2013-11-27

#55 Abigail Gibbs - "Mroczna bohaterka. Kolacja z wampirem"

źródło
Autor:
 Abigail Gibbs
Tytuł
Mroczna bohaterka. Kolacja z wampirem
Wydawca
Ilość stron: 560
Moja ocena: 2/6
Forma: książka


Na rynku wydawniczym jest dostępne tyle książek paranormal romance, że czytelnicy mogliby wśród stron pływać jak Sknerus McKwacz w swoim złocie (Postać z Kaczych opowieści, które kiedyś można było oglądać w telewizji). Jest to chyba jeden z bardziej poczytniejszych gatunków wśród nastolatek oraz dorosłych kobiet, które też potajemnie marzą o kimś nadzwyczajnym. Myślę, że stało się tak przez znaną już chyba każdemu Stephenie Meyer, która zabłysnęła swoją sagą Zmierzch. Trzeba przyznać – każdemu należy się to co mu się podoba. Nie można twierdzić, że coś jest gorsze tylko zaakceptować to, że każdy woli co innego. Jednak… wracając do tematu.


Przeczytałam tyle tych romansideł ze stworami w roli głównej i myślę, że mogę swobodnie wypowiadać się na ten temat. Im dalej w las to mam tylko takie wrażenie iż kiedyś już to czytałam, często powtarza się ten sam schemat a mianowicie: ona i dwa razy on, z czego jeden kocha „ją” a ona darzy uczuciem tego drugiego. Chłopcy walczą o nią niczym zwierzęta. Jednak biedna, zrozpaczona i niewiedząca co zrobić niewiasta zawsze wybierze tego złego, bo przecież niektóre z nas (dziewczyn) chcą mieć chłopca, który jest zły, ale dla nas potrafi być porażająco miły i kochany.

Śmiem stwierdzić, że paranormal romace to taki gatunek, w którym historie napisane przez rozmaitych autorów odzwierciedlają ukryte pragnienia swoich czytelników. Nie ukrywam – ja również uwielbiam ten gatunek a gdy widzę, że będzie to opowieść z kłami w roli głównej muszę czym prędzej zdobyć swój egzemplarz. Jestem szaloną fanką wampirów i chyba zostanie tak już na zawsze.

Tak też było w przypadku Mrocznej bohaterki, przeczytałam wiele pozytywnych opinii na temat tej historii, że zapragnęłam zapoznać się z nią. Gdy przyszedł odpowiedni moment nie miałam wątpliwości, że pewnie będzie to opowieść taka sama jak wiele innych na tym świecie.

Londyn, Trafalgar Square, młoda dziewczyna czeka na swoją przyjaciółkę. Nie może się do niej dodzwonić. Wtem zauważa grupę mężczyzn, przestraszona szuka schronienia. Na jej oczach zamordowano sporą grupę osób. Została porwana. Okazuje się, że została zabrana przez najważniejszy wampirski ród na tym świecie, a mianowicie o jej życiu zadecydował sam następny władca tronu – Kaspar Varn.

Przewieziono ją do ich siedziby, która nosi nazwę Varnley. I tutaj toczy się większość akcji.

Szczerze mówiąc nie wiem co tak naprawdę sądzić o tej pozycji. Z jednej strony bohaterowie, ich zachowania strasznie mnie irytowały i denerwowały, ale z drugiej strony byłam tak ciekawa tego co zdarzy się w następnych rozdziałach, że trudno przychodziło mi rozstawanie się z egzemplarzem, który zabierałam nawet do szkoły.

Wiedziałam, że większość tej lektury będzie obracała się wokół miłości i pochodnych tego uczucia. Miałam tego jak największą świadomość, jednak … mnie już chyba nie poruszają takie historyjki z przesłodzonym uczuciem na literę M. Potrzebuję czegoś cięższego, a nie mydlących oczu historii, które nigdy się nie wydarzą.

Po pierwsze, na początku uderzyła mnie największa wada Violet Lee, bo tak nazywał się główna bohaterka, a mianowicie jej obezwładniająca głupota. Rozumiem, chłopak ją zdradzał i była zrozpaczona, ale czy szwędanie się po Londynie nad ranem w kusej sukience nie mówi o kłopotach, które mogą się nadarzyć?

Po drugie co mnie strasznie irytowało w bohaterce to to, że była tak strasznie ślepa. Nie widziała, że Fabian chce ją bliżej poznać i powoli zakochuje się w niej. Nieee, ona musiała mu robić nadzieję. Denerwowało mnie to, że wszyscy sądzili iż Violet jest taka wygadana, pyskata i uparta, podczas gdy wcale taka nie była. Jej naiwność również mnie porażała, czasami miałam ochotę po prostu nie kończyć tej historii, ale jak mus to mus!

Jednak Mroczna bohaterka to nie tylko same minusy, bo znalazłam też pozytywne cechy, pierwszą na pewno będą opisy. Te bardzo mi się podobały, autorka w delikatny i subtelny sposób prowadziła sceny zbliżenia pomiędzy bohaterami. Czuć było magię i chemię.

Abigail Gibbs wprowadziła również tajemnice, które z zaciekawieniem obserwowałam i odkrywałam coraz to nowsze fakty. To na szczęście się jej udało.

Nie wiem jak ocenić bohaterów. Każdy z występujących pokazał swoje obie strony oraz zmienił się. Kaspar z rozpustnika na normalnego, w miarę statecznego człowieka a nasza Violet z bojącej się wszystkiego dziewczynki w umiejącą podjąć jakąś sensowną decyzję dziewczynę.

Moim zdaniem ta historia o miłości ma wiele wad, jednak w miarę przyjemnie oddawałam się lekturze oraz muszę przyznać, że wciągnęłam się i z zaciekawieniem czekam na kolejne części. Nie po to, żeby spotkać bohaterów, ale żeby poznać więcej tajemnic i dowiedzieć się co dalej.

Mroczna bohaterka swoją mrocznością nie powaliła mnie na kolana, nie będę oddawać czci autorce i nie polecam tej książki osobom, które są już przemęczone tym gatunkiem oraz tym, które szukają czegoś nowego i innowacyjnego. Lekturę raczej polecam tym, którzy są „nowi” lub nie irytują ich te rzeczy, które mnie.

Specjalne podziękowania dla Natalie Rosa za te poruszające i mobilizujące mnie do pisania komentarze  


Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu MUZA oraz portalowi Sztukater.pl

15 komentarzy:

  1. Cieszę się, że po nią nie sięgnęłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No pewnie, po co tracić czas na takie ... książki :) Jest o wiele więcej ciekawych historii. :)

      Usuń
  2. Już druga mniej pozytywna recka jaką czytałam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jesteś kolejną osobą która nie widzi w tym fenomenie żadnego "fenomenu" ;) Bo w sumie jak tu się zachwycać kolejnym odsmażanym kotletem ;) Era wampirów już dawno za mną więc tym razem sobie daruję.

    Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do siebie ;)
    http://beauty-little-moment.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Nieee, nie mam ochoty na nią :) Może przez powielony schemat, a może przez wątek miłości. Podziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Z drugiej strony, co nowego można wymyślić w tym gatunku? pozdrawiam Książkowe zauroczenie

    OdpowiedzUsuń
  6. "Kacze opowieści" nadal można oglądać w telewizji :D I też byłam wielką fanką wampirów... Aż do teraz... Aktualnie mój fanizm przeżywa kryzys :/ Co do głównej bohaterki mamy dokładnie takie samo zdanie - cieszę, że się zgadzamy :P + stwierdziłam, że samo imię i nazwisko Kaspara brzmi tak seksownie i uwodzicielsko, że nie było siły, żeby nie byli razem z Violet. Z ogromną chęcią przeczytam Twoje recenzje na temat kolejnych tomów, po które sama pewnie nie sięgnę ^^

    Pozdrawiam Cie baardzo serdecznie,
    Nats (nowe zdrobnienie od pseudonimu, które aktualnie podoba mi się o wiele bardziej xD) <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Ahh, i oczywiście nie ma za co, jeśli chodzi o komentarze. Było całkiem zabawnie i w zasadzie teraz nie mogę przypomnieć sobie, od czego to wszystko tak właściwie się zaczęło :> Ale mam nadzieję, ze nie skończy się zbyt szybko ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam taką nadzieję! :D Jestem ciekawa dalszych tomów, więc pewnie nie będę mogła odmówić sobie ich lektury. Nie oglądam "Kaczych opowieści" teraz, bo nie oglądam tv, ale to jedna z lepszych bajek jakie oglądałam :D

      Pozdrawiam ciepło,
      MKW (Moja Kapturkowa Wysokość), Czarny Kaptutrek

      PS Nats brzmi świetnie! :D <3

      Usuń
  8. Nie czytałam, ale szczerze mówiąc jakoś nieszczególnie ciągnie mnie do tej książki. Po prostu.. chyba na razie mam przesyt tego typu książkami.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  9. Jestem bardzo ciekawa tej lektury, ale po Twojej recenzji mój entuzjazm ostygł

    OdpowiedzUsuń
  10. Sięgnę tylko i wyłącznie z ciekawości :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Boje się tego typu książek. Jak ktoś, kiedyś mi zostawi w domu, a nie będę miała nic ciekawszego do roboty.. poczytam:) Lecz sama na pewno po nią nie sięgnę;p
    Pozdrawiam Stag.

    OdpowiedzUsuń