2014-02-03

#66 Dawid Waszak - "Narodziny zła"

źródło

Autor: Dawid Waszak
Tytuł: Narodziny zła
Ilość stron: 80
Moja ocena: 5/6
Forma: książka

Dzieciństwo to raczej ten czas, w którym większość z nas żyła lub nadal żyje beztrosko. Okres, w którym największym problemem jest szkoła i to ile trzeba ogarnąć z matmy, biologii, chemii czy fizyki. Jednak chyba każdy wie, że z czasem „młodzież” się zmienia. Taaak i jak tylko słyszę, że jakieś dzieci w podstawówce palą papierosy to mnie krew zalewa. W sumie to nie jestem aż taka stara i zrozumieć mogę wiele, ale to też chyba kwestia wychowania.

Niestety wiadomo o tym też, że nie każde dziecko ma wspaniałe, beztroskie i polegające tylko na zabawie dzieciństwo. Szczerze im współczuję. Coraz częściej mówi się o patologicznych rodzinach, w których niestety, ale nasi młodsi koledzy i koleżanki muszą żyć. Często są też wyśmiewani w szkole właśnie z tego powodu. Takim bohaterem jest Steven z Narodzin zła autorstwa Dawida Waszaka. Chłopak przeżywał koszmarne dzieciństwo, co odcisnęło się na jego psychice.

Dzisiaj nietypowo zacznę od oprawy książki. Bez kompromisowo najbardziej urzekła mnie okładka, na której nie ma nic oprócz 15 słów. Prosta, niezapowiadająca nic, oprócz złowieszczego tytułu oprawa, moim zdaniem jest strzałem w samą dziesiątkę. Do tej pory w mojej czytelniczej karierze nie trafiłam na taki minimalizm. Drugim plusem na pewno jest opis. Niestety często dzieje się tak, iż wydawcy umieszczają za dużo informacji, tutaj jest wręcz odwrotnie. Gdy czytałam pierwszy raz opis pomyślałam, że to musi być coś ciekawego i innego od tego w co do tej pory się zagłębiałam.

Steven to niby taki zwyczajny chłopak, jednak jak już wspomniałam wcześniej miał on to nieszczęście, że żył w patologicznej rodzinie, przez co było mu ciężej niż lżej. Ojciec często pił niemałe ilości alkoholu za pieniądze, które zarobiła mama. Bohater zwraca się bezpośrednio do nas, jakby pisał list. W sumie to całkiem nieźle wyszło, takie bezpośrednie. Jednak czy taka bezpośredniość to dobry pomysł?

Czytelnik przechodzi przez wszystkie dobre, lecz również te złe chwile z życia bohatera. Opowiada on o sobie jakbyś spotkali się w jakimś barze i stwierdził, że koniecznie muszę znać całą historię jest traumatycznego życia. Przechodzimy po kolei od jego jednej zbrodni do drugiej, obserwujemy rozwój obsesyjnej miłości do pewnej kobiety. Styl życia, który prowadził jak na psychopatę również nie był normalny.

Nie do końca wiedziałam na co się piszę. W niektórych momentach byłam zniesmaczona do granic moich możliwości i musiałam na chwilę odłożyć opowieść Stevena by odpocząć. Narodziny zła to faktycznie coś złego, jednak w pozytywnym znaczeniu tego słowa. Niczym podróż do najgłębszych zakamarków umysłu. Znajdziecie w niej dużą ilość brutalnych scen, chorych myśli głównej postaci i jego dziwnej osobowości.

To co mi się nie spodobało to ilość stron. Wolę powieści znacznie dłuższe, w których jest tak wiele przemyśleń bohatera, że spokojnie zaspokoiłabym moją niesłabnącą ciekawość.
Moim zdaniem jest to opowieść nad którą trzeba się chwilę zastanowić. Może nie jest jakimś wybitnym dziełem filozoficznym, ale pokazuje, że ludzie też są zwierzętami.


Narodziny zła to mocna książka i zdecydowanie nie dla każdego. Można powiedzieć, że jest to bomba z opóźnionym zapłonem a co najlepsze to to, że chcemy, aby ona wybuchła. Osoby fascynujące się psychologią i nie bojące się wyzwań są na pewno mile widziane. Dla mnie debiutancka książka pana Waszaka to nowe odkrycie i na pewno czekam na więcej jego podbojów literackich.

Za możliwość poznania historii Stevena dziękuję Autorowi
Opinię znajdziecie również na:

6 komentarzy:

  1. Ja tez nie mogę patrzeć i słuchać tego, jak wszyscy wokół mnie pala (i nie tylko). Nawet najmłodsi. To jest po prostu chore. Ja współczuję jeszcze bardziej tym, co się z biedniejszych ludzi śmieją- to Ci nasmiewacze tak naprawdę maja ze sobą jeszcze gorszy problem i im tez przydałoby się lepsze wychowanie.
    Uwielbiam takie pozycje. Dzięki nim możemy ujrzeć, jak wygląda życie takiej osoby (i ta bezpośrednia narracja, o której mówisz, to moim zdaniem wielki plus!). A okładka jest genialna. Prostota jest piękna! :)
    Wybieram się na psychologie ( a przynajmniej to takie moje marzenie) i z chęcią zapoznałabym się z ta lektura, choć obawiam się, ze ciężko będzie mi ja gdziekolwiek dostać. Świetna recenzja, życzę Ci takich jeszcze więcej.
    Pozdrawiam :*

    po-uszy-w-ksiazkach.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Chyba skuszę się na tę książkę, nie boje się brutalnych scen, więc nie będę miała z tym problemu, ale jak piszesz, króciutka to przyjemność.

    OdpowiedzUsuń
  3. Widzę, że się spodobała. Być może po nią sięgnę ;)
    Pozdrawiam Kochana ^^ :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Taaak, ta okładka działa na mnie jak magnes.... *.* Ale czytając opis... Nie wiem, czy chcę się w to wszystko zagłębić... Co ja mówię?! Jasne, że chcę <3 :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak nie dla każdego, to pewnie dla mnie:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Muszę wreszcie zakupić tę książkę. każda nowa recenzja coraz bardziej mnie zachęca. Nie wiem czy po lekturze powieści American Psycho jest mnie jeszcze coś wstanie zaskoczyć.

    OdpowiedzUsuń