2013-04-05

#18 Dana Canedy - "Dziennik dla Jordana"

źródło

Autor: Dana Canedy
Tytuł: Dziennik dla Jordana
Wydawca: Świat Książki
Liczba stron: 271


            Może zacznę od tego jak "spotkałam tę książkę", więc podczas gdy Martynka była chora, jako wspaniała koleżanka wybrałam się do niej (w sumie to poszłam po bluzę na lekcje gotowania, bo u niej zostawiłam...) by porozmawiać o sprawach ważnych i błahych. Wpadłam do jej pokoju i zauważyłam, że niektóre książki zmieniły położenie. "O jakie fajne, pożyczę sobie!" i tak oto ta książka powędrowała ze mną do domu.
            Dziennik dla Jordana leżał na mojej półce ładne kilka tygodni, więc w końcu wzięłam się za lekturę. Na początku podeszłam do niej dosyć sceptycznie, pomyślałam "Po cholerę mi to? Wojsko mnie nie jara.", jakże moje myśli były błędne, bo książka okazała się tą, przy której rozbeczałam się jak nigdy wcześniej podczas czytania.
            Dana, bo tak głównej bohaterce na imię, pisze dla swojego syna pamiętnik. Opisuje w nim to, jak spotkała jego ojca, relacje pomiędzy nimi, opowiada o swojej i Charlsa rodzinie. Sierżant sztabowy King, narzeczony głównej bohaterki, pewnego dnia oznajmia jej, że wyjeżdża na misję do Iraku. Choć z góry wiemy, jak zakończy się ta opowieść to i tak bardzo wzrusza i zaskakuje.
            Panna Canedy (tak panna, nie wyszła za Pana Kinga) dała mu przed wyjazdem specjalny dziennik, w którym miał opisywać swoje przeżycia i uczucia, w razie gdyby nie wrócił z wojny. Oczywiście głównym adresatem tejże książki ma być ich potomek - Jordan.
            Język, którym posługuje się autorka jest łatwy i raczej każdy go zrozumie, nie rzuca jakimiś wojskowymi słowami, które tylko wtajemniczeni znają. Chce przedstawić tamte wydarzenia ze swojej strony. Opowiada o swoim trudnym dzieciństwie, o pracy, którą lubi, o człowieku, w którym się zakochała i jak potrafił się zmieniać z wrażliwego w tego wymagającego.
            Dodam, że cała historia jest oparta na faktach, autorka napisała, że starała się otworzyć rozmowy ze swoim ukochanym najlepiej jak pamiętała.
            Odkrywa przed potencjalnym czytelnikiem sprawy, które są załatwiane po śmierci żołnierzy, co bardzo mnie zaszokowało.
            Myślę, że to wzruszająca opowieść o miłości, najpiękniejszym uczuciu, które istnieje. Dana Canedy nie opisuje go w sposób przesłodzony, tylko takim jaki powinien być, pełnym namiętności, zaufania i wszystkiego co najlepsze, chociaż kłótnie też się zdarzają.
            Życzę wszystkim, którzy czytają tę krótką opinię cudownego partnera/partnerki, abyście mogli przeżyć swoje życie z właściwą osobom i ogólnie wszystkiego, co najlepsze. Nie będę rozpisywać się na temat Dziennika dla Jordana, bo po prostu trzeba samemu to "przetrawić".

Moja ocena: 5+/6

3 komentarze:

  1. Brzmi co najmniej ciekawie. Książka była kiedyś na wyprzedaży Weltbild, jak znów przecenią, to wezmę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nigdy nie zapomnę tej sceny. haha :D Książki sama nie przeczytałam, bo wiem, że to wyciskać łez i jakoś na takie emocje jeszcze ochota mi nie przyszła. :)

    OdpowiedzUsuń