2013-08-25

#32 Katarzyna Stachowiak - "Magia ukryta w kamieniu"


Autor: Katarzyna Stachowiak
Tytuł: Magia ukryta w kamieniu
Wydawca: Self Publishing
Liczba stron: 340
Moja ocena: 6/6
Forma: ebook



            Wybieram książki na intuicję, oczywiście te, które wypożyczam z biblioteki. Jeśli kupuję jakąś to musi być na wyprzedaży i z miłą dla oka okładką, ale wcześniej o niej i tak czytałam recenzję. Nie czytam opisów na tylnej okładce, a w przypadku ebooków wybieram przypadkowo.
            Co do ebooków – nie mam nic! No może oprócz tego, że nie pachną papierem, ale pewnie za kilka lat będą takie czytniki z jakimiś olejkami, które będą miały zapach papieru. Nie zdziwi mnie nic.



Elektroniczne książki to świetna alternatywa na podróż bądź dla ludzi w ciągłym ruchu. Zawsze sobie wyciągasz taki czytnik i czytasz co chcesz, bez zbędnego dźwigania i zawalania miejsca w torebce czy innym tego typu przedmiocie do przechowywania ważnych bądź mniej rzeczy.
            Zauważyłam, że motyw cofania w czasie robi się coraz „modniejszy” o ile można tak to nazwać. Najpierw wampiry, potem wilkołaki, upadłe anioły, zombie i nareszcie cofanie w czasie. Mi ten pomysł bardzo się podoba. Zawsze jestem ciekawa jak autor rozegra wydarzenia w książce. Jak będą zachowywali się bohaterzy oraz w jakie tarapaty wpadną.
            Główna bohaterka książki pani Katarzyny Stachowiak to Julia. Ma swój kalendarz, w którym wszystko musi mieć dokładnie opisane. Każde spotkanie starannie zapisane. I działa tak, według zasad, które sobie narzuciła. Ale… jej plany dotyczące wakacji diametralnie uległy zmianie.
            Julia miała lecieć sobie do słonecznej Hiszpanii i bawić się do upadłego, jednak stan zdrowia jej babci pogorszył się. Bohaterka niechętnie, ale postanowiła, że zaopiekuje się staruszką. W drodze do miejsca, gdzie mieszka babcia Tosia oraz podczas pobytu u niej, Julia ciągle narzeka, że musi spędzać czas na jakimś odludziu. Tak mogłaby miło spędzać czas na Costa Brava. Jednak nie jest tak nudno jakby się wydawało.
            Babcia, jak to bywa zna mnóstwo historii oraz pewnego wieczoru zaczyna opowiadać o swojej młodości. Julia zaintrygowana pewnym faktem postanawia udać się do Lasu Stróża, spotyka na swojej drodze Mateusza – mężczyznę, o którym opowiadała jej babcia. I tak zaczyna się historia Julii. Kobieta za namową mężczyzny szuka obelisku, nikt nie chce jej wytłumaczyć, dlaczego jest on taki niezwykły. Kiedy go odnalazła sama się przekonała. I był to dla niej niemały szok oraz bitwa o przetrwanie.
            Pierwszym plusem dla tej powieści są dobrze wykreowani bohaterzy. Kiedy główna bohaterka ma walczyć o życie to zakasa rękawy i idzie w bój. Jednak jej ciekawość czasami mnie irytowała. Przez to pakowała się w kłopoty, jednak rozumie ją – w końcu znalazła się w odległej krainie, o której nigdy nie słyszała. Drugą pozytywną cechą jest tajemniczość.
Nic nie jest od razu podane na tacy, sami się domyślamy albo po jakimś czasie (dłuuugim) dowiadujemy o co w tym wszystkim chodzi. Opisy przyrody, bohaterów a także miejsc brzmią realistycznie, czytelnik czuje się jakby był razem z postaciami w środku akcji.
            Najbardziej czego nie lubię w przeróżnych historiach to to, że autorzy nie potrafią dobrać słownictwa do czasu, kiedy dzieje się akcja. Z tym pani Stachowiak nie miała żadnego problemu! Idealnie wpasowała się w klimaty średniowieczne. Oczywiście, gdyby użyła języka jakiego wówczas używano mielibyśmy problem ze zrozumieniem dialogów. Autorka sprytnie użyła przestarzałych form, tak aby czytelnik miał komfort czytania i wiedział o czym bohaterzy rozmawiają.
            Julia nie od razu przypadła mi do gustu, jej marudzenie czasami mnie dobijało i książkę uzaczynałam z cztery razy, bo po prostu nie mogłam. Jej tłumaczenia dotyczące czasów współczesnych i zdziwienie osób, którym to opowiadała było zabawne. Oprócz zabawy i walki o życie znajdziecie również intrygi, w końcu to książka z dużą dozą tajemniczości, która powinna przypaść każdemu do gustu. Oczywiście nie obyłoby się bez wątku miłosnego, ale takie "coś" pojawia się w prawie każdej książce, jednak dla mnie nie było to minusem, a tylko dodało pikanterii całej historii.

            Polecam.

17 komentarzy:

  1. Świetna recenzja. Nie czytałam tej książki, ale chyba się skuszę.
    Pozdrawiam.
    Effa 95

    OdpowiedzUsuń
  2. Powiem Ci, że ta okładka jest okropna D:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ocenia się książki po okładce... Często jest tak, że książka na zewnątrz wygląda strasznie, a jej treść jest fantastyczna, ale ludzie nie biorą jej do rąk i nie czytają, gdyż jej wygląd ich odstrasza...

      Usuń
    2. Strzygo, mi też się nie podoba, ale skoro taką otrzymałam, więc wstawiłam. I popieram Effę: nie warto oceniać książki po okładce. :)

      Usuń
  3. Dziękuję za poparcie. :)
    Zapraszam do siebie....nowe prace:
    http://coinartistique.blogspot.com/2013/08/technika-czyni-mistrzaczyli-ciag-dalszy.html

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję za recenzję i tak wysoką notę :-) Jestem Ci niezmiernie wdzięczna za czas poświęcony na zapoznanie się z historią mego autorstwa. Co do okładki to niestety wiem, że nie jest doskonała i sama chciałabym mieć inną, ale jako iż przygotowywałam ją zupełnie sama (a nie mam zdolności plastycznych) musiałam zadowolić się obrazkiem, który jest dostępny i nie ma zastrzeżonych praw autorskich. Naprawdę trudno znaleźć coś ładnego, aby było w wolnym użyciu. Zazwyczaj koszty wykorzystania obrazków są dość duże i niestety przekraczają moje możliwości finansowe, a nie chciałam łamać prawa i używać czegokolwiek bez zgody autora. Zdecydowałam się na wydanie za pośrednictwem platformy Self Publisher, czyli żadne wydawnictwo mi nie pomagało. Dlatego też okładka jest taka, jaka jest. Może kiedyś, jeśli powieść faktycznie przypadnie do gustu dużej liczbie czytelników, zainteresuje się nią jakieś wydawnictwo i zajmie profesjonalną oprawą graficzną. Na razie jednak jest to w sferze marzeń, które może nigdy się nie spełnią.
    Niemniej cieszę się niezmiernie, że nawet w tak niedopracowanej formie "Magia..." zdobywa pozytywne recenzje.
    Jeszcze raz serdecznie dziękuję i zapraszam na stronę autorską na fb
    Pozdrawiam

    Katarzyna Stachowiak

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja dziękuję za możliwość przeczytania tak dobrej opowieści. Okładka okładką, wnętrze się liczy. :)

      Usuń
    2. Gdzie mogę dostać tą książkę do przeczytania? :D

      Usuń
    3. Z miłą chęcią udostępnię ebooka :-) Proszę tylko o adres mailowy, abym mogła go wysłać.

      Usuń
    4. effa17@onet.pl
      Z góry dziękuję :)

      Usuń
  5. Zazdroszczę Ci przeczytania tej książki. Odkąd zobaczyłam ją na innych blogach, mam na nią wielką ochotę. Uwielbiam takie klimaty.

    OdpowiedzUsuń
  6. Czuje sie coraz bardziej zachęcona! Mam ją już na mojej liscie must read wiec predzej czy pozniej i tak ją przeczytam! Oby szbko!

    OdpowiedzUsuń
  7. To jest druga recenzja, która czytam na temat właśnie tejże książki i bardzo mnie intryguje. Jak wpadnie w moje łapki chętnie przeczytam :) Pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Hej, hej! Nominowałam Cię do L. B. A.

    Szczegóły:
    http://readwithnefmi.blogspot.com/2013/08/nominacja-do-l-b-a.html

    OdpowiedzUsuń
  9. http://w-samotnosci.blogspot.com/
    Bardzo fajnie piszesz. Zapraszam do siebie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja mam taki brzydki nawyk, gdy mi się książka nie podoba, jeśli męczy mnie dana lektura, odkładam ją na półkę i czekam, aż zarośnie kurzem. Nie dałabym jej szansy, dlatego podziwiam za kilkukrotne podejście.

    OdpowiedzUsuń