2014-01-20

#64 Anna Moszyńska - "Odwrócona lornetka"




Autor: Anna Moszyńska
Tytuł: Odwrócona lornetka
Wydawca: Wydawnictwo WAM
Liczba stron: 136
Forma: książka
Moja ocena: 4/6
Często mam tak, że zanim sięgnę po jakąkolwiek książkę patrzę na wydawnictwo, które ją wydało. Trochę orientuję się w tym świecie i mniej więcej wiem jaką literaturę wydaje dany Wydawca. Unikam książek ściśle związanych z religią, nie przepadam za tym tematem, więc unikam go jak ognia. W przypadku, który za chwilę będę dogłębnie oceniać nie spojrzałam na logo. Zapomniałam o tym i wybrałam Odwróconą lornetkę pod wpływem impulsu.
Czy żałuję tego? Przekonajcie się sami.

Odwrócona lornetka to krótka historia składająca się z zaledwie 20 rozdziałów i około 130 stron. Czcionka jak i sposób narracji, dialogów czy język autorki są dla każdego zrozumiałe. Wszystko jest czytelne, a za razem estetyczne. Czarno biała kolorystyka nadaje uroku opowieści stworzonej przez Annę Moszyńską. Ilustracje wykonała Dorota Łoskot-Cichocka, jej rysunki są ładne, ale szczerze mówiąc nawet w zarysach wyobrażałam sobie to inaczej, jednak każdy jest inny i inaczej sobie wyobraża różne rzeczy.

Co do samej opowieści - autorka przedstawia czytelnikowi historię, która mogłaby spotkać każdego. Wydarzenia i bohaterowie są bardzo realni, miałam wrażenie jakby wszystko działo się wokół mnie.

Mikołaj, bo tak na imię głównemu bohaterowi, ma dosyć tego, że tata zapisuje go na każde dodatkowe zajęcia. Tym razem ma się pospieszyć z lekcjami, by pójść na tenisa. Chłopakowi to się stanowczo nie podoba i nie ma zamiaru tego robić. Zezłoszczony wyszedł z mieszkania i usiadł się na schodach, po jakimś czasie spotkał księdza Jacka. Obaj od początku darzą siebie sympatią. Mikołaj opowiada mu o tym, że jego mama musiała wyjechać za granicę do pracy, wtem duchowny stwierdza, że bohater ma ciężkie życie podobnie jak święty Stanisław Kostka. Postanawia, że podczas swojego wyjazdu będzie pisał do Mikołaja i trochę mu opowie o żywocie świętego.
Bohater Odwróconej lornetki można powiedzieć, że nie jest typowym dzieckiem, które można spotkać na każdym osiedlu. Jest spokojnym chłopcem, który zamiast ganiać piłkę woli układać mozaiki. To jego prawdziwa pasja. Gdy przyszedł pierwszy list od księdza, Mikołaj poczuł, że musi go przeczytać w  jego sekretnej siedzibie, czyli na strychu. Poszedł tam i zniecierpliwiony przeczytał pierwszą część historii Stanisława Kostki, chłopca, który mógłby być niewiele starszy od tytułowego bohatera. Widać było, że postać ta zaciekawiła Mikołaja. List schował do puszki po marmeladzie, którą również znalazł na strychu.
Tak spędzał większość czasu bohater. Czekał na kolejne listy i odkrywał czym dla niego i osób w jego otoczeniu może być wiara. Jak bardzo pomaga ona w codziennym życiu czy odkrywaniu samego siebie. Mikołaj nie tylko spędzał dnie na oczekiwaniu oraz składaniu mozaik, ale również odwiedzał sąsiadów – panią Helenkę i pana Zbyszka. Oni również pomogli mu zrozumieć, kim był święty, o którym opowiada mu poprzez listy duchowny.
Podczas akcji, która toczyła się na stronach tej książki można wyraźnie zauważyć, że bohaterowie się zmieniają. Świetnym przykładem jest niejaki Michał. Brat kolegi Mikołaja ze szkoły. Michała zainteresowało dość nietypowe hobby głównego bohatera i również sam zaczął układać ceramiczne wzory. Nie był on zbyt pobożny, do czasu, gdy na serio nie zaczął się przyjaźnić z Mikołajem.
Ojciec głównego bohatera jest również ciekawą postacią. Czytelnik poznaje go jako osobę, która pragnie głównie tego, aby życie jego syna było dobre teraz, ale również w przyszłości. Pragnie dla niego tego, co najlepsze zapisując go na zajęcia, których Mikołaj nie lubi. Pod wpływem swojego syna zaczyna bardziej rozumieć świat, swoje i syna  uczucia. Co najbardziej mi się spodobało to to, że po prostu zaczęli się dogadywać. Sprawy rodzinne również się poprawiły. Uwielbiam, gdy wszystko idzie po myśli bohaterów i mojej. To wspaniałe i cudowne jednocześnie.
Pewnie świadomym zabiegiem autorki było to, aby każde jedno wydarzenie z życia Mikołaja miało jakieś powiązanie z Stanisławem Kostką i muszę przyznać, że jest to ciekawy zbieg okoliczności.
Podczas lektury Odwróconej lornetki miałam ciągłe wrażenie, że jest to opowieść kierowana głównie do młodzieży i dzieci. Teraz, kilka godzin po zakończeniu czytania czuję, że opowieść, którą serwuje Anna Moszyńska jest też kierowana do dorosłych, którzy na moment przepadli w biegu ku doskonałości i dostatnim życiu. Autorka pokazuje, że dzięki odrywaniu wiary czy samego siebie należy zwolnić, przystanąć i przemyśleć sprawy, na które wcześniej nie mieliśmy czasu. Warto zwrócić uwagę na najbliższych, na nasze kontakty z nimi. Moim zdaniem to super ważna kwestia.
Podsumowując, historia Mikołaja spodobała mi się. Widać książka bez elementów fantastycznych też może wciągnąć, być ciekawa, ale również pouczyć człowieka. Uwielbiam takie historie z morałem, który czytelnik może sam sobie wyciągnąć. Polecam tą książkę młodzieży, dzieciom i dorosłym. Każdy, kto choć trochę jest zainteresowanym żywotem świętego Kostki znajdzie coś dla siebie. Na pewno nie zmarnowałam czasu czytając Odwróconą lornetkę, bo czasami właśnie warto spojrzeć na świat przez tytułową odwróconą lornetkę.

Za możliwość spotkania Mikołaja i odkrycia w ciekawy sposób historii Stanisława Kostki dziękuję Wydawnictwu WAM oraz portalowi Sztukater.pl

1 komentarz:

  1. Po Twojej recenzji może się wydawać, że na taką historię potrzeba wiele, wiele stron, a jednak autorce wystarczyło tylko 130. Coś czuję, że gdy będę kończyć czytać ową książkę, to te 130 stron może być za mało.

    OdpowiedzUsuń