2013-10-08

#43 Liliana Fabisińska - "Martynka. Moje czytanki. Troskliwa opiekunka"

źródło

Małe słowo wstępu: Ta opinia nie została napisana przez Czarnego Kapturka, ale przez jej bratanicę! Dziesięcioletnią na dodatek. Przeze mnie została tylko poddana sprawdzeniu, reanimacji, usunięciu wielu fragmentów i dodaniu nowych. Istny Frankenstein. Mamy nadzieję, że spodoba Wam się praca Klaudii i wesprzecie ją w dalszych poczynaniach. :)

Pozdrawiamy :)

Autor: na podst. Gilberta Delahaya i Marcela Marliera, opowiada Liliana Fabisińska
Tytuł: Martynka. Moje czytanki. Troskliwa opiekunka
Wydawca: Wydawnictwo Papilon (Grupa Wydawnicza Publicat S.A.)
Ilość stron: 96
Forma: książka
Moja ocena: 5/6

Może niektórzy z was znają serię książek pod tytułem „Martynka”. Jest ona bardzo grzeczną i spokojną dziewczynką. Tym razem historia zaczyna się od tego, że bohaterka i jej młodszy braciszek bawią się w ogródku, co bardzo lubią.
Chwilę później mama rodzeństwa zawołała Alanka do kąpieli, wtedy dziewczynka pomyślała, że zrobi rodzicom niespodziankę. Wróciła do domu, poszła się umyć a następnie zeszła na kolację ubrana w piżamę.


Zastała mamę rozmawiającą przez telefon i okazało się, że ma zwichniętą nogę, a Alankiem nie ma się kto zająć. Każdemu coś wypadło: tata idzie do pracy, mama ma problem z nogą a na dodatek nie może poruszać się przez 5 dni. Wtedy głowa rodziny wpadł na pomysł, aby jego synkiem zajęła się niania. Jednak ta nie może, bo idzie na ślub kuzynki. Babcia jest chora, a ciocia Ewa wyjechała służbowo do Wrocławia.

Martynka zaproponowała, że zajmie się bratem. Rodzicie po chwili namysłu pozwolili jej na to.

Już następnego dnia tata informuje główną bohaterkę o tym co gdzie leży. Butelki, smoczki, kaszka, itp. Na początku dziewczynka myje Alana lecz z pomocą ojca. Jednak to nie koniec pomocy ze strony rodzica bowiem przesunął meble w salonie tak, aby mama mogła z kanapy obserwować kuchnię, łazienkę a także plac zabaw, który znajduje się w parku.

Następnym zadaniem Martynki było nakarmienie Alanka, więc zrobiła mu mleko. Dziewczynka przez okno zauważyła swoje koleżanki, które idą w stronę parku. Zapytała się o zgodę na wyjście mamę, która pracowała na komputerze, a ta oczywiście wyraziła swoją zgodę.

Kiedy młoda opiekunka ubrała bratu buty wytłumaczyła mu co się dzieje wokół niego. Wyszli na dwór i od razu podbiegły do nich koleżanki Martynki, które były zafascynowane młodszym bratem dziewczyny.

Po powrocie do domu bohaterka kładzie spać swojego podopiecznego i wpada na pomysł, aby tą scenę namalować, ale nie myślcie, że praca opiekunki to taka łatwa sprawa. Kot gonił mysz a co za tym idzie narobili wiele hałasu i Alanek się obudził.

Chłopiec miał ochotę pobujać się na koniku na biegunach, potem mała opiekunka chciała nakarmić brata, ale nie mogła znaleźć smoczka. To tylko część przygód Martynki w tej książeczce. Więcej nie chcę Wam zdradzić. Świetnym dodatkiem do tej opowieści są bardzo ładne ilustracje a także zawarte porady dotyczące opiekowania się dziećmi. 

6 komentarzy:

  1. Ja bardzo lubię serię o Martynce,tej jeszcze nie czytałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Historii niestety nie znam, ale to świetnie, że Twoja bratanica czyta, a do tego tak szybko zabiera się za recenzowanie :) Życzę jej powodzenia oraz miłego czytania :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak na 10 latkę to ładnie jej to poszło gratulacje

    OdpowiedzUsuń
  4. Ach! Książka mojego dzieciństwa. :) Pamiętam, że miałam tylko jedną i byłam w niej bezgranicznie zakochana. Chociaż na półce było mnóstwo książek, ja wybierałam zawsze właśnie tą! Teraz jak chodzę do biblioteki to jest ich bardzo dużo i trochę mi szkoda, że kiedyś ich nie przeczytałam. ;p

    OdpowiedzUsuń