2013-07-29

#28 Conor Grennan - "Mali książęta" [przedpremierowo]

źródło



Autor: Conor Grennan
Tytuł: Mali książęta (Little Princes: One Man's Promise to Bring Home the Lost Children of Nepal)
Liczba stron: ---
Moja ocena: Cudzego życia oceniać nie będę.
Forma: książka







Bywają w życiu takie sytuacje, które zmieniają człowieka.
 Na każdego działa co innego, każdy chce doświadczyć i przeżyć co innego. Jesteśmy różni – nie da się tego negować. Przecież, gdybyśmy wszyscy byli tacy sami na świecie popularna byłaby nuda, a nie różnorodność. Cenię  sobie właśnie tę cechę. Jednak myślę, że prawie każda osoba, która nie wstydzi się uczuć,  ani ich okazywania współczuje dzieciom, które mają gorzej od nich. Conor Grennan może i współczuł sierotom z Nepalu, ale jego zamiary dotyczące przygody w tym kraju był zupełnie inny. Nie chciał, aby przyjaciele wzięli go za egoistę. I tak zaczęła się cudowna, pełna napięcia a także smutku historia 29-letniego faceta, który stał się mężczyzną.
Główny bohater już dorobił się trochę w swoim życiu i postanowił wybrać się w podróż dookoła świata. Jego przyjaciele zaczęli kręcić nosem na tą wiadomość i radzili mu, aby założył rodzinę czy też odłożył pieniądze dla swoich przyszłych dzieci. Wtedy w jego dłonie wpadła ulotka, która informowała, że w ramach wolontariatu może opiekować się dziećmi w Nepalu. Stwierdził iż jak trochę się przemęczy to jego podróż nie okaże się zbyt egoistyczna.
Najpierw musiał przez jakiś okres czasu zaaklimatyzować się w nowym miejscu, dlatego w siedzibie organizacji, która zorganizowała wolontariat odbył szkolenie, najzabawniejszą rzeczą było jak pewien pan uczył ich (na szkoleniu oprócz Conora było więcej osób) korzystania z toalety, których w Nepalu brakuje. Potem wysłano go do jeden z rodziny. Tam nauczył się jeść dal bhat, czyli duża ilość ryżu z warzywami. Nowe, niezwykłe kulinarne doświadczenie. Po tej wizycie Conor zostaje przeniesiony do Domu Małego Księcia do doliny Katmandu, a dokładniej do miasta Godawari.
Odkąd trafił do Nepalu zastanawia się co on tam robi, z dziećmi za dużo nie przebywał, a najgorsze jest to, że w kraju trwa wojna.
Kiedy w końcu trafił do celu na Conora rzuciły się dzieci, na co kompletnie nie był przygotowany. Cała sytuacja zaczęła go przygniatać. Nie był na to przygotowany, jednak… w Domu Małego Księcia mieszka osiemnaścioro dzieci, większość z nich to chłopcy. Ich historia jest wstrząsająca. Zostały przejęte z rąk handlarza dziećmi – Golkką. Kiedy wojna w kraju rozwijała się, Golkka wykorzystał to i podróżując po przeróżnych wioskach zbierając żniwo. Twierdził, że za opłatą zaopiekuje się dziećmi, trafią one do dobrych szkół, a przede wszystkim Maoici nie zabiorą młodych chłopców, aby walczyli w ich szeregach. Niestety to tylko pic na wodę. Conor poznaje tam oprócz dzieci innych wolontariuszy – Sandrę oraz Farida, z którym doskonale się dogaduje.
Czas bohatera w Domu Małego Księga nieubłagalnie się kończy, ale czuje, że dzieci, do których bardzo jest przywiązany nie może opuścić. Wie, że po skończeniu podróży, na którą się wybiera na pewno wróci do tego miejsca, gdzie doszedł do wewnętrznej zmiany. Zbyt mocną czuje więź do dzieciaków, żeby od tak ich opuszczać i obiecał im, że wróci. Tak też uczynił.
Podczas wymarzonej podróży nie jest już tą samą osobą, którą był przedtem i za ostatnie pieniądze kupuje bilet do Nepalu.
Dzięki wszystkim doświadczeniom, które go spotkały założył Dom Dziecka i uratował siódemkę dzieci, których szukał naprawdę długo. Wojna zdążyła się skończyć, więc sytuacja w Nepalu uspokoiła się. Conor spotkał wiele osób, którzy zajęli się opieką dzieci podobnie jak on, a także spotkał miłość swojego życia – Liz.
Historia Conora Grennana jest bezsprzecznie najciekawszą jaką miałam okazję  przeczytać. Znajdziecie w niej wiele wzlotów i upadków głównego bohatera, radości i smutku, zwątpienia i wszystkich emocji jakie tylko da się przeżyć. Takiej opowieści nie miałam przyjemności nigdy usłyszeć, ani się zapoznać. We mnie wzbudziła wielkie emocje, a od lektury nie mogłam się wprost oderwać. Ten skrót historii, który umieściłam kilka linijek wcześniej nie oddaje tego, co można znaleźć w książce pod tytułem: Mali książęta. Dodatkowym plusem jest to iż jest to historia prawdziwa. Dla mnie nie ma minusów. A cudzego życia oceniać nie będę, więc bez oceny, ale jedno mogę powiedzieć: Tą książkę warto przeczytać. Spotkanie z inną kulturą niż nasza jest ciekawe i intrygujące, bo nie wiadomo co dalej może się zdarzyć.
Polecam.

Za książkę dziękuję:





Moja opinia dostępna również na:

5 komentarzy:

  1. Mam na półce, więc nie czytam,żeby się nie sugerować ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opowieść jak najbardziej warta lektury, więc zachęcam do jak najszybszego przeczytania. :)

      Usuń
  2. Nie czytałam, ale po przeczytaniu recenzji mam wielką ochotę...:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zatem bardzo mi miło i serdecznie zachęcam. Niestety premiera dopiero we wrześniu :c

      Usuń
  3. Może sprawię sobię tę książkę jako prezent świąteczny? Twoja recenzja mnie zainteresowała ;)

    OdpowiedzUsuń