2012-11-08

#7 S.C. Ransom - "Błękitna miłość"






Tytuł: Błękitna miłość
Autor: S.C. Ransom
Wydawca:Wydawnictwo Amber
Ilość stron: 334

            U mnie z historiami opisanymi w książkach jest różnie. Jedne przypadają mi od razu do gustu, ale po jakimś czasie zmieniam o nich zdanie, bo jednak coś było nie tak. Są też takie, które nie spodobały mi się na samym początku, ale „po chwili” przekonałam się. Jednak lubię najbardziej pisać o tych, choć nieczęsto mi to się zdarza, które od samego początku, jeszcze podczas czytania, zraziły mnie do siebie. Błękitna miłość to właśnie taka historia.
            Poznajemy Alexę, normalną nastolatkę, w momencie, kiedy próbuje uratować łabędzia. Odnajduje przepiękną bransoletkę. Powiem szczerze, że zapowiadało się naprawdę ciekawie i tajemniczo, nawet polubiłam główną bohaterkę. Powiedzmy, że zdrowy rozsądek zwyciężył nad hormonami i chwała jej za to, ale potem, gdy akcja książki toczyła się dalej znielubiłam ją. Po paru dniach od znalezienia bransoletki ujrzała przystojnego i bardzo tajemniczego chłopaka. Jak potem się okazuje jest on duchem, jednak „Oni” nazywają siebie Żałobnikami. Żywią się pozytywnymi myślami i dobrymi wspomnieniami ludzi. Jednak nie wszyscy są tacy weseli jak Callum. Jego siostra uknuła intrygę. Akurat ten wątek był ciekawy, ale zachowanie Alexy kompletnie mnie rozwaliło. Po raz kolejny, ale nie wiem który, spotkałam się z tak głupią i zapatrzoną w chłopaka dziewczynę. Rozumiem, cały tragizm polegał na tym, że nie mogli się dotknąć, czy pocałować, co dla kochających się ludzi jest utrapieniem, ale jak można po kilku dniach „znajomości” powiedzieć komuś, że się go kocha? Nie wiedzieć nic o nim i od tak powiedzieć, dwa najpiękniejsze słowa na całym świecie?
            Historia Alexy i Calluma byłaby lepsza, gdyby autorka bardziej się postarała. Całe to zalewanie się łzami i wierzenie byle komu odpychało mnie. Akcja momentami była tak nudna, że tylko skakałam wzrokiem z zdania na zdanie. Chociaż wypożyczyłam drugą część to raczej jej nie przeczytam. Rozczarowałam się tym wyborem. Jednak na plus jest wykreowanie Żałobników i ich tajemnic oraz przepiękna, tajemnicza okładka, która mnie do siebie przekonała.
Moja ocena: 1/6

4 komentarze:

  1. Ja osobiście mam dosyć młodzieżowych paranormali z przesłodzonym wątkiem miłosnym, nie wiele jest od tego wydawnictwa takich książek, które naprawdę przypadają mi do gustu:/ Bywa.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie przeczytam jej. Wierzę twoim opinią, zapewne również mi się nie spodoba - nie warto nawet próbować.

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj będę się trzymać z daleka ;)

    nominowałam Cię w zabawie :) Mam nadzieję, że weźmiesz udział :P :P

    http://miastomgly.blogspot.com/2012/11/liebster-blog-3.html

    OdpowiedzUsuń
  4. Hehe, fakt często można spotkać książki, w których główne bohaterki są bardzo płytkie. No zdarza się, jednak staram się omijać takie książki. Jednak jeszcze gorsze jest to gdy czyta się serię bądź trylogię i w trakcie książki bohaterka staje się coraz bardziej wkurzająca... Ale jakoś wtedy staram się to przeboleć. :)

    OdpowiedzUsuń