jego muzyka też musiała trafić. Od tamtej pory mam straszny sentyment. This is war było chyba krążkiem, który najmilej wspominam. Chociaż teksty, a tym bardziej teledyski są nieźle pokręcona to i tak lubuję całym sercem.

Kapturek poleca:
Strange in a Strange Land
Closer to the Edge
The Kill
A Beautiful Lie
Hurricane


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~


źródło

Jak tylko słyszę, że ON śpiewa to mam ochotę żyć. Nawet jeśli jest to przepełniona smutnkiem, śmiercią i depresją piosenka to czuję wewnętrzą radość. Gerard Way, bo to właśnie o nim mowa. Razem z My Chemical Romance prześli TAAAAAAAKĄ zmianę. Prawie na każdym albumie prezentowali coś innego. Od najbardziej smutnych, po te weselsze jak na przykład bardzo "ambitne" Na Na Na. Porównując Danger Days: The True Lives of the Fabulous Killjoys z pierwszymi albumami mamy do czynienia z prawdziwym wybuchem kolorów i pozytywnej energii. Gee to na pewno taka z postaci, która była i jest dla mnie ważna. Na siedemnaste urodziny on i chłopaki z MCR zrobili mi największą i najgorszą niespodziankę - rozwiązali zespół.

Kapturek poleca:


Tak podsumowując: Nie zdawałam sobie sprawy z tego, że pisanie tych postów da mi taką frajdę. Przypomniałam sobie tak dużo piosenek, których słuchałam w gimnazjum i teraz one jakoś rozbudzają we mnie radość. :D

I tak na koniec:

Can I be the only hope for you?

Because you're the only hope for me


Udanego dnia,
Czarny Kapturek

4 komentarze:

  1. Nie słucham 30STM, ale Requiem oglądałam i podobało mi się :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Osobiście jestem wielkom fankom 30 seconds to Mars :) Uwielbiam ich wszystkie piosenki. Nadal ich słuchasz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nadal, ale nie tak często jak kiedyś. :)

      Usuń
  3. Kingsi ♥ i 30STM ♥ Najlepsi, chociaż uważam osobiście, że Leto wygrywa ♥ Najlepszy głos, jaki kiedykolwiek słyszałam. I w dodatku Tom, ten z 'Brudnego światu' tak mi się z nim kojarzył, że to dodatkowy plus na konto tej książki ♥♥

    OdpowiedzUsuń