2013-10-12

#44 Sophie Dahl - "Na każdą porę. Rok w przepisach"

źródło

Autor: Sophie Dahl
Tytuł: Na każdą porę. Rok w przepisach
Ilość stron: 276
Moja ocena: (za wykonanie) 5/6
Forma: książka

Książka kucharska to taki trochę dziwny gatunek, ni to poradnik, ni biografia, czasami też po części przemyślenia i ciekawostki zebrane przez autora z odbytych przez niego podróży.
Kiedyś ten specyficzny tym kojarzył mi się z niemal archaicznymi, regionalnymi, pozbawionymi ładnych ilustracji oraz przesyconych ludowością publikacjami.


Wydaje mi się, że wraz z jakimś tam rozwojem zmianie uległo też to jak powinno wyglądać danie. Przecież w porządnej restauracji kpiną byłoby podanie konsumentowi nieudekorowanego i wyglądającego mało apetycznie posiłku. Nawet na zajęciach praktycznych nauczycielka od nas tego wymaga.
Teraz taki wniosek: nie wiecie co wybrać? Wybierzcie gastronomię, bo łączy prawie wszystko: plastykę, język polski, fizykę, chemię… Dobra, ale wracając do tematu: płacąc wymagamy, ale czy od czasu do czasu nie warto w domu pozwolić sobie na odrobinę luksusu?

Pewnie też za niższą cenę i to przyjemne uczucie, kiedy przygotowało się coś, co dobrze smakuje!

Całkiem niedawno miałam okazję zapoznać się z treścią kolejnej książki kucharskiej uroczej Sophie Dahl. Zabłysnęła w świecie mody jako modelka nosząca rozmiar 42, ale Wy jako bibliofile może bardziej kojarzycie jej dziadka – Roalda Dahl, który tworzył opowieści dla dzieci, między innymi „Charlie i fabryka czekolady” (w ekranizacji wystąpił Johnny Depp, a reżyserem jest Tim Burton)

Już sam tytuł naprowadza czytelnika na to, że znajdzie przepisy, które według autorki są typowe lub idealne dla danej pory roku. Zawarta treść jest podzielona na pięć głównych działów, zaczynając od jesieni poprzez zimę, cudowną wiosnę a na lecie kończąc plus część poświęcona tylko i wyłącznie deserom.

Każda z części , oprócz ostatniej, dodatkowo jest podzielona na trzy główne posiłki, które powinniśmy zjeść w ciągu dnia, czyli śniadania, obiady i kolacje.

Produkty, których używa autorka są na ogół sezonowe, czyli zdrowe, świeże i tanie surowce. Według mnie dania przygotowane na podstawie przepisów Sophie Dahl są sycące i pyszne. Myślę, że każdy znajdzie coś adekwatnego do swoich umiejętności oraz będzie je szlifował dzięki małej pomocy uroczej autorki.

Użyte produkty nie są raczej pochodzenia typowo zwierzęcego, więc mam wrażenie, że ta publikacja nie przypadnie do gustu miłośnikom mięsa, dla których ten surowiec powinien znajdować się w każdym daniu.

Składniki używane przez modelkę wydają mi się być oryginalne, ale jednocześnie łatwe do zastąpienia w razie, gdy ewentualnie czegoś nam zabraknie.

Pomimo wszystkich zawartych przepisów nie wydaje mi się, aby to był taka typowa książka kucharska, bowiem zawiera wiele notatek od autorki, w których wspomina o swoim życiu. Tak trochę jakby była to publikacja kucharsko – biograficzna. Myślę jednak, że to jest plusem, ponieważ dzięki takiemu zabiegowi mamy okazję bliżej poznać Sophie i jej naprawdę ciekawą historię.
Zawsze towarzyszy jej humor oraz niezwykły zmysł, dzięki któremu wszystko jest bardzo estetyczne.
Dzięki słowom od autorki miałam wrażenie jakbym prowadziła rozmowę ze swoją przyjaciółką a na dodatek gotujemy razem coś dobrego. (Martyna, jeśli to czytasz to wiedz, że nie będę więcej otwierać Piccolo! ;] )

Druga książka panny Dahl, a raczej już pani Cullum, podobnie jak pierwsza jest przyozdobiona licznymi, pięknymi fotografiami, które wzmagają apetyt oraz ukazują uśmiechniętą Panią Domu.


„Na każdą porę. Rok w przepisach” polecam każdemu miłośnikowi dobrego jedzenia oraz tym, którzy bardzo cenią sobie estetykę. W tej publikacji znajdziecie wiele inspiracji oraz ciekawą historię modelki i jej zwariowanej rodziny.

6 komentarzy:

  1. Uwielbiam takie książki o jedzeniu:) Mniam , mniam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiedziałam, że skądś ją znam! To znaczy kojarzyłam nazwisko. Gdybyś chciała dokonać książkowej wymiany- służę moją biblioteczką. Na razie mam szlaban na książkowe zakupy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka niestety nie moja. Pożyczona od kolegi D., który bardzo chętnie takie cudowności mi udostępnia. :)

      Usuń
  3. trudno oceniać taką książke, raczej nie czytuję takich rzeczy, ale być może się skuszę, podoba mi się sam fakt, że składniki można zastąpić innymi, bo nie zawsze tak się da w innych publikacjach.

    OdpowiedzUsuń