2014-02-12

EVERYDAY MUSIC: Kapturek słucha, ale się nie przyznaje

źródło

Muzyka większości z nas towarzyszy na co dzień. Osobiście najbardziej lubię jej słuchać, gdy idę idę do i ze szkoły. Wówczas nienawidzę spotykać kogokolwiek i zdejmować słuchawek, bo to mój czas. To znaczy czas na słuchanie muzyki. Oczywiście wsłuchuję się w piosenki również w domu i gdy najdzie mnie tylko taka ochota. Dzisiaj podzielę się z wami tymi piosenkami, które czasami słucham, ale nie przyznaję się do tego publicznie (czytaj: poza tym postem!). Moi znajomi mogliby zareagować tak: TY TEGO SŁUCHASZ?!, dlatego też nie lubię, gdy ktoś przegląda moją playliste na telefonie. Denerwuje mnie to, gdy ktokolwiek mówi: JAK TY MOŻESZ TEGO SŁUCHAĆ?!
Słucham tego, co ja chcę! :)
Tak poza tym to najczęściej słucham rocka.

  1. Pierwszą artystką, która w jakiś sposób mi imponuje to Shakira. Nigdy nie byłam jej wielką fanką, ale gdy tylko na yt natrafiłam na Beautiful Liar pomyślałam, że to wcale nie takie złe. Potem trafiłam na moje nawiększe odkrycie, czyli La tortura. Ten seksowny głos pana Alejandro tak mnie porwał, że musiałam zostawić i posłuchać do końca. Wijąca się w czymś ciemnym Shakira i podglądający ją pan śpiewacz porwali moje serce. Scena, w której cudowna sąsiadka kroi cebulą, a od tyłu zachodzi ją sąsiad jest po prostu spełnieniem moich gastornomicznych fantazji (że tak się wyrażę...) Od tamtego czas śledzę poczyniania Shakiry i z zainteresowaniem przesłuchuję coraz to nowsze piosenki. Jedno jest pewne - tych dwóch, o których wspomniałam nie przebije nic!
  2. Nie tak dawno miałam sprawdzian z języka angielskiego i powtarzając słówka natrafiłam na grow up, od razu przypomniałam mi się piosenka The Pussycat Dolls. Musiałam sobie ją włączyć, bo nie chciała wypaść skubana z moich myśli. Zaraz potem przypomniałam sobie o Buttons, wersja, w której asystuje dziewczynom Snoop jest najlepsza. Chociaż Nicole zachowująca się jakby była solistką (co nadrobiła śpiewając pod swoim nazwiskiem i bez asysty dziewcząt, najlepiej wyszła z P.Diddym w piosence Come to me) od zawsze mnie denerwowała to z senstymentem wspominam poczyniania wokalno-taneczne pań z TPD. 
  3. W tym przypadku raczej nie mam się czego wstydzić, bo Fergie podziwiam odkąd pamiętam. Najpierw z Black Eyde Peas, potem solowo i znowu z chłopakami. I gotta feeling to piosenka, która kojarzy mi się z słodkimi czasami gimnazjum. Jednak moją sympatię F. zyskała dzięki London Bridge, Glamorous, Big Girls Don't Cry i ostatnio Little Party Never Killed Nobody. Poza tym współpracowała z Slashem i dzięki tej współpracy narodziło się drapieżne Beautiful Dangerous oraz kilka innych coverów. Uwielbiam ją za to, że (chyba) jest sobą. Jej eksperymenty muzyczne prawie zawsze mi się podobają.
  4. Kelly Clarkson to ta wokalistka, której plakat wisiał kiedyś na mojej ścianie. Do tej pory nie rozumiem dlaczego mój brat śmiał się z jej nazywiska, przecież każdy jakieś ma. Moje uwielbienie do niej nie trwało jakoś super długo, bo jej utwóry, które było można slyszeć kilka miesięcy temu na Vivach czy innych 4funach jakoś do mnie nie trafiły. Na uwagę na pewno zasługuje smutaśne Because of you, które stale jest w moich zakładkach
  5. Taaaak, Justin Timberlake również musi pojawić się w moim zestawieniu. Uwielbiam jego prawie każdą piosenkę, którą usłyszę. Boski Justin na zawsze ze mną. <3 Przełomem mojej miłości do niego na pewno było What Goes Around...Comes Around i SexyBack, które na ogół dziwnym trafem początkiem przypominało jakąś piosenkę Tokio Hotel. Poza tym to jak on wygląda w garniturze jest... powalające. Szkoda, że nie każdy mężczyzna lubi się ubierać w ten sposób, bo na pewno świat stałby się piękniejszy ;)
Mam więcej takich typów, ale wówczas ta lista ciągnęłaby się w nieskończoność. Nie wspominałam o takich artystach, których stale słucham i są oni "nowi" w muzycznym biznesie. Jak napisałam wcześniej słucham tego, co mi się podoba i chciałabym się dowiedzieć czego Wy słuchacie! Podzielcie się swoimi przemyśleniami w komentarzach, na pewno przeczytam. :)

5 komentarzy:

  1. Ejj, spodziewałam się tu jakiegoś wymyślonego romansu z Bieberem albo innych osobistych wyznań odnośnie do 1 Direction, a tu takie gwiazdy... Sama ich słuchałam i uważam, że nie ma się czego wstydzić :D (mówi to ta, która przez co najmniej dwa lata jechała na Miley Cyrus, Selenie Gomez (kiedy ta dopiero zaczynała), Jonas Brothers i Bieberze (od początku jego kariery)) Na swoją obronę mogę powiedzieć, że zwracałam głównie uwagę na muzykę, a nie na słowa czy wykonawcę :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Timberlake'a i Clarkson cenię, choć w drugim przypadku wolę stare kawałki. Mimo że na codzień słucham innego gatunku, bardzo mocno skrajnie osadzonego to lubię od czasu do czasu posłuchac czegoś lżejszego :> Z podobnych wykonawców lubię jeszcze Avril Lavigne i Pink ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Nieco zdziwiły mnie te "wyznania" :D TPD to było coś :P Każdy ma jakieś "guilty pleasures" ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. I masz racje, każdy powinien słuchac tego czego chce i nikogo nie powinno to obchodzic, fajnie, ze podzielilas sie z nami swoimi ulubionymi wykonawcami :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kelly C.. ma kilka fajnych piosenek, które słucham do tej pory.
    Boski Justin znalazł się na twojej liście - uwielbiam jego muzykę i zgadzam się wygląda zabójczo w garniturze- jest piekielnie przystojny.

    OdpowiedzUsuń