2013-04-01

#17 Margaret Dilloway - "Sztuka uprawiania róż z kolcami"





Autor: Margaret Dilloway
Tytuł: Sztuka uprawiania róż z kolcami
Wydawca: Wydawnictwo M
Liczba stron: 440
Moja ocena: 5/6

            Niektórzy z was również współpracują z Wydawnictwem M i wiedzą, że wydawane przez nich książki dotyczą religii, więc to zupełnie nie moje klimaty, ale życie jest po to, żeby próbować nowych rzeczy. Tak myślę.
            Otrzymałam do recenzji książkę pod tytułem Sztuka uprawiania róż z kolcami, na początku byłam przerażona obszernością tej książki. Lubię grubiutkie i ciekawe opowieści, ale mój umysł przekonywał mnie, że opisana historia będzie przesycona wątkami religijnymi, a wszystko sprowadzi się do Boga. Myliłam się i żałuję tego, że na początku spisywałam książkę pani Dilloway na straty.


            Mamy zaszczyt poznać trzydziestoparoletnią nauczycielkę biologii, która uwielbia hodować oraz tworzyć nowe odmiany róż. Jest osobą zamkniętą w sobie, a dzięki swojej chorobie trochę wredną i trzymającą innych na dystans. Gal ma problemy z nerkami, kiedy była mała lekarze źle zdiagnozowali jej chorobę i tak przerodziło się to w coś poważniejszego, od ośmiu lat jest dializowana, co dwa dni. Pewnego dnia, podczas jednej z jej lekcji została wezwana do gabinetu swojego dyrektora. Okazało się, że przyjechała do niej Riley - córka jej siostry Becky, która w pogoni za pracą i dorastaniem do macierzyństwa wyjechała do Honkongu. Siostrzenica głównej bohaterki ma piętnaście lat, Gal zostaje jej opiekunką prawną, więc nastolatka może zacząć uczęszczać w środku semestru do szkoły, w której uczy jej ciotka. Przyjazdem swojej siostrzenicy Gal była bardzo zaskoczona, ponieważ nic o tym nie wiedziała. Wspomniała tylko o takiej możliwości podczas jednej z rozmów ze swoją matką. Myślę, że od tej "niespodzianki" życie bohaterki zaczyna się na nowo.
            Do grona pedagogicznego przyłącza się nowy chemik - pan George Morton, od razu zaczyna dogadywać się z wymagającą panią od biologii oraz jej najlepszą przyjaciółką Darą, która uczy sztuki.
            Każdego popołudnia Galilee (Gal) zajmuje się swoimi różami, chce wyhodować jedną, szczególną, z którą zwyciężyłaby na różnych konkursach. Niestety, do tego dochodzi opieka nad dzieckiem, dializy i praca. Główna bohaterka często się załamuje, przeżywa różne rozterki, bywa wredna i nie potrafi przyjąć najmniejszej krytyki pod swoim adresem. Oprócz tego walczy o nerkę z niejakim panem Waltersem, z początku go nie lubi. Twierdzi, że nie potrzebny mu ten narząd, ponieważ on zniszczył swoje zdrowie, a ona się taka urodziła. Jednak z czasem nawiązują wspólny kontakt.
            Mimo wielu przeciwieństw, kłopotów Gal zawsze stawia na swoim, a raczej próbuje. Z czasem dostrzega, że nie zawsze ma rację, przyjmuje pomoc od innych, a nawet się zakochuje. Ludzie, którzy nie zbliżyli się do niej, zaczynają odczuwać sympatię, np. dr. Blankenship, czy dyrektor szkoły, w której uczy.
            Choć bohaterka uczy w szkole katolickiej nie znajdziecie w tej historii wielu odniesień do religii czy Boga. Według mnie jest to powieść o dojrzewaniu. Przecież nawet trzydziestoparoletnia kobieta musi dojrzeć do siebie, a nawet zmienić swoje niektóre zachowania. Pomimo tego, że nie ma dzieci i jej doświadczenie z tymi małymi istotami jest niewielkie pomaga Riley "wyjść na ludzi". Nastolatka poprawia swoje dotychczasowa zachowanie, oceny i zaczyna żyć na nowo.
            Myślę, że jest to książka dla wszystkich. Pod koniec uśmiechałam się jak głupi do sera i kibicowałam Gal z całego serca. Dzięki swojej siostrzenicy otworzyła się, a także dojrzała.
            Bardzo polecam!
Za książkę dziękuję:




_________________________________

Jak zapewne wiecie, wielkimi krokami zbliża się sezon komunijny. Dlatego, jeśli będziecie uczestniczyć w takiej uroczystości, czy innej Wydawnictwo M polecam wam Biblię. Jeśli jesteście zainteresowani tą ofertą to zapraszam tutaj.

1 komentarz:


  1. Kolejna pozytywna recenzja, utwierdza mnie w tym, że mój ostatni zakup jest trafiony:)))

    OdpowiedzUsuń