2014-02-26

#70 Mariusz Garlicki - "Uzdrowiciel"

źródło

Autor: Mariusz Garlicki
Tytuł: Uzdrowiciel
Wydawca: Wydawnictwo Novae Res
Ilość stron: 220
Ocena: 5/6
Forma: książka

Noszenie okularów korekcyjnych nie dla każdego należy do najprzyjemniejszych czynności na świecie. Moje pierwsze szkła i oprawki miałam już w wieku 5 lat, więc po 13 latach ich noszenia jestem do nich przyzwyczajona i nie wyobrażam sobie życia bez tego kawałku plastiku i dwóch szkiełek. Jednak wiadomo – wad jest wiele, o różnym natężeniu. Z takim problem zmaga się Mariusz. Bohater książki autorstwa Mariusza Garlickiego.

Sięgając po Uzdrowiciela szczerze pisząc nie spodziewałam się czegoś wielkiego, ba! Obawiałam się czy w ogóle historia spodoba mi się na tyle, że dam radę przebrnąć przez całą. Z okładki spogląda na mnie pewien anonimowy młody i raczej komputerowy chłopak na tle starego i złowrogiego domu. Wzrok ów młodzieńca do najprzyjaźniejszych nie należy, ale w głębi serca czułam, że nie do końca się zawiodę. Poznawanie nowych (dla mnie) autorów może okazać się całkiem ciekawą przygodą. Gdy tylko znalazłam chwilę czasu zabrałam się za czytanie Uzdrowiciela, pochłonęłam go w ekspresowym tempie.

Mariusz to spokojny i zwykły chłopak, który uczy się w liceum. Jego największym problemem jest to, że nosi okulary korekcyjne. Jeden z kolegów chce wyciągnąć go do kina na seans w 3D, lecz bohater odmawia argumentując swoją decyzję tym, że będzie mu niewygodnie. Bartek, przyjaciel Mariusza, daje mu z pewnym ociąganiem adres do człowieka, który być może będzie umiał pomóc mu. Bohater z pewnymi oporami staje przed domem człowieka, który ma mu udzielić pomocy. Tajemniczy człowiek nie jest zwykłym lekarzem. Ba! W ogóle nie kształcił się w kierunku medycznym. Pokazuje Mariuszowi w jaki sposób będzie mógł uzdrowić jego zmysł wzroku i tak oto rozpoczyna się ciekawa i (dla mnie) niebanalna przygoda.

Szczerze pisząc metoda Christiana, którą zastosował wobec Mariusza rozśmieszyła mnie. Trochę skojarzyło mi się to z ludźmi, którzy stosują jakieś naturalne metody uzdrawiania czy jakieś inne, dzięki którym oszukują swoich pacjentów. Muszę koniecznie dopowiedzieć o tym, że uzdrowiciel fascynował mnie już od początku. Do końca nie mogłam sobie wyrobić sobie zdania na jego temat. Na początku wydawało mi się, że jest zwykłym oszustem, potem mu uwierzyłam i zaciekawiła mnie jego moc. Skąd ją miał, dlaczego nie chce mówić o swoim życiu, dlaczego nie brał pieniędzy za swoją „pracę”? Te pytania przewijały się ciągle przez moją głowę. Rozwiązanie zagadki tegoż bohatera zdziwiła mnie i nie mogłam uwierzyć, że autor zastosował takie rozwiązanie. Oczywiście na plus.

Co do akcji – nie jest ona jakoś specjalnie szybka i porywająca. Jak na mój gust to niektóre wydarzenia rozgrywały się stanowczo za szybko. Christian za często ulegał kaprysom i pomysłom Mariusza, co nieco mnie denerwowało. Wyglądało to tak trochę, jakbym chciał robić to, o czym mówił mu główny bohater, ale potrzebował dowartościowania tym proszeniem i pomysłami. Ciągłe odkrywanie nowych umiejętności cudotwórcy były ciekawe i zadziwiające. Czekałam na kolejne momenty, w których wydarzy się coś o czym nawet nie myślałam. Postanowiłam, że nie będę zgadywać kolejnych momentów, bo to bez sensu. Nie trafiałam ze swoimi typami, więc stwierdziłam, że lepszym rozwiązaniem będzie popłynięcie z nurtem akcji.

Pan Garlicki na łamach swojej opowieści poruszył dość kontrowersyjny temat, a mianowicie wiara, Bóg, religia, dobro i zło. Teraz tak myślę o wypowiedziach Christiana, który mówił o właśnie na te tematy i zgadzam się z nim w jakimś stopniu. Nie spodziewałam się, że autor poruszy takie niebłahe rzeczy na łamach swojej książki. Pomimo tego nie jest to ciężka lektura. Wręcz przeciwnie, czyta się lekko i z samą przyjemnością.


Polecam!

Za możliwość poznania tajemnicy Christiana dziękuję Wydawcy.
Opinia dostępna także na:

4 komentarze:

  1. Ależ fabuła, hah! :-D Ja okulary zacząłem nosić dopiero w szkole podstawowej, pan od angielskiego wypatrzył, że wpatrując się w tablice mrużę oczy i "nakablował" mojej mamie ;-) Chcąc nie chcąc, musiałem zacząć chodzić w okularach, co było jeszcze wówczas lekką siarą :-D

    OdpowiedzUsuń
  2. Książka nie spodobała mi się tak bardzo jak Tobie, ale o gustach się nie dyskutuje! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie słyszałam jeszcze o tej książce ale opis trochę mnie zaciekawił. Może nawet ją przeczytam :)
    Podoba mi się blog, obserwuję :)
    ☆ Blog - Zapraszam ☆

    OdpowiedzUsuń
  4. A zastanawiałam się nad ta książką i jednak zawahałam, no!

    OdpowiedzUsuń