2014-02-08

#67 Agnieszka Lingas-Łoniewska - "Obrońca nocy"

źródło

Autorka: Agnieszka Lingas-Łoniewska
Tytuł: Obrońca Nocy
Wydawca: Wydawnictwo Novae Res
Ilość stron: 304
Ocena: 5/6
Forma: książka

Już podczas czytania na myśl przyszła mi piosenka 30 Seconds to Mars pod tytułem City of Angels, bo w końcu akcja rozgrywa się w Los Angeles. Teraz przed rozpoczęciem pisania tej oto opinii włączyłam sobie utwór, o którym wspominałam zdanie wcześniej i jak zwykle za każdym razem jak tylko puszczam coś marsowego pojawiły się ciarki oraz wspomnienia z gimnazjum. Teraz tak na to patrzę z perspektywy czasu i widzę, że zmieniło się wiele. Pewnie nie jest to tak niesamowicie szybki okres jak w przypadku głównej bohaterki oraz pełen przygód, chociaż zmiana szkoły do najłatwiejszych nie należała i mam przeczucie, że wiem, co czuła Melisa podczas akcji powieści.

Literatura kobieca charakteryzuje się tym, że na ogół czytelniczka może zakosztować sercowych (nie mam na myśli tych kardiologicznych) problemów postaci. Teraz tak się zastanawiam po co w ogóle sięgamy po taki typ literatury? Odnoszę wrażenie, że po to, aby poza rozrywką i oderwaniem się od rzeczywistości przeżyć pełne uniesień, pasji, romantyzmu, pieniędzy i wszystkiego innego życie. Choćby na te kilka godzin lektury.

Melisa Mallory nie należy do tych kobiet, którym udało się w życiu. Jej były mąż był prawdziwym tyranem, na szczęście otrząsnęła się w porę i przerwała ten niebezpieczny związek. Teraz jest w miarę szczęśliwą, silną i pełną pasji dziennikarz śledczą. Prowadzi sprawę ToxicCristal – bardzo uzależniającego i śmiercionośnego narkotyku, który jakimś cudem pojawił się na ulicach Los Angeles. Na jej nieszczęście, a może szczęście gazetę, w której pracuje ma zamiar wykupić pewien bardzo bogaty człowiek. No cóż, nawet to zrobił.
James Maseratti od razu zauważa czarnowłosą piękność, która wywija nogą odzianą w pstrokatą skarpetkę. Pomiędzy bohaterami od razu dochodzi do małego napięcia.

Na dodatek od dłuższego już czasu bezpieczeństwa mieszkańców miasta aniołów pilnuje tajemniczy Nocny Łowca. Szczerze mówiąc takie określenie kojarzy mi się z bohaterami cyklu powieści Cassandry Clare pod tytułem Dary Anioła i na pewno wspólną cechą bohaterów występujących w obu historiach jest to, że bronią ludzi.

Skoro to literatura kobieca to oczywiście nie może obejść się bez romansu, bo kto przepuściłby taką okazję! Bogaty, tajemniczy, mający swoje sekrety, inteligentny a na dodatek niebotycznie bogaty – myślę, że większość pań skusiłaby się, gdyby takowy pan zaczął walczyć o jej względy. Jak to zwykle bywa w takich historiach miłość bohaterów nie przyszła od tak, musiała zacząć się od jakiejś sprzeczki, potem drugiej i kolejnej by pojęli, że coś do siebie czują. I tak jest przez większość utworu. Moim zdaniem autorka trochę się rozpędziła. Wolałabym, żeby ich uczucie narastało do granic możliwości. Chociaż tak było, jednak dla mnie wszystko działo się po prostu za szybko. Gdyby tak spowolnić zdziebełko (znaczy: trochę) ten wątek opowieść zyskałaby w moich oczach. Szczerze mówiąc czasami miałam dosyć tego mydlenia, serduszek, gwiazd, krzyków i namiętności. Ja chciałam zawrotnej akcji, rozwiązania tajemnic męczących Melisę i Jamesa.

Rozczarowało mnie też to, że autorka nie zaspokoiła mojej niczym dziecięcej ciekawości. Przez mniej więcej połowę książki wiedziałam, że postacie muszą mieć jakieś swoje tajemnice, aby ubarwić opowieść, jednak potem chciałabym, aby zostały one wytłumaczone, a nie pozostawione mojej wyobraźni. Zaciekawiła mnie historia Luky – przyjaciółki i zarazem prawniczki pana Maserattiego, pobieżnie dostałam tego czego chciałam, ale szczerze mówiąc bez szczegółów. Podobnie było z Jamesem – wiedziałam, że ma jakąś swoją przeszłość, ale jaką dokładnie to nie wiem do teraz. Trochę to przypomina otrzymanie prezentu elegancko zapakowanego i gdy ja go odpakowuję to nie mogę dostać się do zawartości, ponieważ jest ukryty w pudełku. Na tym polu byłam bardzo rozczarowana.

To co mi się spodobało to na pewno charakter Melisy. Nie była ona najbardziej inteligentną bohaterką, o której czytałam, ale super głupia też nie. Zadziorna, zabawna – nie raz miałam uśmiech na twarzy po przeczytaniu jakiegoś jej zdania. Bardzo optymistyczna bohaterka, która w końcu przeżywa wymarzoną miłość. Bardzo tolerancyjna i czasami uległa.
Sam James Maseratti również jest bohaterem na plus. Uwielbiam, gdy tacy twardzi, bogaci, inteligentni bohaterowie płci męskiej tracą głowę z powodu miłości. To takie hmmm... super, cudowne, miłe i po prostu piękne. Czasami zaborczy i dla swojej wybranki zrobi wszystko. Idealny.

Plusem również dla mnie było prowadzenie narracji. Z jednej strony pierwszoosobowa, w której wypowiadał się jeden z bohaterów, a z drugiej trzecioosobowa, która dotyczyła innej postaci. W sumie nie wiem jaki cel miało wprowadzenie tej pierwszoosobowej narracji, bo po przeczytaniu iluśtam stron można się spokojnie domyśleć, kim jest owa postać.

Podsumowując, historię wspominam miło. Obrońca nocy nie jest dla mnie ani hitem ani kitem. Po prostu kolejna historia o uczuciu, które lubię najbardziej. Wywołała we mnie mieszane uczucia, lecz z przewagą tych pozytywnych. Nie jest to zbyt ambitna lektura, ale czego można się spodziewać po literaturze typowo kobiecej. Ja dostałam to, czego oczekiwałam, czyli romansu. I chociaż czasami ta miłość aż wylewała się z kartek, co mnie denerwowało to w sumie polecam. Na kolejny zimowy wieczór w sam raz. Zatem zachęcam Was do poznania tajemnicy Melisy, Jamesa i Nocnego Łowcy. 

Za książkę dziękuję Natalie Rosa z Ostatniego Rozdziału (jeeeeny, jak ja ciebie uwielbiam i kocham! <3)


8 komentarzy:

  1. Po a) nie ma za co ♥ ♥ ♥
    Po b) dla mnie też ten miłosny wątek był za szybki :D w pewnym momencie powieści oni przecież nie robią nic innego, jak tylko... a, zapomniałam, że ktoś mógł tego jeszcze nie czytać ^_^ Bardzo się cieszę, że Ci się aż tak spodobała i że zwróciłyśmy uwagę na te same elementy powieści :3 Będę Ci więcej takich gwiazdek przysyłać :3

    Ściskam mocno,
    Nats ♥

    PS Dzięki za reklamę ^_^

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakoś nie przyciąga mnie ta książka - tematyka niczego sobie, ale nie wiem, jakoś nie mam ochoty.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie czytałam jeszcze i na razie nie zapowiada się, abym sięgnęła po tą książkę :) Chociaż ostatnio zdarza mi się czytać książkę z romansem :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Okładka bajeczna, ale co do tematyki to muszę się jeszcze zastanowić :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie czytałam pierwszej części, ale wypowiadasz się tak pozytywnie, że może się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam przyjemność oznajmić, że zostałaś przeze mnie nominowana do Liebster Blog Award :)
    Więcej informacji tutaj: http://ignis-vitae.blogspot.com/p/lba.html

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo mnie interesuje ta książka :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Całkiem interesujące może się skuszę w wolnym czasie bo na razie nadrabiam zaległości:)

    OdpowiedzUsuń