2012-11-15

#8 Camille DeAngelis - "Nowa Mary"





Tytuł: Nowa Mary
Autor: Camille DeAngelis
Ilość stron: 400


            W dniu, w którym piszę tą recenzję minęło kilka godzin od przeczytania tej książki, a uczucia nadal mam mieszane.
            Nie mogę powiedzieć, że nie polecam tej książki ani także tego, że ją polecam. To dziwne. Zawsze jestem pewna. No cóż, może trochę wam przybliżę treść.
            Poznajemy Lucy Morrigan, która ma „randkę” z nijakim Grey’em. Powiesz szczerze, że zapowiadało się bardzo sielankowo. Pewnego dnia główna bohaterka zaczęła myśleć o macierzyństwie, bardzo starali się z Grey’em, ale okazało się, że Lucy nie może mieć dzieci. Jednak nie załamuje się i wykorzystuje swoją wiedzę. Wykorzystuje do klonowania komórki swojej babki i tak oto w macicy bohaterki rozwija się sklonowane dziecko. Jednak ono bardzo szybko rośnie i trzeba przenieść je do „sztucznej macicy” by rozwijało się dalej. Nie obyłoby się bez komplikacji, otóż okazuje się, że klon, bo jak inaczej to nazwać, zachował wszystkie wspomnienia osoby, od której został pobrany materiał genetyczny. Co stało się dalej? Nie chcę za bardzo wszystkiego opowiadać.
             Mogę stwierdzić, że Nowa Mary to bardzo tajemnicza, trochę skomplikowana i częściowo nudnawa, ale zarazem ciekawa historia. Jak na genetyków przystało, Lucy porozumiewa się tymże skomplikowanym „genetycznym jazgotem”, ale spokojnie, wszystko jest wytłumaczone i w sumie wszystkie informacje tam podane są na poziomie podstawowym i ogólnodostępnym. Przynajmniej dla mnie, ponieważ przerabiam genetykę na lekcjach biologii.
            Niektóre momenty były trochę przynudzające, ale po jakimś czasie akcja się rozkręcała.
            Ciekawymi postaciami są również współlokatorzy głównej bohaterki oraz sama ona.
Nigdzie nie można znaleźć zdjęć, gdzie Lucy ma mniej niż sześć lat. Przypadek, czy coś innego?
            Dużo tajemnic, ciekawi bohaterowie, ale jak już wspominałam dwa razy trochę przynudzające fragmenty.
            Nie mogę jednoznacznie Wam jej polecić, ale jeśli będziecie mieli chwilę i nie będziecie mieli po co sięgnąć, to może Nowa Mary zajmie wam czas.


Moja ocena: 4-/6

4 komentarze:

  1. też ostatnio mam problem z książką, bo nie wiem jak ją ocenić :) w sumie nie zachęciłaś mnie to pozycji - raczej odpada :(

    OdpowiedzUsuń
  2. O ile lubię biologię, bo to sama teoria (to się humanom podoba), to genetyki wcale a wcale miło nie wspominam. Raczej nie sięgnę po książkę, bo jak widać, na kolana nie powala, a ja właśnie dzisiaj dostałam "Nevermore - Cienie" do przeczytania, a czas nagli, bo wypożyczone i za mną kolejka długa do wypożyczenia...

    OdpowiedzUsuń
  3. Też czytałam tę książkę... Kupiłam ją jeszcze kiedyś, kiedyś, głównie przez to, że miała na okładce napisane "gotycka atmosfera" (której nie zauważyłam) xD Uczucia mam podobne, nie odradzam, nie polecam... ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. hmmm ciekawa sprawa- ale mimo wszystko wydaje mi się, że warto przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń