2013-11-01

#47 Marta Grzebuła - "Szachownica śmierci"



Autor: Marta Grzebuła
Wydawca: e-bookowo
Ilość stron: 260
Moja ocena: 4/6
Forma: ebook


Kłamstwo na ogół nie prowadzi do niczego dobrego. Prędzej czy później wyjdzie na jaw z lepszym lub gorszym skutkiem. Wydaje mi się, że nie każdy lubi być okłamywany a najgorsza prawda jest lepsza od życia w zakłamaniu. Zatajanie różnych uczynków oraz robienie złych rzeczy również nie jest dobre, bo utajniając większe bądź mniejsze grzeszki prawdopodobnie i tak dojdziemy do momentu, w którym zostaną odkryte.



Od setek lat ludzkość zastanawia się nad tym jak wygląda i jaka jest śmierć. Nie da się zaprzeczyć, że to trudny i poważny temat, na który nie można jednoznacznie odpowiedzieć. Przeróżni autorzy opisywali bądź malowali swoje wyobrażenia. Tak samo jest w przypadku Szachownicy śmierci Marty Grzebuły, która zapewnia czytelnika, że powieść ta stanowi mroczną część jej wyobraźni. Teraz zapytacie: czy aby na pewno stanowi jakąś mroczną część czegokolwiek? Przeczytajcie moją opinię do końca.

Osoba czytająca zaczyna swoją przygodę razem z bohaterem, który znajduje się w szpitalu. Wspomina on coś o parszywym świecie, w którym przyszło mu żyć. Pielęgniarz, który się nim opiekował zauważył, że z kimś rozmawia, ale w pobliżu nikogo nie było. Podopieczny odpowiada mu, że to tajemnica. Atakuje swojego opiekuna, a następnie ucieka.

W Brand Valley nie dzieje się dobrze. Od jakiegoś czasu grasuje seryjny morderca, dlatego do akcji wprowadzone zostały służby porządkowe w postaci funkcjonariuszy policji i FBI. Niestety nie są oni w stanie szybko złapać mordercy, ponieważ jest on sprytniejszy od nich.

W tym samym czasie czytelnik poznaje Jerrego Brockiego wraz z rodziną. Przeprowadzili się do zamku rodziców bohatera, ponieważ jego ojciec nie żyje a matka się wyprowadziła. Rodziciel zostawia dla niego list, który może otworzyć dopiero podczas pełni. Informuje go o tym, że ma wybór. Może wejść do tajemniczego pokoju lub nie i żyć tak jak teraz. Co zrobił?

Tymczasem w mieście coraz częściej zostają popełniane morderstwa i na większą skalę. Tajemnicza mgła pojawia się nad Brand Valley siejąc spustoszenie wśród mieszkańców, a ani policja, wojsko i inne służby nie mogą odkryć zagadki, która zabija mieszkańców.

To co mi się podobało w tej historii to bez wątpienia element tajemniczości, który dla mnie został za szybko odkryty i to jednocześnie jest minusem. Liczne teorie wymyślane przez bohaterów dla zaistniałej sytuacji były ciekawe, ale dla mnie autorka za szybko odkryła całą otoczkę tej tajemniczości.

Następnym plusem na pewno było słownictwo. Według mnie zostało ono odpowiednio i genialne dobrane do klimatu Szachownicy śmierci. Fanom krótkich opisów raczej ta historia nie przypadnie do gustu, ponieważ Pani Marta używa głównie nich. Dialogów jest znacznie mniej od opisów, ale zawsze wnoszą coś ciekawego.

Akcja jest prowadzona z dwóch perspektyw, jednak wszystko jest napisane w formie narracji. Jedną część czytelnik obserwuje ze strony Jerrego i jego życia, a także tego co go spotkało. Według mnie jest to mroczna część tej powieści. Z drugiej strony czytelnik przeżywa to co się dzieje w mieście. Problemy policji ze znalezieniem odpowiedniego wytłumaczenia dla zaistniałej sytuacji tworzą również tajemniczą otoczkę i według mnie było to ciekawsze.

Według mnie w powieści Marty Grzebuły czegoś mi brakowało, albo po prostu nie są to aż tak moje klimaty, ale bezsprzecznie Szachownica śmierci wciągnęła mnie i z żywym zainteresowaniem śledziłam przygody bohaterów. Na pewno lepszy odbiór miałabym, gdybym w dłoniach trzymała książkę w wersji papierowej, ponieważ gdy czytałam przez czytnik w telefonie nie mogłam jakoś skupić się i dokładnie wczuć w akcję.

Historia na pewno jest jakąś mroczną częścią czegoś oraz jak twierdzi autorka jej wyobraźni, a o śmierci w takim wydaniu jeszcze nie słyszałam ani nie czytałam. Ten zabieg był na pewno bardzo ciekawy.

Podsumowując: Polecam, ale radzę skupić się na akcji, ponieważ w chwili nie uwagi możecie stracić coś istotnego i mam nadzieję, że za jakiś czas będę mogła ponownie oddać się lekturze tej książki z egzemplarzem papierowym w dłoniach, bo mam wrażenie, że wówczas klimat historii otoczy mnie w pełni. :)



Za możliwość przeczytania tego ebooka dziękuję autorce :)

Opinia dostępna także na:

12 komentarzy:

  1. Raczej nie przeczytam, bo nie mam czytnika, a książka nie wydaje się tak rewelacyjna, by niszczyć sobie dla niej kręgosłup.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kompletnie nie ciągnie mnie do tej książki. No i ta okładka... jest jakaś taka niepokojąca.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wszystko fajnie - nie znalazłaś wielu wad, nawet polecasz, ale jakoś nie jestem zainteresowana.
    I okładka jest... Kompletne nie! Strasznie mi się nie podoba.

    OdpowiedzUsuń
  4. Coś wiem na temat takich książek, nad którymi trzeba nieoc bardziej się skupic. Chętnie bym ją przeczytała, jednak najbliżej na feriach, ponieważ szkoła nie da mi sie odpowiednio skupić na tej lekturze :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Więcej opisów niż dialogów, to świetnie! Tęsknię za takimi książkami. :) A wspomniana tajemniczość z pewnością intryguje. Ale ebooków unikam, o ile to możliwe (niestety, oczy zbyt szybko mi się męczą).

    OdpowiedzUsuń
  6. Serdecznie zapraszam do wzięcia udziału w moim pierwszym autorskim WYZWANIU czytelniczym "Literacka Korona Ziemi" :) Będzie mi bardzo miło, jeżeli Ci się spodoba :) Wyzwanie skierowane jest również do osób nie posiadających blogów.
    Wszystkie informacje znajdziesz na moim blogu w zakładce "Literacka Korona Ziemi" :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Kiedyś miałam ochotę na tę książkę, potem wypadło mi to z głowy... Dziękuję za przypomnienie :) Spodobała mi się recenzja i ponownie dopisuję książkę do "must have" :)

    OdpowiedzUsuń
  8. To raczej książka nie dla mnie. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ciekawe, dopiszę sobie do listy. No i polski autor. Tym lepiej;)
    Pozdrawiam Stagerlee

    OdpowiedzUsuń
  10. Śmierć, ciekawy temat, ostatnio mam, można tak powiedzieć, fazę na ten klimat, piszę opowiadanie o Śmierci, ale jako postaci, nie "zjawisku" :) Okładka mnie nie zachęca, ale też nie odrzuca, więc to nie problem. Co do opisów... Nie przeszkadzają mi, o ile nie są naciągane i wciskane na siłę, byle tylko zapchać dziurę między dialogami lub byle tylko pokazać, że potrafi się też opisywać, a nie tylko skupiać na dialogach tak więc będę musiała przeczytać fragment zanim zdecyduję się na tę pozycję. Na pewno nie trafia na listę "Must Have", ale gdzieś ją sobie zanotuję, na wszelki wypadek :)
    Pozdrawiam,
    Nika

    OdpowiedzUsuń
  11. zaciekawiła mnie fabuła, podoba mi się też ta aura tajemniczości i nie przeszkadzają mi długie opisy, ale na książkę w najbliższym czasie na pewno nie uda mi się znaleźć czasu

    OdpowiedzUsuń
  12. Ciekawa i oryginalna, jestem ciekawa tej publikacji, pozdrawiam ):

    OdpowiedzUsuń