2013-11-05

#48 Miriam Dubini - "Wiatr - Wiadomość do mnie"

źródło

Autor: Miriam Dubini
Tytuł: Wiatr – Wiadomość do mnie
Ilość stron: 192
Moja ocena: 4/6
Forma: książka



Wraz z nadejściem wiosny mamy okazję przyglądać się rozbudzeniu natury oraz stanowczej poprawie humoru, który popsuł się wraz z nastaniem jesieni. Najgorsze jest to, że zawsze te dwie zimne pory roku „dłużą” się i nie możemy doczekać się lepszych, radośniejszych oraz cieplejszych dni. Podobno wiosną oprócz drzew i roślin rozkwita również miłość a także chęć do życia. Ludzie zaczynają dbać o swoją formę uprawiając różne sporty. Uwielbiam ten okres, wówczas faktycznie czuję, że ahh wszystko ma jakiś sens.
Może i się mylę, ale mam takie wrażenie, że gdy człowiek, a przynajmniej ja, widzi błękitne niebo i czuje na skórze rozgrzewające promienie słońca oraz słyszy śpiew ptaków w tle, nagle rzeczywistość staje się bardziej kolorowa jak również ciekawsza.


Już w pierwszym rozdziale „Wiatru” poznajemy główną bohaterkę, której na imię Greta. Jedzie na rowerze, lecz jej wyprawę przerwał deszcz i pewien młodzieniec, który ni stąd ni zowąd pojawia się i potrąca Gretę. Dziewczyna bardzo się zdenerwowała, ale i tak zauważyła jak bardzo przystojny jest sprawca całego zamieszania. Nasza niewiasta postanowiła, że zapomni o całej sprawie, o chłopcu i wróci do Il Corviale (gigantyczny blok mieszkalny z lat siedemdziesiątych), w którym mieszka.

Jej stosunki z matką nie należą do najlepszych. W tej historii widać, że obie się różnią, ale czasami zdawało mi się, że Greta specjalnie robi na przekór swojej rodzicielce. Bohaterka nie jest też najsławniejszą i najpiękniejszą osobą w szkole, nie zależy jej na takich rzeczach. Woli się trzymać od wszystkiego z dala i narzuca wielki dystans. Podczas czytania tej książki miałam wrażenie, że robi ona to specjalnie, ale do tej pory nie mogę dojść do wniosku, dlaczego to robiła.

Z drugiej strony poznajemy Anselmo i Guido. Ten drugi jest właścicielem warsztatu rowerowego oraz ojcem pierwszego. Anzelmo to właśnie ten niebiańsko przystojny i piekielnie tajemniczy oraz skryty chłopak, do którego wzdycha całkiem spora liczba dziewcząt.
Ma on pewne i określone zadania, wtedy kiedy nadejdzie odpowiedni wiatr. Niestety, według mnie czytelnik dowiaduje się o tym stanowczo za wcześnie. Myślę, że tą część akcji można byłby trochę wydłużyć i wyczarować całkiem ciekawy klimat, który trzymałby czytającego w niepewności oraz jego domysłach.

Oprócz tych bohaterów poznajemy również takie osoby jak Lucia i Emma. Obie chodzą razem z Gretą do klasy oraz próbują się z nią zaprzyjaźnić, jednak dziewczyna z jakiegoś powodu stale je odpycha. Szczerze mówiąc nie dziwię się, według mnie te dwie młode osóbki byłby bardzo infantylne. Rozumiem bycie dziecinnym w dobrym znaczeniu tego słowa, ale infantylność jest już ponad moją miarę. Nienawidzę takiego zachowania.
Wpadają one na cudowne pomysły, w które wciągają bohaterkę. Wszystko to tylko po to, aby „zdobyć” wymarzonego chłopaka i odkryć przed czytelnikiem wszystkie tajemnice kryjące się na zapleczu jednego z rzymskich warsztatów rowerowych.

To co najbardziej zraziło mnie w „Wietrze” to na pewno bohaterowie. Moim zdaniem autorka poświęciła im za mało czasu i słów. Mogłaby rozwinąć relacje pomiędzy Gretą a jej matką, bo z chęcią dowiedziałabym się dlaczego między nimi jest taka napięta sytuacja.
Z wielkim zainteresowaniem wczytałabym się w historie życia Emmy oraz Sciagalle, o którym wcześniej nie wspomniałam. Sciagalle na pewno jest bardzo barwną i ciekawą postacią, o której dowiedziałabym się znacznie więcej, ale przede wszystkim było mi za mało Anselmo. Pomysł na wykreowanie takiej postaci na pewno jest genialny, bo jeszcze o takim stworzeniu ze świata nadprzyrodzonego nie miałam przyjemności czytać. Zawsze jestem zachwycona, gdy autor stworzył książkę, w której jest coś nowego, o czym ja jeszcze nie przeczytałam ani się nie natknęłam. W końcu utarte schematy są nudne, a my – literożercy potrzebujemy ciągle czegoś nowego i wciągającego!

Zostawmy to co złe za nami i lećmy dalej, do bardziej przyjemnych rzeczy. Po prostu muszę o tym wspomnieć, a mianowicie o oprawie książki. To jak została wykonana oraz okładka działają na korzyść. Nawet gdyby opisana historia byłaby najnudniejszą jaką czytaliście to i tak stanowi miły obraz dla oka. Okładka a także dalsze strony tylko zachęcają do przekonania się co zdarzy się z Anselmo oraz resztą bohaterów, ale ostrzegam – to tylko kolejna młodzieżowa historia miłosna jakich wiele na rynku. Niestety.

Za książkę dziękuję WydawnictwuDreams oraz portalowi Sztukater.pl


4 komentarze:

  1. wydaję mi sie że ksiażka jest lekka i przyjemna :D muszę zobaczyć czy jest gdzies u mnie :D
    A co do jesieni ja lubie jesien ale początkwą gdzie są kolorowe liście na drzewach, zima ma swój urok gdy jest słoneczko i śnieg lśni, wiosna kwiaty i zapachy a lato jak to lato cieplutko fajnutko i wakacyjnie :D Każada pora roku coś w sobie ma

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja tam lubię zimę - jeśli jest biała, nie ma -30 stopni na dworze (jestem strasznym zmarzlakiem). Jak się zaczynają roztopy i chlapy, to nie jest fajnie. Ale lubię widzieć biel za oknem i nadchodzący świąteczny klimat. Ten aspekt zimy uwielbiam! Ale wiem, że dla kierowców zima to istna męka.

    Jeśli chodzi o książkę, to nie czytałam jej i nie przeczytam. Nie zainteresowała mnie fabuła.

    OdpowiedzUsuń
  3. cóż czytam twoje opinie książek, jednak jednej mi brakuje, skoro uwielbiasz Dary Anioła to ona też zasługuje na recenzje, a ja jestem ciekawy jak Ci wyjdzie. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chcę napisać jedną dużą recenzję po przeczytaniu wszystkich części :)

      Usuń