2013-11-25

#54 Handel, Henrichon, Aronofsky - "Noe. Za niegodziwość ludzi"

źródło

Autor: Ari Handel, Niko Henrichon, Darren Aronofsky
Tytuł: Noe. Za niegodziwość ludzi
Wydawca: Wydawnictwo SQN
Ilość stron: 72
Moja ocena: 5/6
Forma: książka



Niby nie lubię interpretować jakiś ważnych, przełomowych i zarazem archaicznych dzieł światowej literatury, ale bardzo lubię, niczym dziecko, obserwować co się wokół mnie dzieje. Może i dobrze nazw epok i przedstawicieli nie zapamiętuję, ale widzę różnice pomiędzy następującymi po sobie okresach. To bardzo ekscytujące i czuję się niemal jak Kolumb, kiedy odkrył Amerykę.
Tak samo mam w przypadku naszej kochanej blogosfery i szeroko pojętej kultury. Od pewnego czasu zauważam, że, podobnie jak w modzie, zmieniają się „trendy”. Kiedy pojawiła się Stephenie Meyer z jej Zmierzchem cały świat oszalał na punkcie wampirów, potem przez jakiś czas widziałam, że ludzie zachwycają się upadłymi aniołami i takimi tematami. Nieśmiertelne są chyba romanse paranormalne, ale oczywiste jest to, że nie każdy lubuje się w takiej tematyce. Mówię ogólnie, o kręgach, w których ja się obracam jakkolwiek głupio to brzmi.
Ostatnimi czasy moje oczy i trochę przymulony umysł spostrzegły, że „na salonach” królują tematy dotyczące zombie oraz apokalipsy. Dla mnie koniec świata to trochę straszny temat i nie należy do moich ulubionych, głównie przez mojego brata (tyrana), który „karmił” moją młodszą wersję straszliwymi opowieściami na temat tego wydarzenia. Od tamtej pory staram się w ogóle nie rozmyślać na ten temat i skupiam na tym co mam i jest a nie na tym co będzie.

Jednak lęki są po to, aby je eliminować! Dlatego podjęłam się zadania zrecenzowania Noe. Za niegodziwość ludzi, co prawda nie znajdziecie tutaj jakiś rozkładających się ciał, ale temat końca świata jest jak najbardziej żywy.

Głównym bohaterem jak sam tytuł wskazuje jest Noe. Podobnie ja ten biblijny jest wybrańcem. Żyje on wraz ze swoją rodziną na ziemiach, które nie dają plonów, są suche. Praktycznie nie mają życia. Oczywiście oprócz nich są jeszcze inni ludzie. Główny bohater od pewnego czasu na wizje. Czytelnik może „zagłębić się” w nie i jest wciągany w te obrazy podobnie jak Noe co według mnie jest ciekawym zabiegiem. Nie będę rozwodzić się nad fabułą i co w niej znajdziecie, bo ku mojemu zmartwieniu komiks ten jest zdecydowanie za krótki i nie da się nim nasycić. Jednak zabiegiem, który mi się spodobał to definitywnie kreacja Aniołów, którzy nie są pięknymi istotami, ale czymś trochę strasznym i nienawidzącym ludzi.

Co do rysunków – szczerze mówiąc nie jestem przyzwyczajona do takiej „kreski”. Nauczyłam się czytania, oglądania czy konsumpcji komiksów na podstawie tych o Kaczorze Donaldzie, gdzie wszystko wyglądało strasznie perfekcyjnie. Nie mówię, że Nico Henrichon się nie postarał, bo jego rysunki są również cudowne jednak jak wspominałam wcześniej nie jestem do takiej formy przyzwyczajona. Rysunki są przemyślane i szczegółowe, kolory są raczej ciemne co nadaje tajemniczości i niepokoju tej powieści.

Nie zapominajmy też o całości – twarda oprawa nadaje tylko uroku, o ile można coś takiego powiedzieć o historii nawiązującej do końca świata. Fabuła jest ciekawa, obrazy też. Zdecydowanie dla osób, które nie przepadają za licznymi opisami i dialogami. Tekstu jest niewiele, ale nie jest to jakimś strasznym minusem.

Noe. Za niegodziwość ludzi czyta i ogląda się z zawrotną prędkością. Te sześćdziesiąt parę stron przeczytałam w kilkanaście minut, które było dla mnie niezłą przygodą. Jestem ciekawa dalszych części i filmu, który wkrótce ma się pojawić na ekranach kin.


Polecam entuzjastom komiksów i tematów apokaliptycznych. :)


Za egzemplarz dziękuję Wydawcy
Opinia dostępna także na:

8 komentarzy:

  1. Tak czułam, że to ciekawa rzecz. Trzeba będzie obejrzeć, może zakupić. Ładna rzecz, w sam raz na półkę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo bym chciała przeczytać tą pozycje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z chęcią bym ci pożyczyła gdybyś tylko mieszkała gdzieś bliżej mnie ;)

      Usuń
  3. Widzę, że książka ma bardzo małe rozmiary, bo sześćdziesiąt kilka stron to nie jest dużo :) Chociaż ilość stron nie jest przerażająca, jakoś nie czuję potrzeby czytania tej książki :)
    I faktycznie, zgadzam się z Tobą. Bywa tak, że panuje moda na jakiś temat i wtedy pojawiają się miliony książek w tej tematyce. A ja wiecznie jestem opóźniona i czytam w swoim tempie ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mmm " Mroczna bohaterka" -zazdroszczę :] słyszałam że jest na prawdę niezłą książką :) Poluję na nią ;D
    Super stosik ;) czekam na recenzję książki "Mroczna.." ;)
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń